Daniel Mikołajewski nie mógł wymarzyć sobie lepszego początku przygody w FC Luzern. Polski napastnik pojawił się na boisku na początku drugiej połowy i niemal od razu wpisał się na listę strzelców. To wymarzony debiut zawodnika, który niedawno dołączył do szwajcarskiego klubu. Było blisko, by trafienie naszego zawodnika pomogło w odniesieniu wyjazdowego zwycięstwa z St. Gallen. W 101. minucie doliczonego czasu gospodarze zdołali jednak wyrwać remis po rzucie karnym.
Daniel Mikołajewski rozpoczął spotkanie na ławce rezerwowych, ale na początku drugiej połowy otrzymał swoją szansę. Polski zawodnik pojawił się na murawie i bardzo szybko zaznaczył swoją obecność. Nasz napastnik potrzebował zaledwie kilku chwil, aby zdobyć swoją pierwszą bramkę w barwach FC Luzern. Stało się tak po nieco ponad minucie i dzięki temu FC Luzern doprowadziło do remisu w wyjazdowym starciu z St. Gallen.
Tym samym debiut w nowym klubie od razu stał się dla niego wyjątkowym momentem. Chwilę później Mikołajewski był blisko asysty, jednak niestety kolega z drużyny zmarnował dobrą sytuację. Piłka po jego strzale wylądowała na słupku. Lucerna w końcówce spotkania zdołała strzelić drugiego gola i wydawało się, że pokona St. Gallen. Doliczony czas przyniósł jednak wiele dziwnych wydarzeń i w 101. minucie gospodarze otrzymali rzut karny, który zdołali wykorzystać. Drużyna Polaka zatem finalnie zremisowała i był to dla nich pierwszy punkt w tym sezonie. Nas cieszy, że udział w tym miał Daniel Mikołajewski, który w samej końcówce na chwilę wyleciał z boiska za drugą żółtą kartkę. Okazało się jednak, że sędzia pomylił go z innym graczem, który miał już kartkę na koncie. Finalnie czerwonej zatem nie było, lecz sytuacja była dosyć komiczna.









