Projekt, który jeszcze niedawno stawiano za wzór zarządzania w Europie Środkowej, znalazł się na skraju przepaści. Raków Częstochowa po rozegraniu ponad jednej czwartej sezonu zamyka tabelę PKO BP Ekstraklasy z katastrofalnym bilansem zaledwie trzech punktów. Upadek klubu z Częstochowy to opowieść o tym, jak błyskawicznie można zniszczyć wypracowywaną latami tożsamość.
Brutalna rzeczywistość w tabeli
Raków Częstochowa na początku sezonu według ekspertów był typowany jako tegoroczny uczestnik europejskich pucharów oraz kandydat do miejsc 1-4. w PKO BP Ekstraklasie. Rzeczywistość z kolejki na kolejkę skazała jednak zawodników spod Jasnej Góry na twarde zderzenie ze ścianą. Po pierwszych 10 meczach sezonu Raków uległ aż dziewięciokrotnie, zbierając jedynie opłakane trzy punkty w tabeli. To bilans, który nie przystoi takiej drużynie jak „Medaliki”, a dla kibiców Częstochowian jest nieśmiesznym żartem. W efekcie z meczu na mecz coraz więcej obserwatorów ma podobną konkluzję – tak przeciętne wyniki oznaczają głęboki kryzys, a nie okres przejściowy. Co gorsza, to głęboki problem, który spycha niedawnego mistrza na ligowy margines, a dzisiaj obecnym priorytetem Rakowa jest to, co od kilku lat było zaledwie formalnością – utrzymanie.

Chaos na ławce
Odejście Marka Papszuna było pewnym początkiem końca Rakowa Częstochowa, jakiego znaliśmy od kilku lat. Nadzieję dał na moment Dawid Kroczek, który wprowadził „Medaliki” do finału Pucharu Polski. Zagwarantował również miejsce w top 4 PKO BP Ekstraklasy, a więc szansę na europejskie puchary. Nic ostatecznie z tych szans nie wyniknęło. Przegrana na Stadionie Narodowym z Górnikiem Zabrze i bolesne odpadnięcie z kwalifikacji do Ligi Konferencji z Hajdukiem Split. To w połączeniu z bolesną porażką ligową 2:5 z białostocką Jagiellonią zadecydowało o zwolnieniu z posady trenerskiej Dawida Kroczka. Po nim na krótko stery przejął asystent trenera – Dawid Szulczek. Po tym kilkudniowym okresie poznaliśmy nazwisko człowieka, który miał i wciąż ma za zadanie wyciągnąć Raków z dna. Misję ratunkową powierzono wykupionemu z Radomiaka Tomaszowi Kaczmarkowi. Początku jego kadencji nie można jednak zaliczyć do udanych. 11 straconych goli w czterech meczach (tylko jeden wygrany) to statystyka, która mówi sama za siebie.
Pierwszy raz od dawna Raków poczynił tak radykalne zmiany trenerskie w tak krótkim odstępie czasu. Brak cierpliwości i ciągłe rewolucje taktyczne zniszczyły dawną, znaną w Częstochowie stabilizację.












