Nie ma się co rozwodzić nad tym, jaki mecz budzi największe emocje przed 13. kolejką ligi hiszpańskiej. Jest to bez wątpienia starcie Valencii z Realem Madryt, co jednak nie oznacza, że na innych boiskach będzie nudno. Obok meczów Atletico z Levante czy Sevilli z Athletikiem nie można przejść obojętnie.

Villarreal – Betis
Bezcelowe wydaje się jakiekolwiek przewidywanie, jak potoczy się pojedynek otwierający 13. kolejkę ligi hiszpańskiej. Villarreal w normalnej formie powinien „zjeść” Andaluzyjczyków, jednak Juan Carlos Garrido nadal ma niesamowite problemy kadrowe. Kontuzjowani są Rossi, Nilmar, Cani i Zapata. Siła ofensywna „Żółtych Łodzi Podwodnych” drastycznie maleje. Dodając do tego bardzo kiepską formę gospodarzy od samego początku obecnego sezonu, wydawać by się mogło, że Betis na El Madrigal ma szansę zamieszać, gdyby nie…
Gdyby nie fakt, że „Los Beticos” znajdują się w jeszcze większym kryzysie. Po czterech wygranych meczach na starcie sezonu i krótkim liderowaniu w tabeli Betis nie potrafił wygrać ośmiu kolejnych meczów. Mało tego, dopiero przed dwoma tygodniami zdobył pierwszy punkt, remisując u siebie z Espanyolem Barcelona. Poprzednie siedem spotkań to siedem druzgocących porażek, które sprowadziły beniaminka na ziemię. Reasumując, taki mecz dla Villarrealu wydaje się najlepszym, co mogło się zdarzyć po przerwie reprezentacyjnej. Gospodarze mają idealną szansę na powrót na właściwe tory.
Barcelona – Real Saragossa
Barcelona bije się z Realem Madryt na każdym froncie, dlatego też i jutro będzie chciała poprawić wynik „Królewskich”. Ci w pierwszej kolejce obecnego sezonu rozbili Saragossę na jej obiekcie aż 6:0. Katalończycy mogą w zasadzie dziękować tym, którzy terminarz na ten sezon ustalali. Podopieczni Pepa Guardioli nie prezentują się bowiem zbyt dobrze po przerwie reprezentacyjnej. To dla nich dobrze, że na pierwszy ogień idzie ligowy średniak, który na Camp Nou nie ma żadnych szans.
Takie myślenie mogłoby oczywiście mistrza Hiszpanii zgubić, ale, realnie patrząc, Saragossa nie ma się czym „Dumie Katalonii” przeciwstawić. Niechaj potwierdzeniem tego będzie informacja, że Aragończycy nie wygrali w tym sezonie ani jednego wyjazdowego spotkania. Na sześć rozegranych cztery przegrali i dwa zremisowali.
Obydwie ekipy przystępują do tego meczu w możliwie najsilniejszych składach, bo nieobecność Pedra w wyjściowej jedenastce „Barcy” nie jest katastrofą. Hiszpan co prawda wznowił już treningi, jednak wątpliwe jest to, że Guardiola oddeleguje go jutro do gry. Kontuzjowani są za to Adriano i Affelay, ale to problemem nie będzie już na pewno. Jeśli chodzi o gości, z Barceloną zagrać nie będzie mógł Paulo da Silva, który na zgrupowaniu reprezentacji Paragwaju naderwał mięsień w prawym udzie. Z kontuzją zmaga się ponadto drugi bramkarz Saragossy, Leo Franco.










