
Trener, który z RC Lens został wicemistrzem Francji 2023 i zagrał w Lidze Mistrzów, choć sam nigdy nie grał w Ligue 1.
Franck Haise urodził się 15 kwietnia 1971 roku w Mont-Saint-Aignan pod Rouen. Do futbolu wprowadził go ojciec, który jako grający trener i kapitan prowadził amatorskie zespoły w okolicach miasta. Haise opowiadał, że pierwszy raz znalazł się na boisku, gdy miał dziesięć dni.
Przeszedł przez szkółkę FC Rouen i jako nastolatek zajmował się młodszymi chłopcami. Jako szesnastolatek trenował dzieci w klubie, a od swojego trenera z juniorów, Daniela Zorzetto, poznał zajęcia oparte na szukaniu rozwiązań i różnorodnych ćwiczeniach. Część trenerskich dyplomów zrobił jeszcze w trakcie kariery piłkarskiej.
Grał jako pomocnik, potem przede wszystkim lewy obrońca. Sam opisywał się jako zawodnik „szorstki”, który lubił kontratak. Występował w FC Rouen, Stade Lavallois, AS Beauvais, znów w Laval i w Angers, głównie w drugiej lidze. W pierwszej nie zagrał nigdy. Miał w karierze trzynastu trenerów i z każdego próbował coś wyciągnąć. Największe wrażenie zrobił na nim Denis Troch z Laval, który potrafił wydobyć to, co najlepsze z różnych indywidualności. Z negatywnych wzorców zapamiętał brak szczerości i niezdolność do rozwiązywania konfliktów w grupie dwudziestu ego.
Z czasów w Rouen i Laval pochodzi też jego druga pasja. Dziadek, serowar z Rouen, miał w sklepie stoisko z winami sieci Nicolas, a Haise chował się między jego beczkami. Poważnie zainteresował się winem w szatni Rouen, gdzie przed meczami drugiej ligi dzielono butelkę. W Laval zaprzyjaźnił się z właścicielem pobliskiej winiarni i założył z nim klub degustacyjny, w którym miejsc było dwadzieścia.
W październiku 2003 roku, mając 32 lata, przeszedł z Angers do Stade Mayennais i został grającym trenerem w CFA 2, piątej lidze francuskiej. Z gry zrezygnował szybko: w trakcie jednego z meczów uznał, że lepiej pomoże drużynie z ławki. Przez trzy sezony z rzędu utrzymywał klub z niewielkim budżetem, czasem dopiero w barażach. Ludzie z klubu wspominali, że w trudnych meczach nigdy się nie poddawał. Wiosną 2006 roku zaczęli po niego przyjeżdżać wysłannicy Stade Rennais.
W Rennes pracował sześć lat w akademii, od 2006 do 2012 roku, sprowadzony przez Patricka Rampillona. Najpierw prowadził drużynę do lat 15, od 2009 roku do lat 17. W 2010 roku z młodzieżą wygrał prestiżowy turniej w Montaigu. Z młodych zawodników wymieniał później M’Vilę, Théophile-Catherine’a, Rougera i Foulquiera, a pobyt w centrum szkolenia nazywał „laboratorium” zasad gry i treningu. Odszedł w 2012 roku. Tłumaczył to tym, że nie miał dobrych notowań u Pierre’a Dréossi, według innych relacji nie zgadzał się też z kierunkiem, w którym szło szkolenie w klubie.
Wrócił do Mayenne i przez sezon prowadził US Changé w lidze honorowej. W kilka tygodni znał tam z imienia i nazwiska czterystu członków klubu. Zawodnicy pamiętali, że interesował się rezerwami i juniorami, choć jego poziom przewyższał tę ligę.
W 2013 roku odezwał się Régis Le Bris, który rok wcześniej też odszedł z Rennes, i Haise objął rezerwy FC Lorient. Wprowadził je na wyższy poziom, do CFA. W kwietniu 2015 roku trafił do sztabu pierwszej drużyny, która broniła się przed spadkiem z Ligue 1, a latem został asystentem Sylvaina Ripolla. Po zwolnieniu Ripolla w październiku 2016 roku przez dwa mecze, remis i porażkę, prowadził Lorient jako trener tymczasowy, do przyjścia Bernarda Casoniego. Po spadku klubu i zmianie sztabu odszedł w czerwcu 2017 roku.
We wrześniu 2017 roku RC Lens zatrudnił go w rezerwach w National 2, po awansie Érica Sikory do pierwszej drużyny. Odpowiadał też za post-formację. Po dwóch i pół roku, 25 lutego 2020, dyrektor generalny Arnaud Pouille odsunął Philippe’a Montaniera po porażce 1:4 z Caen i powierzył drużynę Haise’owi. Pouille mówił, że to nie wybór z konieczności: klub obserwował go od trzech lat, a jego zrównoważona, ale zorientowana do przodu filozofia gry pasuje do tożsamości Lens. Pierwsze dwa mecze Lens wygrał i wrócił na drugie miejsce w Ligue 2. Sezon przerwała pandemia, a awans potwierdziła decyzja o zakończeniu rozgrywek. Dyplom uprawniający do prowadzenia drużyny zawodowej Haise zdobył w maju 2020 roku, w tej samej promocji co Claudio Caçapa i Stéphane Dumont.
Beniaminek zajął w Ligue 1 siódme miejsce w sezonie 2020/2021 i znów siódme rok później. Sezon 2022/2023 przyniósł wicemistrzostwo Francji, o punkt za Paris Saint-Germain, z najlepszą obroną ligi i bezpośrednim awansem do Ligi Mistrzów po 21 latach. W maju 2023 roku koledzy po fachu wybrali go najlepszym trenerem Ligue 1 w plebiscycie UNFP. Wcześniej, w październiku 2022 roku, został też managerem generalnym klubu, więc oprócz drużyny współdecydował z działem rekrutacji i zarządem o transferach.
Sezon 2023/2024 Lens zaczął w lidze słabo, w pewnym momencie był nawet ostatni. W Lidze Mistrzów wywalczył remis w Sewilli i wygrał u siebie z Arsenalem 2:1. Potem przyszło 0:6 w rewanżu, największa porażka francuskiego zespołu w historii tych rozgrywek. Osiem punktów dało trzecie miejsce w grupie i Ligę Europy, gdzie Lens przegrał w barażu z SC Freiburg po dogrywce, choć do przerwy prowadził 2:0. Haise mówił po meczu, że rywale byli lepsi w powietrzu i w walce o drugie piłki, a klub po raz pierwszy od ponad piętnastu lat przeżył europejską przygodę.
W styczniu 2024 roku zrezygnował z funkcji managera generalnego. Powód podawał prosty: komitety dyrekcji i komitety sportowe w przeddzień każdego meczu, około pięciuset wystąpień medialnych rocznie i brak psychicznego odpoczynku. Trenować nie chciał przestać, bo to lubi i to potrafi najlepiej. W kwietniu prezydent klubu Joseph Oughourlian zrozumiał podczas kolacji, że trener chce odejść. W czerwcu 2024 roku Haise opuścił Lens po siedmiu latach w klubie.
Z Polakami Haise ma kilka przecięć. Przemysława Frankowskiego sprowadził do Lens latem 2021 roku z Chicago Fire. Z listy kandydatów na to miejsce zostały dwa nazwiska, a Polak był na pierwszym miejscu. Trener nazywał go „kompletnym zawodnikiem”, wszechstronnym, wytrzymałym i szybko łapiącym wskazówki taktyczne, a jego efektywność w pierwszych meczach go zaskoczyła. Prawonożny skrzydłowy grał wtedy głównie na lewym wahadle i został podstawowym zawodnikiem. Później został też pierwszym wykonawcą rzutów karnych, bo, jak mówił Haise, „jest panem swoich emocji i techniki”. Frankowski po latach opowiadał, że u Haise’a się rozwinął, i opisywał go jako dobrego, otwartego człowieka.
Latem 2024 roku Haise objął OGC Nice. W pierwszym sezonie zakończył ligę na czwartym miejscu, co dało europejskie puchary, choć drużyna odpadła w barażu o Ligę Mistrzów. W Nicei prowadził Marcina Bułkę. Polski bramkarz był w sezonie 2024/2025 jego najczęściej używanym zawodnikiem, a po wygranej 3:1 w Paryżu, z dwunastoma interwencjami, trener mówił o bramkarzu „w stanie łaski” i nazywał go prawdziwym liderem.
Drugi sezon był katastrofą: najdłuższa w historii klubu seria porażek i rekord Francji w liczbie meczów bez wygranej w pucharach europejskich. Letnie transfery rozczarowały, odeszli m.in. Bułka, Evann Guessand i Gaëtan Laborde, a Haise coraz bardziej oddalał się od właściciela, INEOS. Publicznie ocenił poziom części piłkarzy jako przeciętny, co zraziło szatnię. Pod koniec grudnia 2025 roku strony rozstały się za porozumieniem. Haise przyznał później, że w ostatnich miesiącach tracił energię na sprawy, na które nie miał wpływu.
18 lutego 2026 roku wrócił do Rennes, tym razem do pierwszej drużyny, po zwolnionym Habibie Beye. Zadebiutował wygraną 3:0 w Auxerre. Od razu postawił na czwórkę obrońców, wprowadzoną przez tymczasowego trenera Sébastiena Tambouret po zwycięstwie 3:1 nad PSG, i przez pierwsze tygodnie grał tą samą jedenastką. W sztabie zabrał ze sobą asystentów Johanna Ramaré i Liliana Nalisa. W Rennes znów miał pod ręką Frankowskiego, a obok niego Sebastiana Szymańskiego, który dołączył do klubu zimą.
Przez lata symbolem jego Lens było ustawienie z trzema obrońcami, zwykle 3-4-1-2 albo 3-5-2, z wahadłowymi traktowanymi przede wszystkim jako atakujący. Na te pozycje sprowadzał byłych skrzydłowych, Jonathana Clauss i Frankowskiego. Mówił wprost, że system dobiera się do składu, a nie odwrotnie: ustawieni jako klasyczni boczni obrońcy nie pokazaliby swoich zalet. Przejście na czwórkę dopuszczał w końcówkach meczów, ale nie na starcie. Jednocześnie podkreślał, że przez wiele lat sam grał tylko czterema obrońcami i nie ma ulubionego systemu, bo zasady gry są niezależne od ustawienia.
Zasady opisywał zawsze podobnie: drużyna ma być zwarta, trudna do ruszenia i inteligentna w obronie, a po odbiorze szybko i z wariantami wychodzić do ataku. Lubi piłkarzy, którzy czytają grę, i stara się budzić ich ciekawość. Jego Lens grał pressingiem i na wysokiej intensywności. Treningi są krótkie i ostre, a wahadłowi potrzebują rotacji, bo to oni płacą najwyższą cenę za przełączanie z ataku na obronę. Przy wznowieniach od bramki chce, by dwaj szerocy gracze stali przy linii, „z kredą na butach”. Z dwóch środkowych pomocników jeden schodzi pomóc obrońcom, drugi gra wyżej.
W Nicei zaczął od trójki obrońców, ale jesienią 2024 roku, szukając lepszej gry w ataku, próbował też czwórki. W Rennes od lutego 2026 roku najczęściej ustawiał drużynę z czterema obrońcami. Nie traktuje systemu jak dogmatu, ale też nie zmienia wszystkiego po dwóch słabszych wynikach: według niego to najprostszy sposób, żeby stracić szatnię.
Znaczną część pracy poświęca relacjom. Do sztabu w Lens zatrudnił psycholożkę, która pojawia się regularnie, i uważa, że takie osoby powinny być standardem w klubach. Dawni zawodnicy rezerw Lorient wspominają, że w przerwie meczu potrafił powiedzieć każdemu wprost, co o nim myśli, i że to działało. Lubi stosunkowo mały kadr, około 20 do 22 graczy z pola i trzech bramkarzy, żeby po weekendzie nie było więcej rozczarowanych niż zadowolonych. Odprawa przed meczem ma być krótka, bo praca dzieje się wcześniej. Lubi łączyć pokolenia: w kadrze Lens z 2020 roku było osiem, dziewięć osób w wieku 19–21 lat obok graczy po trzydziestce, a w Rennes od pierwszych tygodni dawał szanse wychowankom akademii.
W Lens po każdym meczu u siebie ktoś ze sztabu albo z zarządu organizował degustację win w ciemno, tradycję, która zbliżyła ludzi w klubie. Haise lubi mówić, że dobre wino pije w dwóch sytuacjach: gdy jest szczęśliwy z wygranej i gdy smutny z porażki.
„Idee, czy gram w 4-3-3, czy w 3-5-2, nie zmienią się zasadniczo. Zasady są, moim zdaniem, niezależne od systemów.” (Onze Mondial, wrzesień 2020)
„W Barcelonę chce grać mnóstwo ludzi, ale tylko oni potrafią tak grać.” (Ouest-France, marzec 2013)
11
meczów
1,91
punktu na mecz
6
zwycięstw · 3 remisy, 2 porażki
| Okres | Klub | Pkt/mecz | |||
|---|---|---|---|---|---|
| od sierpnia 2025Ligue 1 | Ligue 1 | 11 | 6-3-2 | 1,91 | |
| 2024–2025Ligue 1 | Ligue 1 | 40 | 17-11-12 | 1,55 | |
| 2020–2024Ligue 1 | Ligue 1 | 148 | 71-41-36 | 1,72 | |
| 2019–2020 | Lens II | ||||
| 2016Ligue 1 | Ligue 1 | 4 | 0-1-3 | 0,25 |





