W pierwszym niedzielnym meczu 19. kolejki La Liga Valencia mierzyła się u siebie z Deportivo La Coruna. Mimo że gracze z Galicji zaprezentowali się korzystnie, dobrze bronili i groźnie atakowali, trzy punkty zostały w Walencji. Stało się tak głównie za sprawą Jeremy’ego Mathieu, lewego obrońcy „Los Ches”, który kwadrans przed końcem spotkania zdobył najważniejszą bramkę.
W pierwszych minutach właściwie jedyną godną odnotowania akcją było ładne przedarcie się z prawej strony zawodnika gości, Adriana, który po ograniu wracającego do składu Valencii Mathieu ładnie utrzymał się z piłką przy linii końcowej przez dłuższy czas, ale w końcu wobec zwielokrotnienia krycia stracił piłkę. Równie ładnie z lewym defensorem gospodarzy poradził sobie Laure Sanabria, który z ogromną determinacją przeprowadził drybling w 8. minucie. W odpowiedzi, kilkadziesiąt sekund później, równie twardo na swojej prawej stronie walczył Mata, któremu po odzyskaniu piłki udało się ładnie dośrodkować w pole karne, jednak piłkę pewnie złapał Aranzubia. Chwilę później nieco pochopnie żółtą kartką został ukarany Maduro za faul na Dominguezie w środku pola. W 15. minucie pierwszym groźnym strzałem popisał się Miguel, po dobrej akcji Vicente.

Valencia posiadała inicjatywę i budowała akcje całkiem ciekawie. Jednak im bliżej było do bramki Aranzubii, tym miejsca na dokładne i szybkie podanie było mniej. Deportivo natomiast, zamiast mozolnego rozgrywania piłki, począwszy od obrońców, stawiało na długie piłki, które zresztą często dochodziły do adresatów. W 23. minucie, wobec niefrasobliwości Lassada, który zabawił się w drybling na 20. metrze pod własną bramką, Soldado mógł zdobyć bramkę, jednak w ostatniej chwili piłkę wyłuskał mu Aranzubia. Chwilę później, po ładnym zgraniu głową Mathieu, w korzystnej sytuacji znalazł się Pablo, który jednak zbyt mocno uderzył piłkę z powietrza. W kolejnych dwóch akcjach Francuz ponownie pokazał się z dobrej strony, potężnie strzelając na bramkę „Depor”, za każdym razem na wysokości zadania stawał również Aranzubia. Nie minęło kilka sekund, a kolejny strzał oddał Mata, a gdyby przeciął go ktoś z dwójki Banega – Vicente, pewnie skończyłoby się na bramce. A tak, mimo bardzo dużej w ostatnich minutach przewagi, gospodarze wciąż bezbramkowo remisowali po pół godzinie gry.
W ostatnim kwadransie pierwszej połowy ponownie z dobrej strony pokazał się boczny defensor Valencii, tym razem Miguel, który ładnie rozegrał akcję z Banegą. Argentyńczyk miękko dośrodkował do Vicente, ale ten nie zdołał oddać skutecznego strzału. Po chwili akcję rozprowadził Mathieu, który po ładnym rajdzie zostawił piłkę Macie, a ten świetnie zagrał do Vicente. Ten w pełnym biegu odegrał do Soldado, ale napastnik nie zdołał sięgnąć piłki i skierował jej do siatki. Później, na przestrzeni bodaj 30 sekund, Valencia oddała dwa kolejne strzały, pierwszy został zablokowany przez zgromadzenie obrońców Deportivo, drugi, po ograniu Lopo oddał Mata, ale minął on lewy słupek bramki gości o metr.











