Po dość przeciętnym widowisku Derby Borussen zakończyły się remisem. W pierwszej połowie prowadzenie gościom z Dortmundu dał strzałem z rzutu karnego Mario Götze. Wyrównał 19-letni Amin Younes, dla którego był to pierwszy gol w Bundeslidze.
Oba kluby miały spore problemy z zestawieniem ofensywy. Ze składu gospodarzy z powodu kontuzji wypadł absolutnie kluczowy zawodnik, Juan Arango, z urazem zmaga się również Branimir Hrgota, a zawieszony za kartki jest Patrick Herrmann. Z kolei w ekipie z Dortmundu zawieszeni są obaj napastnicy, Robert Lewandowski i Julian Schieber, a ostatnio drobnej kontuzji doznał Jakub Błaszczykowski.
Od początku goście przeważali, ale dobrze ustawiona defensywa M’Gladbach nie pozwalała rywalom na wycieczki w pole karne. W ciągu pierwszych 20 minut udało się to tylko raz. Hummels posłał fantastyczną długą piłkę, wbiegający Piszczek z linii końcowej zgrał piłkę do Grosskreutza, ale jego strzał został zablokowany. W kolejnych minutach to gospodarzom udało się nieco postraszyć mistrza Niemiec. Co prawda nie oddali oni nawet strzału, ale pokazali, że mimo wszystko dortmundczycy muszą być uważni w defensywie. Kilkakrotnie po szybkich wymianach podań brakowało tylko tego ostatniego, aby doprowadzić do groźnej sytuacji. Wykonawcą pierwszego celnego uderzenia był w 28. minucie Leitner. Co ciekawe, strzelał głową, ale jego próba nie sprawiła problemów ter Stegenowi.
„Źrebaki” skontrowały, ale pierwsza wrzutka nie została przez nikogo przecięta, a druga zakończyła się autem bramkowym. Chwilę później sędzia podyktował rzut karny. Reus podał w pole karne do wbiegającego na pełnej szybkości Götzego. Do piłki wyszedł ter Stegen, lecz pierwszy był przy niej pomocnik BVB, który został podcięty przez bramkarza gospodarzy. „Jedenastkę” pewnie wykorzystał sam poszkodowany. Bramka wyraźnie odjęła siły Borussii M’Gladbach, której piłkarze do przerwy zdecydowanie oddali inicjatywę i w pierwszej połowie nie oddali ani jednego celnego strzału.
Po przerwie na boisko zamiast Hummelsa wyszedł Santana. Obrazu gry to nie zmieniło. Mecz nadal stał na dość przeciętnym poziomie, gospodarze starali się straszyć, ale niewiele im się udawało.W 56. minucie „Źrebaki” oddały pierwszy strzał. Młody Younes, najlepszy piłkarz M’Gladbach, po tym, jak przejął piłkę, uderzył ją z powietrza, ale strzał bardzo spokojnie obronił Weidenfeller. Natomiast kilka minut później podopieczni Luciena Favre’a stworzyli sobie najlepszą okazję do zdobycia gola. Po zamieszaniu po rzucie rożnym z pięciu metrów uderzył Stranzl, ale jego uderzenie było słabe i leciało wprost w środek bramki, gdzie był ustawiony Weidenfeller.
W 67. minucie doszło do niespodzianki. Po długim podaniu dośrodkowanie Wendta zostało zablokowane. Piłka trafiła na dziesiąty metr, gdzie na strzał z dystansu zdecydował się Younes. Futbolówka odbiła się jeszcze od Santany i wpadła do siatki. Bardzo szczęśliwie, ale gospodarze doprowadzili do wyrównania dzięki debiutanckiemu trafieniu 19-latka. Gol wyraźnie pobudził „Źrebaki” do działania i zawodnicy zaczęli coraz mocniej naciskać mistrzów Niemiec. Jürgen Klopp postanowił zareagować i wpuścił na boisko Bajnera, napastnika rezerw BVB. Im bliżej było końca, tym bardziej przeważali goście. Dobrze zorganizowana obrona M’Gladbach rzadko kiedy się myliła i tylko Götze dwa razy zdołał oddać groźny strzał, ale zaledwie przy jednym z nich interweniować musiał ter Stegen.








