Puszcza Niepołomice do zaległego meczu 7. kolejki Betclic 1. Ligi przystępowała z ostatniego miejsca w tabeli. Pogoń Siedlce dzięki wygranej mogła awansować do strefy barażowej i zbliżyć do ligowej czołówki. Tak się jednak nie stało. Podopieczni Tomasza Tułacza byli zdecydowanie lepsi i zasłużenie wygrali w Siedlcach 3:1.
W pierwotnym terminie spotkanie nie odbyło się z powodu awarii oświetlenia na stadionie przy ulicy Jana Pawła II w Siedlcach. Technika pokonała zatem piłkarzy, a mecz ostatecznie rozegrano nieco ponad miesiąc później. Do starcia w Siedlach, Puszcza Niepołomice przystępowała po trzech przegranych z rzędu. Zespół Tomasza Tułacza zaczął tracić do reszty ligi już kilka punktów. Przed starciem z Pogonią, Niepołomiczanie tracili do 17. Unii Skierniewice pięć punktów. Natomiast Pogoń Siedlce przed tym spotkaniem przegrała w weekend z Podbeskidziem Bielsko-Biała (0:1). Warto jednak zaznaczyć, że była to trzecia porażka Siedlczan w tym sezonie ligowym.
Napędzająca się Puszcza
Niepołomiczanie w czwartkowy wieczór postawili na odważną grę. Już od pierwszych minut starali się zdobyć przewagę nad gospodarzami, co z minuty na minutę im się udawało. W 7. minucie Filipe Nascimento zagroził bramce strzeżonej przez Jakuba Lemanowicza, lecz próba została zablokowana. Dobitki zaryzykował Oskar Gerstenstein, lecz również nie znalazł drogi do bramki. W 19. minucie gospodarze odpowiedzieli za sprawą Mateusza Marca, lecz i ten strzał okazał się niecelny. Im bliżej było końca pierwszej połowy, tym lepiej wyglądała gra Puszczy Niepołomice.
W 28. minucie Adrian Piekarski uderzył piłkę głową w kierunku bramki Pogoni, lecz Lemanowicz był na posterunku. Ewentualna bramka i tak nie byłaby uznana, bowiem wcześniej przekroczyła linię boczną. Chwilę później Oskar Gerstenstein przestrzelił z rzutu wolnego. Mimo niecelnych prób, optyczna przewaga Puszczy stawała się coraz większa. Nie przeszkodziła w tym nawet wymuszona zmiana z 38. minuty. Zniesionego na noszach Kacpra Przybyłko zastąpił Filip Szabaciuk.
Raz, dwa, trzy… i samobój
Po zmianie stron Niepołomiczanie robili wszystko, by potwierdzić boiskową dominację. Nagrodę czekała na nich już w 48. minucie. Po centrze z lewej strony boiska najpierw piłkę uderzył Piekarski, lecz Lemanowicz sparował to uderzenie. Przy dobitce Amarildo Gjoniego był jednak bez szans. Dla Albańczyka był to pierwszy gol w tym sezoeni. Strzelony gol uskrzydlił przyjezdnych, którzy uwierzyli, że mogą wygrać pierwszy mecz od ponad miesiąca. Efektem wiary było podwyższenie wyniku w 67. minucie. Filipe Nascimento dośrodkował piłkę z rzutu rożnego, gdzie nabiegł na nią Mateusz Cholewiak. Doświadczony gracz Puszczy nie trafił czysto w piłkę, lecz ta obrała taki tor lotu, który, zaskoczyła bezradnego Lemanowicza.
Dziesięć minut później 36-latek do swojego konta dopisał także asystę. Po zgraniu Nascimento ze środka pola Cholewiak dograł piłkę do wbiegającego w pole karne Marka Strajnara, który płaskim strzałem podwyższył prowadzenie gości na 3:0. Podopieczni Adama Noconia znaleźli się zatem w trudnej sytuacji, lecz nie mieli zamiaru poddać się przed końcowym gwizdkiem. Zaledwie 120 sekund po straconej bramce dopisali trafienie na swoje konto. Autorem bramki nie był jednak piłkarz Pogoni, a Omar Kocar. Słoweniec niefortunnie interweniował przy dośrodkowaniu Damiana Jakubika, kierując piłkę do własnej bramki.
Emocjonująca końcówka
Zdobyta bramka podziałała mobilizująca na zespół Adama Noconia, który w końcówce meczu przejął inicjatywę. Mimo licznych prób, między innymi Damiana Szuprytowskiego, Cezarego Demianiuka czy wspomnianego Jakubika nie byli w stanie zdobyć bramki kontaktowej. W doliczonym czasie gry blisko szczęścia był Jakubik, lecz i tym razem piłka przeleciała nad bramką strzeżoną przez Filipa Andrzejczaka.
Ostatecznie Puszcza Niepołomice wygrała w Siedlcach 3:1, odnosząc przy tym pierwszą wyjazdową wygraną w sezonie. Podopieczni Tomasza Tułacza wciąż zajmują ostatnie miejsce w tabeli, lecz zmniejszyli stratę do bezpośrednich sąsiadów do dwóch punktów. Natomiast Pogoń spadła o jedną lokatę, ustępując miejscu Chrobremu Głogów.
Wydawać by się mogło, że pozycja Tomasza Tułacza jest zagrożona, lecz tym spotkaniem dał jasny sygnał, że zaufanie, jakim jest obdarzony w Niepołomicach jest w pełni uzasadnione. Natomiast Adam Nocoń i jego sztab będą musieli poszukać innych rozwiązań przed weekendowym meczem ze Stalą Rzeszów.











