„Mroźno, zimno, pochmurnie, więc dajmy im wreszcie odpocząć!” Już od jakiegoś czasu powtarzali te słowa kibice klubów Orange Ekstraklasy i doczekali się! Ostatnia kolejka przed przerwą zimową nie przyniosła niespodziewanych rozstrzygnięć. Wygrywali faworyci, a „Biała Gwiazda” nadal utrzymuje kilkupunktową przewagę nad swoimi najgroźniejszymi rywalami: Legią, Lechem i Koroną.
W piątek mogliśmy podziwiać bardzo ciekawe starcie pomiędzy Lechem Poznań, a Koroną Kielce. Na Bułgarskiej zjawiło się około 18 tys. kibiców, którzy byli świadkami skromnego, ale jakże ważnego zwycięstwa „Kolejorza” nad Koroną. Bramkę na wagę 3 pkt. w 33 minucie zdobył Piotr Reiss. Lech, który nadal liczy się w walce o europejskie puchary zrobił w tym kierunku bardzo ważny krok. Jeżeli tylko działacze, którzy zapowiadają duże wzmocnienia w przerwie zimowej dotrzymają słowa, to Lech Poznań w pucharach na pewno zobaczymy.

W innym piątkowym meczu Ruch Chorzów podejmował na swoim stadionie piłkarzy Cracovii Kraków, którzy są w zupełnym „dołku”, z którego tak łatwo nie będzie ich wyciągnąć. Chorzowianie na Stadionie Śląskim nie zagrali może zbyt efektownie, ale za to bardzo efektywnie i wygrali zasłużenie 2:0. Czarne chmury, które wiszą nad Cracovią zrobiły się jeszcze bardziej ciemne, a posada trenera Majewskiego nie była nigdy wcześniej tak zagrożona jak teraz.
W bardzo ciekawie zapowiadającym się meczu Legii Warszawa z Górnikiem Zabrze nie było niespodzianki. Po bramkach Takesure Chinyiamy i Marcina Rybusa (2 mecz w OE) Legia wygrała 2:0. Mimo wszystko duże brawa należą się za to spotkanie gościom z Zabrza, którzy rozegrali świetny mecz, w niczym nie ustępując faworyzowanym gospodarzom. Jeżeli Górnik pozyska w przerwie zimowej kilku naprawdę wartościowych zawodników (działacze mają nie żałować grosza na transfery) to jeszcze sporo może w tej naszej ligowej piłce namieszać. A Legia ? A Legia gra tak jak dawniej. Mało atrakcyjnie, ale za to bardzo skutecznie.
W bardzo atrakcyjnie zapowiadającym się meczu na Stadionie Śląskim Polonia Bytom podejmowała ŁKS. Piłkarze z Łodzi, aby móc chociaż w umiarkowanych humorach przygotowywać się do rundy wiosennej tej zimy musieli to spotkanie koniecznie wygrać… i tak się stało! Bramkę w doliczonym czasie gry z rzutu karnego strzelił Łukasz Madej, bramkę która daje nadzieję na to, że ŁKS być może z I ligą w tym sezonie się nie pożegna…
Groclin na swoim boisku nie dał za to szans Jagielloni Białystok wygrywając zdecydowanie 3:1. Grodziszczanie, którzy nadal pozostają w walce o europejskie puchary udowodnili, kto jest lepszą drużyną w tym spotkaniu. Już po pierwszej połowie schodzili do szatni prowadząc 3:0 (Kozioł, Piechniak, Sikora). Jaga była w stanie odpowiedzieć tylko jedną bramką Sotirovicia w 81 min. Być może było to ostatnie spotkanie Adraiana Sikory w barwach Groclinu, który zamierza opuścić tej zimy polskie ligowe boiska. Czy tak się stanie, czas pokaże.











