W sezonie 2026/2027 swoje pierwsze historyczne mecze w 1. lidze rozgrywa Unia Skierniewice. W 3. kolejce udało się jej zdobyć swoje pierwsze punkty i zanotować pierwszą wygraną na tym poziomie ligowym. To wiekopomna chwila dla klubu z tego niewielkiego miasta. Zwłaszcza że pokonany został spadkowicz z PKO Ekstraklasy – Arka Gdynia.
Po porażce ze Stalą Mielec oraz Polonią Warszawa przyszedł radosny czas dla absolutnego beniaminka Betclic 1. Ligi. Unia Skierniewice sprawiła niespodziankę i pokonała na swoim boisku Arkę Gdynia 2:0. Wielka radość gospodarzy i kubeł zimnej wody dla przyjezdnych, którzy weszli w nowy sezon z kompletem zwycięstw.
Unia Skierniewice zadała dwa szybkie ciosy
Pierwsza połowa to było typowe 45 minut dla koneserów futbolu. Z tym, że w tej części gry padły dwie bramki dla gospodarzy. W 19. minucie wynik spotkania otworzył Damian Gąska. Arka Gdynia nie zdołała się jeszcze otrząsnąć z szoku, a przyszło momentalnie drugie trafienie. Po zaledwie trzech minutach od pierwszego gola padł drugi. Tym razem autorem był Kamil Sabiłło. Jednak sama bramka była niezwykle… nietypowa. Dramat defensorów przyjezdnych i precyzja napastnika gospodarzy sprawiła, że na tablicy wyników pojawiło się 2:0. Co się stało na boisku? Tego nie da się opisać, to trzeba zobaczyć.
Po średnich 45 minutach, ale oprawionych dwiema bramkami, kibice na trybunach liczyli na lepszą piłkarsko drugą połowę. Szczególnie mocna grupa fanów Arki chciała zobaczyć lepszą grę swojego zespołu. Szybkie zmiany w przerwie na chwilę odmieniły oblicze gości, którzy po około kwadransie gry oddali pole Unii. Do tego nie popisał się Dawid Gojny, który błyskawicznie zarobił dwie żółte kartki i osłabił arkowców. Gospodarze próbowali podwyższyć wynik i jakby dopisywało im więcej szczęścia, to mogliby zdobyć jeszcze co najmniej jednego gola.











