
Najmłodszy polski trener z licencją UEFA Pro w 2020 roku, który z drugiej ligi przeszedł prosto do Ekstraklasy i utrzymał Wartę Poznań.
Dawid Szulczek urodził się 26 stycznia 1990 roku w Świętochłowicach i wychował na Śląsku. Jego ojciec był elektromonterem i dorabiał jako stróż nocny, a jako kibic Ruchu Chorzów zabierał syna na mecze. Szulczek trafił do juniorów Ruchu, gdzie jako defensywny pomocnik, czasem stoper, był kapitanem swojego rocznika, a potem grał w Śląsku Świętochłowice w lidze okręgowej.
Trenerem chciał zostać od liceum. Piłkarską karierę zakończył około 21. roku życia. Na testach motorycznych na AWF w Katowicach wypadł słabo i uznał, że zawodowo w piłkę grać nie będzie. Studiował tam z myślą o pracy trenerskiej, nie nauczycielskiej, i część studiów spędził na Erasmusie w Portugalii.
Pierwszy trening poprowadził w wieku 20–21 lat w Śląsku Świętochłowice. Na nabór pięcio- i sześciolatków miało przyjść czterech trenerów, a dwóch miało po drodze wypadek, więc został z kolegą i pięćdziesięcioma chłopcami. Wyszło słabo i dopiero po dwóch, trzech tygodniach, gdy grupa się wykrystalizowała, było lepiej. Jego drużynę z rocznika 2005/2006 zapisano potem do ligi dla starszego rocznika i zwykle przegrywała wysoko.
W 2013 roku trafił do Górnika Wesoła w Mysłowicach jako asystent Sebastiana Goldy w III lidze. Polecili go Adrian Siemieniec i Tomasz Stranc, których znał z AWF i ze szkółki Coerver Coaching. Klub był biedny, a Golda zwracał mu z własnych pieniędzy koszty dojazdu, około 400 złotych miesięcznie. Szulczek łączył to ze studiami i zajęciami w szkółce Coerver Coaching w Dąbrowie Górniczej i Katowicach.
Od 2014 roku był asystentem w Rozwoju Katowice, klubie, którego piłkarze łączyli grę z pracą w kopalni, i pracował pod kolejnymi trenerami: Dietmarem Brehmerem, Markiem Koniarkiem, Mirosławem Smyłą i Tadeuszem Krawcem. Od Brehmera, jak mówił, nauczył się najwięcej, a Koniarek przygotowywał go do roli pierwszego trenera: kazał mu chodzić na konferencje, przygotowywać odprawy i raz przekazać zespołowi wskazówki w przerwie. Smyła nazywał go motorem napędowym nowości w sztabie. Gdy po przerwie zimowej nie było jak obejrzeć rywala, zapłacił znajomemu znajomego sto złotych za nagranie jego sparingu. W ostatniej kolejce sezonu 2016/2017, po zwolnieniu Krawca, poprowadził zespół jako 27-latek w meczu o utrzymanie z Gryfem Wejherowo. Rozwój wygrał 1:0 i został w II lidze.
W czerwcu 2017 roku przeszedł do Wigier Suwałki jako asystent Artura Skowronka, który wcześniej oglądał mecze Rozwoju, pytał o niego w środowisku i dostał rekomendację od wykładowcy AWF Pawła Grycmana. Wigry zajęły wtedy szóste miejsce w I lidze, najwyższe w historii klubu. Szulczek poszedł za Skowronkiem do Stali Mielec (od lata 2018), a potem do Wisły Kraków (od listopada 2019 roku, po sześciu tygodniach bez pracy po odejściu ze Stali). W obu klubach odpowiadał głównie za analizę gry. Wcześniej, po odejściu ze Stali, odmówił prezesowi Wigier Dariuszowi Mazurowi objęcia drużyny, bo jego żona była w ciąży i prowadził ją lekarz na Śląsku. W Wiśle pomógł utrzymać się w Ekstraklasie. W tym czasie, mając 29 lat, jako najmłodszy uczestnik robił kurs UEFA Pro. Licencję otrzymał we wrześniu 2020 roku.
W lipcu 2020 roku Wigry, świeżo po spadku z I ligi, ogłosiły go pierwszym trenerem. Miał 30 lat i był najmłodszym trenerem na szczeblu centralnym w kraju. Prezes Mazur znał go z wcześniejszej pracy i nie widział w tym ryzyka, a Szulczek mówił, że nikt inny nie miał odwagi dać mu pierwszej drużyny. Dostał wolną rękę przy budowaniu kadry i dwuletni kontrakt. Wigry zajęły w II lidze czwarte miejsce w sezonie 2020/2021 i przegrały baraże o awans z KKS 1925 Kalisz. Ogólnopolski rozgłos dała mu jednak jesień 2020 roku, gdy w meczu z Błękitnymi Stargard ustawił bramkarza w murze przy rzucie wolnym z osiemnastego metra. Zespół ćwiczył to na dwóch treningach przed sezonem i przy mniej więcej połowie prób bramkarz w murze odbijał piłkę. Szulczek zastrzegał, że to sposób na piłkarzy potrafiących trafić w górny róg, więc stosował go tylko przeciw takim rywalom.
W listopadzie 2021 roku, po 16. kolejce drugiego sezonu w Wigrach i z drużyną na siódmym miejscu, odezwała się Warta Poznań. Szulczek był umówiony z klubem, że odejdzie tylko dla oferty z Ekstraklasy. Na telefon od dyrektora sportowego Radosława Mozyrko odpowiedział, że przez trzy dni przygotowuje mikrocykl i odprawę dla Wigier, i wstawał do tego o piątej rano. Warta wykupiła go z Suwałk i 8 listopada 2021 roku podpisała z nim umowę do końca sezonu z opcją przedłużenia o dwa lata. Przejmował zespół ze strefy spadkowej, który miał najmniej goli w lidze, jako najmłodszy trener Ekstraklasy. Warta utrzymała się, a Szulczek został nominowany przez Ekstraklasę SA do nagrody Trenera Roku. 1 kwietnia 2022 roku klub przedłużył z nim umowę do czerwca 2024 roku. W sezonie 2022/2023 Warta zajęła ósme miejsce, przy jednym z najniższych budżetów w lidze, i słynęła z wyników na wyjazdach.
Kolejny sezon skończył się spadkiem. Jak wspominał Szulczek, dyrektora Mozyrkę wykupiła Legia, odszedł też jeden z prezesów, pojawiło się zamieszanie z odejściem i powrotem właściciela oraz poślizgi w płatnościach, a większość zawodników nie miała przedłużonych umów. Na kilka kolejek przed końcem sezonu ogłoszono jego następcę, więc jego praca faktycznie dobiegła końca. Warta spadła po ostatniej kolejce 2023/2024, przegrywając 0:3 z Jagiellonią Białystok, a Korona Kielce wyprzedziła ją po wygranej na boisku Lecha Poznań. Szulczek opuścił klub z końcem czerwca 2024 roku.
27 sierpnia 2024 roku został trenerem Ruchu Chorzów, klubu, któremu kibicował od dziecka. Według Szulczka Ruch już wcześniej próbował go zatrudnić, ale Wigry odrzuciły ofertę wykupu na 100 tysięcy złotych. Ruch bardzo dobrze zaczął sezon w I lidze i dotarł do półfinału Pucharu Polski 2024/2025, gdzie odpadł z późniejszym zdobywcą Legią Warszawa. Wiosną zespół wyraźnie zwolnił: po porażce 0:5 z Wisłą Kraków na Stadionie Śląskim w lutym 2025 roku nie wrócił do formy i zakończył sezon na dziesiątym miejscu. Szulczek rozstał się z klubem 5 sierpnia 2025 roku, po trzech kolejkach nowego sezonu. Twierdził później, że w maju odrzucił inną ofertę, bo miał ważny kontrakt z Ruchem.
W czasie przerwy odwiedzał inne kluby, żeby zobaczyć, jak pracują: wcześniej był na stażu u Marka Papszuna w Rakowie Częstochowa, teraz oglądał Legię Warszawa, Motor Lublin i Polonię Bytom, gdzie przyglądał się pracy Łukasza Tomczyka. Spotkał się też z prezesem Podbeskidzia Bielsko-Biała, ale chciał pracować wyżej niż w II lidze. 5 stycznia 2026 roku został asystentem Tomczyka w Rakowie Częstochowa, a po jego odejściu pracował w sztabie Dawida Kroczka. 1 września 2026 roku, po zwolnieniu Kroczka na początku sezonu bez punktów, tymczasowo przejął pierwszy zespół Rakowa. Prowadził go do ogłoszenia następcy, Tomasza Kaczmarka, 8 września 2026 roku.
Sam przyznaje, że lubi być przy piłce i atak pozycyjny, ale w Wigrach zaczął od obrony i stałych fragmentów, które w pierwszych tygodniach dawały ponad połowę goli, a atak pozycyjny dokładał dopiero stopniowo. W pierwszym sezonie, jak mówił, jego zespół prawie nie oddawał piłki, a w drugim częściej się bronił, bo taką miał kadrę. Stosował trójkę i czwórkę obrońców, a zawodnikom dawał zadania zamiast sztywnych pozycji: napastnik bywał najwyżej ustawionym obrońcą w pressingu, a skrzydłowy po przejęciu piłki środkowym pomocnikiem. Stopera o wzroście 197 cm ustawiał przy długich piłkach bramkarza wysoko, jako cel do pojedynków powietrznych. Po złym początku pytał piłkarzy o zdanie w anonimowych ankietach.
W Warcie obiecywał grę wielowymiarową, nie tylko obronę i kontrę, i szybciej odbierał piłkę wyżej na boisku. Jako największą zmianę w drużynie wskazywał podejście do pressingu. Warta potrafiła pressować w sposób zsynchronizowany, stopniowo odcinając rywalowi linie podania, albo bronić się w pięcioosobowym bloku. Szulczek dobierał taktykę do zawodników, a według Artura Węski, trenera rezerw Lecha, wytrącał rywalom atuty, bazując na wysokim, zorganizowanym pressingu i odbiorze zamiast na posiadaniu piłki. Łatka trenera defensywnego przylgnęła do niego dopiero w ostatnim sezonie w Warcie, co on sam uważał za efekt zmęczenia Wartą w lidze.
W Wigrach przygotowanie do rywala zaczynał od obejrzenia czterech jego meczów, co zajmowało sześć do ośmiu godzin, a potem rysował grafiki i szukał akcji do odprawy. W klubie był zwykle między 6:30 a 7:30. W pracy z zawodnikami stawia na porządek, jasne zasady i dobrą organizację. Inspiracji szuka też poza piłką, między innymi w książce „Imopeksis” profesora Tadeusza Hucińskiego, trenera i teoretyka koszykówki, na którego szkolenia chodził.
„My płótno już zniszczyliśmy, a teraz chcielibyśmy coś namalować. Na razie mieszamy farbki.” (Przegląd Sportowy, listopad 2020)
„Piłka jest nieprzewidywalna. W maju 2028 roku równie dobrze mogę pracować w III lidze, jak i świętować mistrzostwo Polski.” (Weszło, październik 2025)
2
mecze
0,00
punktu na mecz
0
zwycięstw · 0 remisów, 2 porażki
| Okres | Klub | Pkt/mecz | |||
|---|---|---|---|---|---|
| 2026Ekstraklasa | Ekstraklasa | 2 | 0-0-2 | 0,00 | |
| 2024–20251 liga | 1 liga | 35 | 17-6-12 | 1,63 | |
| 2021–2024Ekstraklasa | Ekstraklasa | 93 | 33-23-37 | 1,31 | |
| 2020–20212 liga | 2 liga | 55 | 25-15-15 | 1,64 |





