Tottenham dobrze wszedł w sezon 2022/2023. Ekipa Antonio Conte może zaliczyła wpadki w Lidze Mistrzów i z Arsenalem w Premier League, nie zmienia to jednak faktu, że sumując wszystko, jej dyspozycja prezentuje się zacnie. W końcu zajmują w tej chwili 3. miejsce w tabeli angielskiej ekstraklasy. Po porażce i remisie wygrała z zachwycającym Brighton 1:0.
Antonio Conte przejął Tottenham z rąk Nuno Espirito Santo prawie rok temu. Od tego czasu w ekipie „Kogutów” pozmieniało się wiele, a owoce pracy Włocha możemy oglądać i podziwiać dzisiaj. „Podziwiać” jest tu jak najbardziej adekwatnym określeniem. Choć nie zawsze za jego kadencji drużyna gra widowiskowo, nie można odmówić byłemu trenerowi Interu Mediolan czy Chelsea tego, że drużynę wyprowadził na odpowiednie tory. Dziś śmiało można postrzegać Tottenham jako jednego z pretendentów do walki o TOP4. Mało tego, na dziś dzień jest w tym wyścigu jednym z najmocniejszych.
Geniusz Conte
Inaczej niż od ojca rozbudowy Tottenhamu zacząć nie można. Antonio Conte to specyficzny okaz trenera, który przez wielu ze względu na swoją aparycję, bezpośredniość i kłótliwość był niedoceniany. Powszechne były słowa, iż jest szkoleniowcem solidnym, ale tylko na chwilę. Nie przez przypadek piszę w czasie przeszłym. W „Kogutach” natychmiast zmazał z siebie ten negatywny PR, a dziś już nikt nie ma wątpliwości, że Włoch to absolutnie topowy gość w swoim fachu – wcale nie musi trwać to tylko chwilę. Jest to typ trenera, który potrafi idealnie przemodelować zespół pod odpowiedniego przeciwnika.
Namiastkę swojego geniuszu pokazał chociażby w meczu z Brighton, które nie jest wcale drużyną do bicia. Było to wręcz spotkanie „pod wezwaniem” tego szkoleniowca. Przygotował zespół do tego meczu perfekcyjnie. „Koguty” grały dziś prawdopodobnie dokładnie tak, jak Antonio Conte oczekiwał. I to w 100 procentach. Dobrze to o nim świadczy…

Szczególnie londyńska ekipa mogła podobać się w poczynaniach defensywnych. Brighton nie oddało w tym spotkaniu żadnego celnego strzału, co już jest pokłosiem genialnie zaciśniętej obrony. Jeszcze niedawno trudno byłoby to powiedzieć, ale na dziś dzień obrona Tottenhamu jest jednym z najlepszych kolektywów w lidze. Wcześniej taki Ben Davies i Eric Dier prędzej klasyfikowali się do grona memów niżeli solidnych obrońców; dziś są uczestnikami tego jakże potężnego muru przed bramką Hugo Llorisa. Do tego jeżeli chodzi o grę na własnej połowie podczas ataku przeciwnika, trzeba pamiętać, że dosłownie każdy był zaangażowany w odbiór piłki. W mniejszym bądź większym stopniu, ale jednak. Antonio Conte pokazał, że ważniejsza od materiału ludzkiego jest dla niego praca. Bez niej ani rusz.
Son i Kane w formie to gwarancja dobrych wyników
Z legendarnego składu z finału Ligi Mistrzów w sezonie 2018/2019 w Tottenhamie została trójka zawodników. Chodzi o Hugo Llorisa, który cały czas gra na najwyższym światowym poziomie, a także Harry’ego Kane’a i Heung-min Sona. Ta dwójka ofensywnych graczy nie bez powodu dalej utrzymuje się w kadrze mimo zmieniających się trenerów i wielu milionowych ofert od innych klubów. Są to gracze posiadający bezapelacyjnie największe umiejętności w klubie. Wielu określało ich nawet mianem najlepszego duetu w Premier League. Liczby, które we dwójkę wykręcali, po prostu muszą budzić podziw. Nie oznacza to jednak, że gwiazdy „Kogutów” nie miały swoich kryzysów. Niestety obaj natrafiali na słabsze momenty, na czym cierpiał cały zespół.











