W meczu otwierającym 27. kolejkę zmagań w hiszpańskiej Primera Division Valencia pokonała będącą ostatnio w niezłej formie Mallorkę. „Los Ches” zwycięstwo zawdzięczają przede wszystkim Pablo Hernandezowi, autorowi dwóch bramek.
W początkowej fazie meczu obydwa zespoły bardzo płynnie przechodziły z ataku do obrony, błyskawicznie przesuwając formację zależnie od tego, czy posiadają aktualnie piłkę. W pierwszych pięciu minutach groźniej wyglądała Mallorca, która dwukrotnie zdołała się przedrzeć w pole karne gości, jednak za pierwszym razem podanie Webo zostało przecięte, natomiast po chwili Kameruńczyk niecelnie uderzał głową. Po kilku minutach ponownie było groźnie pod bramką Guaity, w środku pola stracił piłkę Alba, po czym popędził z nią Pereira, jednak zamiast spokojnie rozegrać lub uderzyć z bliższej odległości, zdecydował się na bezsensowny strzał z powietrza, z ponad 30 metrów. Przewaga gospodarzy w dalszym ciągu była wyraźna. W 14. minucie Nsue ładnie utrzymał piłkę przy nodze i w pełnym biegu dośrodkował płasko do Webo, jednak uderzenie Kameruńczyka zatrzymał dobrze interweniujący Guaita.

Przewaga gospodarzy trwała również w kolejnych minutach, a przejawiała się przede wszystkim w posiadaniu piłki oraz w naprawdę zręcznym wymienianiu jej. W 18. minucie nieco przekombinował jednak Nsue, który po otrzymaniu dobrego dośrodkowania od Castro próbował jeszcze głową odgrywać do Webo, zamiast strzelać. Valencia obudziła się kilka minut później: z lewej strony ładnie dośrodkował Alba, piłkę efektownie piętą przedłużył Jonas, a uderzał Mata. Aouate jednak w ładnym stylu sparował ją do boku, a po chwilowym zamieszaniu w końcu chwycił. Akcja tych dwóch piłkarzy mogła przynieść gościom bramkę już chwilę później, tym razem Mata odgrywał z piętki do Jonasa (po ładnym zagraniu Banegi), jednak Brazylijczyk strzelił nieznacznie obok słupka. Okres chwilowej dominacji Valencii skończył się w 30. minucie, kiedy to w polu karnym faulowany był Webo, nieostrożną interwencję wykonał zaś Ricardo Costa.
Do piłki ustawionej na 11. metrze podszedł Ivan Ramis i pewnym strzałem wyprowadził gospodarzy na prowadzenie. 1:0 na Iberostar! Ledwie zawodnicy Valencii rozpoczęli grę od środka, a już mogli się cieszyć z wyrównania! Piłkę zagraną przez Matę w nieco dziwny sposób zgrał Aduriz, a dopadł do niej Pablo Hernandez i strzałem z ok. 18. metrów pokonał Aouate’a, który chyba za bardzo odsłonił prawy słupek, przy którym wpadła futbolówka. 1:1! Tempo meczu w dalszym ciągu utrzymywało się na wysokim poziomie, o czym świadczyła kolejna akcja, tym razem Mallorki, a zakończona mocnym, aczkolwiek niecelnym strzałem Webo. Do końca pierwszej części gry obydwa zespoły nie były już w stanie stworzyć klarownych akcji, mogących doprowadzić do zmiany rezultatu.
W pierwszych minutach drugiej odsłony gry obydwa zespoły starały się atakować. Valencia największe zagrożenie stworzyła po rzucie rożnym tuż po pierwszym gwizdku arbitra, jednak bardzo pewnie piłkę złapał Aouate. Mallorca z kolei odpowiedziała szarżą Castro, w ostatniej chwili zatrzymaną jednak przez dobrą interwencję Bruno. Otwarta i ofensywna gra obydwu zespołów zaowocowała bramką, która padła w 56. minucie. Po świetnym prostopadłym podaniu Jonasa swojego drugiego gola w tym spotkaniu zdobył Pablo Hernandez, który dynamicznie wystartował do piłki i bez większych problemów umieścił ją przy długim słupku bramki gospodarzy. 1:2 dla „Los Ches”! W kolejnych minutach gra wyglądała niemal tak, jak przed trzecim golem, z tym że Valencia atakowała nieco rzadziej, a w poczynaniach piłkarzy obu drużyn zaobserwować można było nieco więcej chaosu.

Po godzinie gry boiskowe wydarzenia skupiły się głównie w środkowych strefach boiska, rzadko kiedy przenosząc się w pola karne obydwu zespołów. Wyjątkiem były dalekie dośrodkowania, które nie stwarzały jednak większego zagrożenia, albo akcje takie jak ta z 69. minuty, kiedy po niezłej wymianie piłek z De Guzmanem Nsue stanął oko w oko z Guaitą i gdyby nie odważna interwencja golkipera Valencii, mógłby być remis. Z późniejszych wydarzeń nie warto właściwie wspominać o niczym, poza szalenie agresywnym zachowaniem Webo, który omal nie pobił sędziego i jego asystenta, tylko dlatego, że ci zadecydowali o odgwizdaniu faulu na Ricardo Coscie.
Mimo dobrych wymian piłki między zawodnikami obydwu drużyn, do stuprocentowych szans nie dochodziło zbyt często. Świetną szansę miał aktywny w tym spotkaniu Webo, jednak po raz kolejny jego strzał, oddany w ekwilibrystycznej pozycji, w dobrym stylu obronił Guaita. Niebawem i Valencia stworzyła sytuację na podwyższenie wyniku, jednak dośrodkowanie Joaquina nie doszło do adresata, zostało wyekspediowane przez Ramisa na rzut rożny. W końcowych minutach piłka fruwała między jedną a drugą „szesnastką”, jednak często zawodnicy obydwu drużyn nie mieli nawet szans zrobić z nią cokolwiek pożytecznego. Ostatecznie mecz zakończył się wynikiem ustalonym przez Pablo w 56. minucie. Valencia wygrywa i daje kolejny powód do zmartwień Villarrealowi.