Walczaki z Windsor Park


24 marca 2009 Walczaki z Windsor Park

W ostatnim czasie w Belfaście poległy reprezentacje takich krajów jak Anglia, Hiszpania czy Szwecja, zaś Czechy tylko zremisowały na inaugurację eliminacji MŚ 2010. Teraz do tej okazałej listy łupów Irlandczycy z Północy chcą dołączyć Polskę.


Udostępnij na Udostępnij na

Wciąż mamy szanse awansu na MŚ – stwierdził selekcjoner Norn Iron, Nigel Worthington po lutowym zwycięstwie 3:0 nad San Marino, po którym jego podopieczni awansowali na 2. miejsce w tabeli grupy 3. Wystarczy, że pokonamy Polskę i Słowenię, a znajdziemy się na dobrej drodze, by osiągnąć swój cel.

Nie tylko Healy

David Healy już nie strzela tylu goli co kiedyś, ale to wciąż ważna postać reprezentacji Irlandii Płn.
David Healy już nie strzela tylu goli co kiedyś, ale to wciąż ważna postać reprezentacji Irlandii Płn. (fot. bbc.co.uk)

W słowach Worthingtona nie ma ani krzty przesady, bo Irlandia Północna wydaje się obecnie mocniejsza niż w eliminacjach EURO 2008, mimo faktu, że przegrała w kwalifikacjach do mundialu już dwa mecze – ze Słowacją (1:2) i Słowenią (0:2), a wygrać do tej pory potrafiła tylko z San Marino (4:0 i 3:0).  Irlandia Północna z lat 2006-2007 była bowiem ściśle uzależniona od postawy Davida Healy`ego, który w eliminacjach ME 2008 zdobył aż trzynaście goli (bijąc tym samy eliminacyjny rekord należący wcześniej do Chorwata Davora Sukera, który miał na koncie 12 bramek) z siedemnastu, jakie w kampanii kwalifikacyjnej zdobył zespół zielono-białych. Gdy Healy był w formie, Norn Iron potrafili wygrywać z Hiszpanią i Szwecją, ale już gdy napastnik, wtedy Fulham Londyn, a dziś Sunderland AFC, zatracił skuteczność, piłkarze z Wyspy św. Patryka przegrywali nawet z Łotwą i Islandią. Dzisiaj postawa Irlandczyków z północy nie zależy już tylko od Healy`ego. Dość powiedzieć, że z ośmiu bramek zdobytych w eliminacjach MŚ 2010 przez graczy Nigela Worthingtona, tylko jedna była autorstwa 29-letniego atakującego Czarnych Kotów. Oczywiście Sir David, jak ochrzcili go po kwalifikacjach EURO 2008 fani z Ulsteru, to wciąż czołowa postać reprezentacji Irlandii Północnej, ale też w końcu inni gracze wzięli na swoje barki odpowiedzialność za wyniki drużyny narodowej.

Bramki Irlandczyków z północy strzeże Mike Taylor. Polscy kibice z pewnością dobrze pamiętają go z meczu eliminacji MŚ 2006, kiedy po rzucie rożnym Macieja Żurawskiego sam wrzucił sobie piłkę do bramki. Nie można jednak w nieskończoność rozpamiętywać tej interwencji, bo to naprawdę dobrej klasy golkiper, który z powołanych na mecze z Polską i Słowenią graczy ma najwięcej występów w reprezentacji na koncie (66). W latach 1997-2003 strzegł bramki Fulhamu Londyn, w barwach którego rozegrał 181 spotkań. Gdy jednak w 2001 r. na Craven Cottage zawitał Edwin van der Sar, Taylor został zdegradowany do rangi drugiego bramkarza. Rolę rezerwowego znosił dzielnie przez dwa lata, po czym został wypożyczony do Birmingham City. W zespole The Blues spisywał się na tyle dobrze, że po zakończeniu sezonu włodarze klubu z St. Andrews zdecydowali się go wykupić na stałe, płacąc za niego Wieśniakom 1,5 mln funtów. Taylor w Birmingham występuje do dzisiaj, w niebieskiej koszulce wziął udział już w 174 meczach. Ciekawostką jest fakt, że matka Maika jest Angielką, zaś ojciec Niemcem, a mimo to bramkarz zdecydował się na grę w reprezentacji Irlandii Północnej. Obronę w ryzach trzyma Aaron Hughes – od 2002 r. kapitan drużyny narodowej. Spośród wszystkich kadrowiczów to niewątpliwie on zrobił największą karierę klubową. Dziewięć lat (1996-2005) grał w Newcastle United, zaliczając dla Srok 279 występów. Później przez dwa sezony występował w Aston Villi Birmingham, by latem 2007 r. przenieść się do Fulhamu Londyn, gdzie akurat menedżerem został były selekcjoner Norn Iron – Lawrie Sanchez. – Gdy tylko otrzymałem ofertę z Fulham, ani przez moment się nie zastanawiałem, czy to na pewno chcę zmienić  – powiedział uradowany, tuż po podpisaniu umowy z Wieśniakami. Hughes to gracz niezwykle uniwersalny, może występować zarówno w środku pola, jak i w centrum defensywy. W Fulham częściej występuje na pozycji środkowego obrońcy. U boku Hughesa doświadczenie zbiera Jonathan Evans. Młody defensor zaczyna odgrywać coraz większą rolę w Manchester United, w barwach którego w tym sezonie rozegrał już 10 spotkań. Wiele dało temu 19-letniemu obrońcy wypożyczenie do Sunderland w sezonie 2006/2007, kiedy pod bacznym okiem Roya Keane`a wyrósł na jednego z ojców awansu Czarnych Kotów do Premiership. Niewiele jednak brakowało, by parę miesięcy później, Evans piłkarski trykot zamienił na strój więzienny, bowiem w trakcie bożonarodzeniowego przyjęcia Czerwonych Diabłów w Great John Street Hotel został oskarżony o gwałt na 26-letniej kobiecie. Wkrótce co prawda został uniewinniony, ale musiał się sporo napracować, by odzyskać zaufanie sir Aleksa Fergusona.

O sile drugiej linii stanowi Damien Johnson, podobnie jak Taylor występujący w Birmingham City. Sympatycy zielono-białej armii są wręcz zakochani po uszy w Johnsonie, bo nikt nie zostawia na boisku tyle serca i zdrowia co on. Już wkrótce podobny status co Johnson w drużynie narodowej może mieć Niall McGinn. Ten 19-letni pomocnik, po świetnych występach w barwach Derry City w Football League of Ireland został okrzyknięty odkryciem 2008 roku w Irlandii Północnej, co zaowocowało atrakcyjnymi ofertami z Chelsea Londyn, Celtiku Glasgow, a także Ipswich Town oraz Swansea City. Ostatecznie 1 stycznia 2009 został graczem The Bhoys, ale póki co nie miał jeszcze okazji zadebiutować w zespole z Celtic Park. McGinnowi było za to dane wystąpić już w reprezentacji Irlandii Północnej, w towarzyskim meczu z Węgrami. Debiutem młodego pomocnika zachwycony był Worthington. – On ma dopiero 19 lat, a już imponuje spokojem, no i nie boi się brać ciężaru gry na swoje barki. Nasza drużyna narodowa już wkrótce będzie miała z niego wiele pożytku  – piał z zachwytu.

Magia nazwiska

Wielu światowej klasy napastników przekonało się o tym, że nie łatwo pokonać Maik`a Taylor`a.
Wielu światowej klasy napastników przekonało się o tym, że nie łatwo pokonać Maik`a Taylor`a. (fot. bbc.co.uk)

Kibice z kolei z zachwytu nad osobą Worthingtona raczej nie pieją, wszak to z nim u steru Irlandii Północnej ostatecznie nie udało się awansować na Mistrzostwa Europy, chociaż Norn Iron przez pewien czas nawet prowadzili w grupie F. 47-letni Worthinton selekcjonerem Green and White Army został w maju 2007 r., zastępując Lawrie Sancheza, który ku zaskoczeniu wszystkich zrezygnował z posady opiekuna drużyny narodowej i został menedżerem Fulham Londyn. Nowy szkoleniowiec swoją przygodę zaczął od zwycięstwa z Liechtensteinem 3:1, ale w decydującej fazie eliminacji nie potrafił poprowadzić podopiecznych do zwycięstw. Irlandczycy z północy najpierw przegrali z Łotwą 0:1, później nie dali rady Islandii, ulegając jej 1:2. Remis ze Szwecją 1:1 i zwycięstwo z Danią 2:1, na niewiele się zdały, bo po słabym początku kwalifikacji przebudziła się Hiszpania, która zaczęła kroczyć od zwycięstwa do zwycięstwa. W ostatniej kolejce eliminacji Healy i spółka musieli wygrać z La Seleccion i jednocześnie liczyć na porażkę Szwedów z Łotwą. Hiszpanie jednak wygrali 1:0, Szwedzi też nie zawiedli, pokonując Łotyszy 2:1 i ostatecznie Irlandia Północna zajęła 3. miejsce w grupie F. Fani, pełni podziwu dla piłkarzy, byli jednocześnie wściekli na Worthingtona, który zniszczył to wszystko, co zbudował Sanchez. Mimo to jednak selekcjoner utrzymał się na swoim stanowisku i dostał za zadanie budowę drużyny, która po raz pierwszy od finałów MŚ 1986, ponownie miała zagrać na mundialu.

Worthington miał to szczęście, że mógł zagrać na ostatnich MŚ, w których występowała Irlandia Północna. W Meksyku wystąpił w spotkaniach z Algierią i Hiszpanią, a przygoda jego reprezentacji zakończyła się na fazie grupowej. Ogółem Nigel 66 razy zakładał zielono-białą koszulkę, lecz ani razu nie wpisał się na listę strzelców. Warto też zauważyć, że selekcjoner Irlandczyków z północy był znakomitym piłkarzem, ale póki co nie potrafi odnaleźć się w trenerskim fachu. Niemal całą swoją karierę Worthington spędził w Sheffield United, w ciągu 10 lat gry na Hillsbrough Stadium rozegrał 338 spotkań i strzelił 12 goli. Później występował jeszcze w Leeds United i Stoke City, a karierę zakończył w Blackpool. Na Bloomfield Road powiesił buty na kołku, ale za to po raz pierwszy założył trenerski dres, jednakże z The Seasiders wielkich sukcesów nie osiągnął. Co więcej, w sezonie 1997/1998 doznał goryczy spadku do Football Conference. Potem opiekował się Norwich City i najpierw spadł z The Canaries do Second Division, by w sezonie 2001/2002 znaleźć się w finale baraży o grę w Premiership. Jednak w decydującym meczu piłkarze Worthingtona musieli uznać wyższość Birmingham City. Nim został selekcjonerem reprezentacji Irlandii Północnej. krótko trenował jeszcze Leicester City. Dając mu więc pod opiekę drużynę narodową, Irish Football Assocation kierowała się raczej magią nazwiska niż trenerskimi umiejętnościami i sukcesami.

Powtórka z Warszawy?

Sobotni mecz w Belfaście będzie ósmym w historii reprezentacji Irlandii Północnej i Polski. Do tej pory bilans jest remisowy: trzy zwycięstwa gospodarzy, jeden remis i trzy zwycięstwa gości. Z drugiej strony Norn Iron ostatni raz wygrali z Polską w 1991 r., a trzy ostatnie potyczki tych ekip kończyły się zwycięstwami biało-czerwonych, którzy zdobyli w nich aż osiem bramek. Jakiego więc spotkania należy spodziewać się w sobotę? Na pogrom podobny do tych, które miały miejsce w 2002 r. (4:1) i w 2004 r. (3:0) raczej nie ma co liczyć. Pozostaje przygotować się na ciężką walkę od pierwszej do ostatniej minuty i mecz podobny do tego z 2005 r., kiedy Polacy wygrali 1:0, gola na wagę zwycięstwa strzelając w 85. minucie. Anglicy, Hiszpanie, Szwedzi i Czesi też bowiem przygotowani byli na spacerek, a do czego doprowadziło ich takie podejście, nikomu specjalnie chyba nie trzeba przypominać.

Komentarze
~juri (gość) - 15 lat temu

ciekawa analiza, jak dla mnie Irlandia Płn jednak z
naszej grupy nie wyjdzie, mysle ze Polska da radę i
Słowacja

Odpowiedz
Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze