Skandalicznie niski poziom sędziowania od lat jest największym problemem Premier League. Decyzje arbitrów wielokrotnie wypaczały ostateczne rezultaty, tym samym decydując nawet o końcowym zestawieniu tabeli. Farsę powtarzaną co tydzień na boiskach angielskiej ekstraklasy miało zakończyć wprowadzenie technologii VAR. Powtórki wideo zamiast pomóc rozwiązać naglący problem sprawiły jednak, że większość arbitrów sędziujących w Premier League kompromituje się jak nigdy dotąd. Od zawsze sędziowie piłkarscy byli posądzani o stronniczość. Decyzja niekorzystna dla jednego z zespołów powodowała oburzenie sympatyków „pokrzywdzonej” drużyny. Po części nie bez powodu, bo liczne afery korupcyjne, nie tylko w Polsce, nadszarpnęły i tak już mierny wizerunek arbitrów. Umocniły przekonanie o stronniczości sędziów i ukrytych powodach podejmowania niektórych decyzji. Skoro kiedyś ktoś „wziął”, to ten pewnie też – z tego założenia przez lata wychodziło większość kibiców zgromadzonych na stadionach w naszym kraju.
Przyśpiewki nienadające się do cytowania, choć czasem bardzo kreatywne, stale były kierowane w stronę sędziów. Przede wszystkim głównych oraz liniowych, choć technicznym też czasem się dostawało. Nasz kraj nie był jednak wyjątkiem. Nad Wisłą posądzano arbitrów o korupcję, w innych ligach powszechnie o sympatyzowanie z którymś z zespołów. Problem miało na dobre rozwiązać wprowadzenie technologii VAR. Udowodnić, że sędziowie czasem tylko się mylą, ale dzięki powtórkom wideo mogą naprawić popełniony błąd. W Polsce podziałało.
Oporność Anglików i VAR w Premier League
Po wprowadzeniu technologii na boiska naszej ekstraklasy zniknęły liczne kontrowersje, którymi media żyły nawet kilka dni po zakończeniu każdej kolejki. Kogo tym razem okradziono z punktów, gol z trzymetrowego spalonego – tematów do analizy nie brakowało. VAR wyeliminował jednak kardynalne błędy arbitrów, które wypaczały ostateczne rezultaty. Charakterystyczny znak wykonywany przez sędziego, wskazujący na użycie technologii, stał się częścią naszej piłkarskiej rzeczywistości. Rzeczywistości, która uległa pozytywnej zmianie. W porównaniu do czasów sprzed wprowadzenia VAR-u na boiskach polskiej ekstraklasy jest znacznie lepiej. Liczba przypadków gdy jedna z drużyn czuje się pokrzywdzona przez sędziego zmalała do minimum. Kibicom na stadionie i przed telewizorami ciśnienie też nie podnosi się do granic możliwości. Technologia w futbolu sprawiła, że momentalnie zrobiło się przejrzyście.
Plusy korzystania z VAR-u zauważyły szybko inne państwa. Powtórki wideo wprowadzono do wielu lig. Rewolucja technologiczna w piłce trwała w najlepsze, a sędziowie coraz rzadziej byli posądzani o stronniczość. Korzyści z wprowadzenia systemu nie widzieli jednak w Premier League. Paradoksalnie, bo przecież to Anglicy w 2010 roku po nieuznanej bramce strzelonej prawidłowo przez Franka Lamparda, zaczęli napierać na obecność technologii w futbolu. To poskutkowało systemem goal-line, który z powodzeniem od lat pomaga arbitrom w Premier League.











