Mecz nie zachwycił, ale najważniejsze dla Valencii jest to, że zgarnęła trzy punkty. Sevilla była zespołem zdecydowanie gorszym. Dwa gole zdobył Roberto Soldado, który był jednym z niewielu wyróżniających się aktorów tego wątpliwej jakości widowiska.
Pierwsze minuty tych dwóch uznanych, choć obecnie tułających się w środku tabeli, zespołów nie należały do najciekawszych. Valencia stosowała bardzo wysoki pressing i Sevilla miała problemy z wyprowadzeniem piłki. Jednak kiedy już udało się przenieść grę na połowę rywali, to wydawało się, że są oni groźniejsi od gospodarzy. Pomimo to do pierwszej groźnej sytuacji doszło pod bramką Lopeza. Bramkarz Sevilli minął się z piłką zagrywaną z rzutu rożnego, jednak Costa uderzył ją udem i ta przeleciała ponad poprzeczką. Poza tym akcje kończyły się na niecelnych dośrodkowaniach, stratach w środku pola lub przeciętych podaniach prostopadłych.

Coraz większą przewagę uzyskiwała Valencia, ale większego zagrożenia dla bramki rywali z tego nie było. Wyróżniał się Jonas, który dużo biegał, skutecznie odbierał piłkę i nieszablonowo ją rozgrywał. Z kolei Sevilla starała się ugrać coś prawą stroną, ale tam Navasa skutecznie powstrzymywał Guardado. Pierwszą połowę świetnie podsumował Rami, który zdecydował się na strzał z ponad 40 metrów. Zrobił to jednak fatalnie, piłka była uderzona zbyt lekko i nisko, a dodatkowo leciała obok słupka. Dla pewności złapał ją jednak Lopez. Pierwsza połowa niczym nas nie zachwyciła.
Druga część meczu rozpoczęła się o wiele lepiej. Najpierw Piatti zbiegł do środka, ograł obrońcę, ale uderzył w sam środek bramki. Potem Negredo w dobrej sytuacji w polu karnym źle przyjął piłkę. W 51. minucie padła bramka. Po rzucie rożnym uderzać głową próbował Rami, ale wyszło mu podanie na trzeci metr do Soldado, który nie miał problemów ze skierowaniem piłki do siatki. Goście odważniej ruszyli do ataku, ale udało im się wywalczyć tylko kilka rzutów wolnych. Po jednym z nich groźną kontrę wyprowadziła Valencia. Piatti świetnie podał do Pereiry, ten odegrał do Costy, który w dobrej sytuacji uderzył prosto w bramkarza.
Po kilku minutach, które dały nadzieję na lepsze widowisko, oba zespoły powróciły do dyspozycji prezentowanej wcześniej. Znowu byliśmy świadkami szarpanej gry, przerywanej faulami lubi niecelnymi podaniami. Obrazem beznadziei zarówno Sevilli, jak i tego meczu był Diego Perotti, który wszedł na boisko, aby po siedemnastu minutach zostać zmienionym.
Na niecałe dziesięć minut przed końcem świetną okazję na uratowanie punktu swojemu zespołowi miał Medel, ale z linii pola karnego fatalnie przestrzelił. Sevilla zaatakowała już zdecydowanie i wtedy mecz się nieco ożywił. Najpierw po kontrze gości świetnie interweniował Alves. Dosłownie chwilę później Soldado otrzymał znakomite podanie za obrońców, minął bramkarza, ale powracający stoper rywali wybił strzał zmierzający do pustej bramki. Napastnik Valencii dopiął jednak swego, bo po rzucie rożnym zdobył swojego drugiego gola, tym samym ustalając wynik spotkania.










