Po trafieniu w spotkaniu przeciwko Chelsea Fernando Torres stał się jednym z idoli sympatyków Liverpoolu. Ze statusem prawdziwej gwiazdy wraz ze Stevenem Gerrardem przez ponad trzy kolejne lata siał spustoszenie w szeregach defensywnych rywali. W przeciwieństwie do legendy „The Reds” nie oparł się jednak ofercie londyńczyków. Rekordowy transfer do rywali ze Stamford Bridge wstrząsnął piłkarską Anglią, przy okazji łamiąc serca kibiców z czerwonej części Merseyside.
Po przejęciu zespołu przez Rafaela Beniteza, mimo triumfu Liverpoolu w Lidze Mistrzów już w pierwszym sezonie menedżera na Anfield Road, ofensywa wymagała istotnych wzmocnień. Regularne zdobywanie bramek miał zapewnić sprowadzony z Realu Madryt Fernando Morientes, lecz transfer hiszpańskiego napastnika okazał się jednak zupełnie nieudany. Poszukiwania skutecznego snajpera zakończyły się dopiero latem 2007 roku.
Pozyskanie Fernando Torresa nie bez powodu ogłoszono sporym sukcesem klubu z czerwonej części Merseyside. Wychowanek Atletico Madryt od początku przygody z „The Reds” imponował niesamowitą zwinnością, dryblingiem oraz pomysłem na wykończenie akcji. Wszystkie atuty potwierdzając debiutanckim trafieniem w nowym zespole w spotkaniu przeciwko Chelsea, klubowi, który w kolejnych latach na dobre zmienił karierę hiszpańskiego zawodnika.
„Torrard” i szokujący transfer
Jednym z największych zaskoczeń po transferze snajpera na Anfield Road było tempo, w jakim Fernando Torres nawiązał na murawie nić porozumienia ze Stevenem Gerrardem. Atakujący z każdym miesiącem współpracowali coraz lepiej, przyczyniając się do kolejnych trafień Liverpoolu. By zespół czerpał jeszcze więcej korzyści z dwójkowych akcji obu zawodników, Rafael Benitez zdecydował się przesunąć Anglika bliżej bramki przeciwnika.
Steven Gerrard operował więc odtąd jako wolny elektron tuż za plecami hiszpańskiego napastnika. Rozwiązanie wprowadzone przez menedżera „The Reds” przyniosło nadspodziewane efekty. Ofensywny duet Liverpoolu siał spustoszenie w szeregach defensywnych rywali, uzyskując nawet od brytyjskich mediów przydomek „Torrard” (Torres + Gerrard – przyp. red.).
https://twitter.com/AnfieldWatch/status/1271925248640856066
– Wyglądają razem naprawdę dobrze. […] Możesz rozejrzeć się po świecie. Zobaczysz wielu bardzo dobrych zawodników, ale ta dwójka współpracująca razem zapewnia siłę, jakość, zaangażowanie i pasję na boisku. Trudno jest znaleźć dwóch zawodników grających razem na tym poziomie. To dobrze dla nas, dla kibiców i dla klubu. To dobrze dla Stevena, że ma przed sobą Fernando. Wie, iż Torres potrafi minąć rywali w pojedynku biegowym lub dryblingiem. Kiedy natomiast ma piłkę, [Torres] jest dostępny [do podania] – komentował funkcjonowanie duetu dla klubowej strony internetowej Rafael Benitez.
Sprzedaż Xabiego Alonso, który nie został odpowiednio zastąpiony, znacznie jednak osłabiła Liverpool. Zespół z Anfield Road zaczął prezentować się coraz słabiej, a pokłosiem niezadowalającej dyspozycji było zwolnienie Rafaela Beniteza. Kolejni czołowi gracze w obliczu braku realnych szans na trofea zaczęli rozglądać się za nowymi pracodawcami gwarantującymi sukcesy.











