W 19. kolejce ligi hiszpańskiej dojdzie do kilku niezwykle interesujących pojedynków. Już w trzech sobotnich meczach zaprezentują się cztery zespoły ze ścisłej czołówki tabeli. Jednym z nich będzie pojedynek niedawnych pogromców Realu Madryt – Athletiku Bilbao z odrodzonym Deportivo La Coruna.
Derby Andaluzji na otwarcie
Mecz Sevilli z Almerią będzie otwierać 19. turę spotkań w Primera Division. Gospodarze tydzień temu zostali zdeklasowani przez Barcelonę, mimo iż do 70. minuty Katalończycy nie strzelili im bramki. Wtedy jednak Messi i spółka włączyli wyższy bieg i najzwyczajniej zmiażdżyli nieźle do tej pory spisujących się Andaluzyjczyków. Co gorsza, piłkarze z Sewilli nie zdołali nawet ugrać w tym roku punktu, przegrywając zarówno wyjazdowe spotkanie z Atletico, jak i domowe z Racingiem. Jedynym pocieszeniem jest wyeliminowanie Barcelony z Pucharu Króla oraz niedawny, okazały tryumf w tych rozgrywkach nad Deportivo, ale jeśli Andaluzyjczycy chcą wystąpić w przyszłym sezonie w Lidze Mistrzów, spotkanie z Almerią powinni wygrać.
Jeśli Gonzalo Higuain chce dogonić Leo Messiego w klasyfikacji strzelców, musi pokonać bramkarza Malagi (fot. madridgalacticos.com)
Goście w tym roku uzbierali pięć punktów i o ile wymęczone zwycięstwo nad Xerez i remis z równie słabą Teneryfą raczej nikomu nie imponują, o tyle wyjazdowy remis z odradzającym się Villarrealem jest wynikiem godnym odnotowania. Ewentualne zwycięstwo pozwoliłoby podopiecznym Juana Manuela Lillo awansować na 11. miejsce, dzięki czemu mocno oddaliliby się od strefy spadkowej. Żaden z zespołów nie złoży więc z pewnością broni.
W zeszłym sezonie obydwa mecze wygrała Sevilla, odpowiednio 1:0 oraz 2:1, zaś dwa sezony temu dwukrotnie tryumfowała Almeria, zaliczając wyniki 4:1 oraz 1:0. Andaluzyjczykom nie pomoże Frederic Kanoute, który dopiero co wrócił z PNA, gdzie jego Mali pechowo odpadło w fazie grupowej. W barwach rywali ze wschodniego wybrzeża Hiszpanii zabraknie ekswiślaka Kalu Uche, który z powodzeniem gra w PNA oraz kontuzjowanych Fabiana Vargasa i Pablo Piattiego. Kto wygra tym razem?
Bój o miano rewelacji sezonu
W sobotę o godzinie 22 w La Corunii miejscowe Deportivo podejmie rywali z kraju Basków – Athletic Bilbao. Gospodarze przegrali ostatni mecz z Mallorką, poza tym notując w bieżącym roku jeszcze zwycięstwo nad Osasuną oraz bezbramkowy remis z Saragossą. W tym sezonie jednak sympatycy „El Depor” i tak nie mogą narzekać na postawę swoich podopiecznych, wszak zespół, który przez ostatnie kilka sezonów rzadko kiedy kończył rozgrywki w górnej części tabeli, teraz zajmuje szóste miejsce ze sporymi szansami na udział w europejskich pucharach. Głównym motorem napędowym Deportivo jest Brazylijczyk o polskich korzeniach, Filipe Kasmirski, który niedawno doczekał się debiutu w reprezentacji „Canarinhos”. Drużyna z La Corunii nie grzeszy jednak skutecznością, po 18. kolejkach ma na koncie jedynie 19 bramek, ale o trzy mniej stracone.
Goście w ostatniej kolejce pokonali u siebie „galaktyczny” Real Madryt, co pozwoliło im utrzymać kontakt z czołówką ligi. Obecnie zajmują 7. miejsce z dorobkiem 30. punktów, tracą zaledwie oczko do najbliższego rywala, mecz ten będzie więc miał bardzo duży wpływ na kształt tabeli. Baskom jakość z przodu zapewniają świetnie rozumiejący się Iker Munian oraz Fernando Llorente, zaś w bramce cuda potrafi zdziałać Gorka Iraizoz. Drużyna Joaquina Caparrosa w tym sezonie, podobnie jak „Depor”, spisuje się lepiej, niż przypuszczano, więc można określić ten pojedynek mianem konfrontacji o miano rewelacji sezonu, chociaż aspiruje do niego również świetna Mallorca.
W obydwu zespołach nie ma większych osłabień, szanse wydają się wyrównane. Gdyby mecz odbywał się na San Memes, w twierdzy Basków, wtedy to oni byliby faworytami, w sytuacji jednak, gdy mecz odbywa się w La Corunii, najbardziej prawdopodobnym wynikiem wydaje się remis.
Średniacy z ambicjami
W niedzielę w Gijon odbędzie się mecz miejscowego Realu Sportingu z Racingiem Santander. Gospodarze w ostatnich trzech meczach zaliczyli wszelkie możliwe piłkarskie rozstrzygnięcia – porażka z Atletico, zwycięstwo nad Getafe oraz remis z Malagą. Dwie bramki zdobył w tych meczach Diego Castro Jimenez, dla którego były to odpowiednio 5. i 6. trafienia w tym sezonie. 27-letni Hiszpan jest tym samym najlepszym strzelcem swojej drużyny. Racing z kolei ostatnio remisował z Realem Valladolid, niespodziewanie wygrał na wyjeździe Sevillę oraz pokonał Teneryfę. Najlepszym strzelcem drużyny jest młodziutki Sergio Canales, który nie dość, że wystąpił w zaledwie ośmiu spotkaniach zaliczając niespełna 400 minut, to nominalnie jest pomocnikiem. Piłkarz, który ponoć już porozumiał się z Realem Madryt w kwestii transferu, zaliczył pięć trafień. Spotkanie to będzie miało szczególny charakter dla Cristiana Portilli, ten 21-letni zawodnik przed sezonem przyszedł do Gijon właśnie z Santander. Niestety nie będzie miał okazji przypomnieć się byłym kolegom na boisku, gdyż w obecnym klubie najczęściej nie mieści się nawet na ławce. W wypadku zwycięstwa, obie drużyny zachowają teoretyczne szanse na zajęcie któregoś z miejsc premiujących występem w Lidze Europejskiej, a już z pewnością bezpiecznie oddalą się od strefy spadkowej. O ile obydwa zespoły są w stanie sprawić niespodziankę w meczach z potentatami, o tyle wynik ich bezpośredniej konfrontacji jest trudny do przewidzenia.
Niedaleki wyjazd
Zaraz po zakończeniu spotkania w Gijon rozpocznie się mecz w podmadryckim Getafe, gdzie miejscowy zespół zmierzy się ze stołecznym Atletico. Zespół Michela Gonzaleza trzy ostatnie mecze zakończył wynikiem 1:0, z tym, że wygrać udało się tylko raz, na początku roku z Realem Valladolid, póżniej przyszły wyjazdowe porażki z Malagą i Sportingiem. Zdecydowanie najlepszym piłkarzem Getafe jest były piłkarz „Królewskich”, Roberto Soldado, który od początku sezonu imponuje regularnością w zdobywaniu bramek, do tej pory uzbierał ich 10. W tym sezonie jednak nie udało mu się jeszcze pokonać bramkarza rywali, teraz będzie próbował przełamać się mając na drodze golkipera Atletico, Sergio Asenjo. Gospodarze zajmują ósmą pozycję w lidze i jeśli nie przegrają tego meczu dalej pozostaną w walce o europejskie puchary. Goście po fatalnym początku sezonu zaczynają wychodzić na prostą, w tym roku wygrali wszystkie trzy mecze, strzelając aż dziewięć goli przy stracie dwóch. Przełomowy wydawał się być mecz z Sevillą w 16. kolejce, kiedy to „Los Choloncheros” strzelili zwycięskiego gola w doliczonym czasie gry. W meczach tych znów ogromną role, tak jak w zeszłym sezonie zaczyna odgrywać Diego Forlan. Urugwajczyk swoją grą potwierdza, iż im bliżej zakończenia sezonu, tym prezentuje się lepiej. W ostatnich dwóch meczach dwukrotnie pokonywał bramkarzy rywali i w tym momencie ma na koncie osiem trafień. W wypadku zwycięstwa, Atletico będzie kontynuowało swój marsz w górę ligowej tabeli i jeśli będzie grać z równie wielką determinacją, co ostatnio, awans do europejskich pucharów, który wydawał się być jeszcze niedawno niemożliwy, będzie na wyciągnięcie ręki.
Czas na rehabilitację
W meczu zamykającym 19. kolejkę spotkań Primera Divsion, wicelider, Real Madryt zagra na Santiago Bernabeu z szesnastą w tabeli Malagą. „Królewscy” po świetnym zakończeniu sezonu, kiedy to rozgromili Real Saragossę 6:0, w nowym roku mieli apetyt na jak najszybsze dogonienie Barcelony. Jak wiele brakuje im do Katalończyków pokazały trzy ostatnie mecze, w których Real zdobył zaledwie trzy oczka, strzelając tylko dwie bramki, natomiast Barcelona, mając rywali o podobnej klasie zdobyła komplet punktów przy porażającym bilansie 12:0! Oby „Galacticos” nie obudzili się z ręką w nocniku, jak nieraz miało to miejsce w poprzednich sezonach, kiedy starali się bezskutecznie niwelować straty do Barcy. Skład, którym dysponują upoważnia, a wręcz nobilituje do zdecydowanego pokonania rywala miary Malagi. Goście po dwóch remisach, jakie zanotowali na początku roku, odpowiednio ze Sportingiem i Athletikiem Bilbao, w ostatniej kolejce wymęczyli jednobramkowe zwycięstwo z Getafe. Wynik ten pozwolił wydobyć się ze strefy spadkowej, aczkolwiek Malaga dalej pozostaje w jej niebezpiecznej bliskości. Mecz z Realem wydaje się być kiepskim momentem, na poprawę swojej sytuacji w tabeli, aczkolwiek, jeśli piłkarze Juana Ramona Muniza zagrają z taką determinacją, jak Athletic Bilbao, Real może mieć problem. Po kontuzjach i zawieszeniach do składu wracają Xavi Torres i Edu Ramos, jednak z tych samych przyczyn przyczyn zabraknie Manu Torresa, Apoño Bahy i Juanito. Królewscy zobowiązani są ten mecz wygrać, inaczej mogą zostać dogonieni przez Valencię, zaś strata do Barcelony wynosić będzie już osiem punktów.
W pozostałych spotkaniach tej kolejki wspomniana Valencia spróbuje wywieźć trzy punkty z Teneryfy, Villareal podejme u siebie Saragossę, zaś outsider Xerez zmierzy się z dwunastą Osasuną. Mający ogromne problemy ze strzelaniem bramek Espanyol podejmie z szóstą Mallorkę.
W 19. kolejce ligi hiszpańskiej dojdzie do kilku niezwykle interesujących pojedynków. Już w trzech sobotnich meczach zaprezentują się cztery zespoły ze ścisłej czołówki tabeli. Jednym z nich będzie pojedynek niedawnych pogromców Realu Madryt – Athletiku Bilbao z odrodzonym Deportivo La Coruna.
Derby Andaluzji na otwarcie
Mecz Sevilli z Almerią będzie otwierać 19. turę spotkań w Primera Division. Gospodarze tydzień temu zostali zdeklasowani przez Barcelonę, mimo iż do 70. minuty Katalończycy nie strzelili im bramki. Wtedy jednak Messi i spółka włączyli wyższy bieg i najzwyczajniej zmiażdżyli nieźle do tej pory spisujących się Andaluzyjczyków. Co gorsza, piłkarze z Sewilli nie zdołali nawet ugrać w tym roku punktu, przegrywając zarówno wyjazdowe spotkanie z Atletico, jak i domowe z Racingiem. Jedynym pocieszeniem jest wyeliminowanie Barcelony z Pucharu Króla oraz niedawny, okazały tryumf w tych rozgrywkach nad Deportivo, ale jeśli Andaluzyjczycy chcą wystąpić w przyszłym sezonie w Lidze Mistrzów, spotkanie z Almerią powinni wygrać.
Jeśli Gonzalo Higuain chce dogonić Leo Messiego w klasyfikacji strzelców, musi pokonać bramkarza Malagi (fot. madridgalacticos.com)
Goście w tym roku uzbierali pięć punktów i o ile wymęczone zwycięstwo nad Xerez i remis z równie słabą Teneryfą raczej nikomu nie imponują, o tyle wyjazdowy remis z odradzającym się Villarrealem jest wynikiem godnym odnotowania. Ewentualne zwycięstwo pozwoliłoby podopiecznym Juana Manuela Lillo awansować na 11. miejsce, dzięki czemu mocno oddaliliby się od strefy spadkowej. Żaden z zespołów nie złoży więc z pewnością broni.
W zeszłym sezonie obydwa mecze wygrała Sevilla, odpowiednio 1:0 oraz 2:1, zaś dwa sezony temu dwukrotnie tryumfowała Almeria, zaliczając wyniki 4:1 oraz 1:0. Andaluzyjczykom nie pomoże Frederic Kanoute, który dopiero co wrócił z PNA, gdzie jego Mali pechowo odpadło w fazie grupowej. W barwach rywali ze wschodniego wybrzeża Hiszpanii zabraknie ekswiślaka Kalu Uche, który z powodzeniem gra w PNA oraz kontuzjowanych Fabiana Vargasa i Pablo Piattiego. Kto wygra tym razem?
Bój o miano rewelacji sezonu
W sobotę o godzinie 22 w La Corunii miejscowe Deportivo podejmie rywali z kraju Basków – Athletic Bilbao. Gospodarze przegrali ostatni mecz z Mallorką, poza tym notując w bieżącym roku jeszcze zwycięstwo nad Osasuną oraz bezbramkowy remis z Saragossą. W tym sezonie jednak sympatycy „El Depor” i tak nie mogą narzekać na postawę swoich podopiecznych, wszak zespół, który przez ostatnie kilka sezonów rzadko kiedy kończył rozgrywki w górnej części tabeli, teraz zajmuje szóste miejsce ze sporymi szansami na udział w europejskich pucharach. Głównym motorem napędowym Deportivo jest Brazylijczyk o polskich korzeniach, Filipe Kasmirski, który niedawno doczekał się debiutu w reprezentacji „Canarinhos”. Drużyna z La Corunii nie grzeszy jednak skutecznością, po 18. kolejkach ma na koncie jedynie 19 bramek, ale o trzy mniej stracone.
Goście w ostatniej kolejce pokonali u siebie „galaktyczny” Real Madryt, co pozwoliło im utrzymać kontakt z czołówką ligi. Obecnie zajmują 7. miejsce z dorobkiem 30. punktów, tracą zaledwie oczko do najbliższego rywala, mecz ten będzie więc miał bardzo duży wpływ na kształt tabeli. Baskom jakość z przodu zapewniają świetnie rozumiejący się Iker Munian oraz Fernando Llorente, zaś w bramce cuda potrafi zdziałać Gorka Iraizoz. Drużyna Joaquina Caparrosa w tym sezonie, podobnie jak „Depor”, spisuje się lepiej, niż przypuszczano, więc można określić ten pojedynek mianem konfrontacji o miano rewelacji sezonu, chociaż aspiruje do niego również świetna Mallorca.
W obydwu zespołach nie ma większych osłabień, szanse wydają się wyrównane. Gdyby mecz odbywał się na San Memes, w twierdzy Basków, wtedy to oni byliby faworytami, w sytuacji jednak, gdy mecz odbywa się w La Corunii, najbardziej prawdopodobnym wynikiem wydaje się remis.
Średniacy z ambicjami
W niedzielę w Gijon odbędzie się mecz miejscowego Realu Sportingu z Racingiem Santander. Gospodarze w ostatnich trzech meczach zaliczyli wszelkie możliwe piłkarskie rozstrzygnięcia – porażka z Atletico, zwycięstwo nad Getafe oraz remis z Malagą. Dwie bramki zdobył w tych meczach Diego Castro Jimenez, dla którego były to odpowiednio 5. i 6. trafienia w tym sezonie. 27-letni Hiszpan jest tym samym najlepszym strzelcem swojej drużyny. Racing z kolei ostatnio remisował z Realem Valladolid, niespodziewanie wygrał na wyjeździe Sevillę oraz pokonał Teneryfę. Najlepszym strzelcem drużyny jest młodziutki Sergio Canales, który nie dość, że wystąpił w zaledwie ośmiu spotkaniach zaliczając niespełna 400 minut, to nominalnie jest pomocnikiem. Piłkarz, który ponoć już porozumiał się z Realem Madryt w kwestii transferu, zaliczył pięć trafień. Spotkanie to będzie miało szczególny charakter dla Cristiana Portilli, ten 21-letni zawodnik przed sezonem przyszedł do Gijon właśnie z Santander. Niestety nie będzie miał okazji przypomnieć się byłym kolegom na boisku, gdyż w obecnym klubie najczęściej nie mieści się nawet na ławce. W wypadku zwycięstwa, obie drużyny zachowają teoretyczne szanse na zajęcie któregoś z miejsc premiujących występem w Lidze Europejskiej, a już z pewnością bezpiecznie oddalą się od strefy spadkowej. O ile obydwa zespoły są w stanie sprawić niespodziankę w meczach z potentatami, o tyle wynik ich bezpośredniej konfrontacji jest trudny do przewidzenia.
Niedaleki wyjazd
Zaraz po zakończeniu spotkania w Gijon rozpocznie się mecz w podmadryckim Getafe, gdzie miejscowy zespół zmierzy się ze stołecznym Atletico. Zespół Michela Gonzaleza trzy ostatnie mecze zakończył wynikiem 1:0, z tym, że wygrać udało się tylko raz, na początku roku z Realem Valladolid, póżniej przyszły wyjazdowe porażki z Malagą i Sportingiem. Zdecydowanie najlepszym piłkarzem Getafe jest były piłkarz „Królewskich”, Roberto Soldado, który od początku sezonu imponuje regularnością w zdobywaniu bramek, do tej pory uzbierał ich 10. W tym sezonie jednak nie udało mu się jeszcze pokonać bramkarza rywali, teraz będzie próbował przełamać się mając na drodze golkipera Atletico, Sergio Asenjo. Gospodarze zajmują ósmą pozycję w lidze i jeśli nie przegrają tego meczu dalej pozostaną w walce o europejskie puchary. Goście po fatalnym początku sezonu zaczynają wychodzić na prostą, w tym roku wygrali wszystkie trzy mecze, strzelając aż dziewięć goli przy stracie dwóch. Przełomowy wydawał się być mecz z Sevillą w 16. kolejce, kiedy to „Los Choloncheros” strzelili zwycięskiego gola w doliczonym czasie gry. W meczach tych znów ogromną role, tak jak w zeszłym sezonie zaczyna odgrywać Diego Forlan. Urugwajczyk swoją grą potwierdza, iż im bliżej zakończenia sezonu, tym prezentuje się lepiej. W ostatnich dwóch meczach dwukrotnie pokonywał bramkarzy rywali i w tym momencie ma na koncie osiem trafień. W wypadku zwycięstwa, Atletico będzie kontynuowało swój marsz w górę ligowej tabeli i jeśli będzie grać z równie wielką determinacją, co ostatnio, awans do europejskich pucharów, który wydawał się być jeszcze niedawno niemożliwy, będzie na wyciągnięcie ręki.
Czas na rehabilitację
W meczu zamykającym 19. kolejkę spotkań Primera Divsion, wicelider, Real Madryt zagra na Santiago Bernabeu z szesnastą w tabeli Malagą. „Królewscy” po świetnym zakończeniu sezonu, kiedy to rozgromili Real Saragossę 6:0, w nowym roku mieli apetyt na jak najszybsze dogonienie Barcelony. Jak wiele brakuje im do Katalończyków pokazały trzy ostatnie mecze, w których Real zdobył zaledwie trzy oczka, strzelając tylko dwie bramki, natomiast Barcelona, mając rywali o podobnej klasie zdobyła komplet punktów przy porażającym bilansie 12:0! Oby „Galacticos” nie obudzili się z ręką w nocniku, jak nieraz miało to miejsce w poprzednich sezonach, kiedy starali się bezskutecznie niwelować straty do Barcy. Skład, którym dysponują upoważnia, a wręcz nobilituje do zdecydowanego pokonania rywala miary Malagi. Goście po dwóch remisach, jakie zanotowali na początku roku, odpowiednio ze Sportingiem i Athletikiem Bilbao, w ostatniej kolejce wymęczyli jednobramkowe zwycięstwo z Getafe. Wynik ten pozwolił wydobyć się ze strefy spadkowej, aczkolwiek Malaga dalej pozostaje w jej niebezpiecznej bliskości. Mecz z Realem wydaje się być kiepskim momentem, na poprawę swojej sytuacji w tabeli, aczkolwiek, jeśli piłkarze Juana Ramona Muniza zagrają z taką determinacją, jak Athletic Bilbao, Real może mieć problem. Po kontuzjach i zawieszeniach do składu wracają Xavi Torres i Edu Ramos, jednak z tych samych przyczyn przyczyn zabraknie Manu Torresa, Apoño Bahy i Juanito. Królewscy zobowiązani są ten mecz wygrać, inaczej mogą zostać dogonieni przez Valencię, zaś strata do Barcelony wynosić będzie już osiem punktów.
W pozostałych spotkaniach tej kolejki wspomniana Valencia spróbuje wywieźć trzy punkty z Teneryfy, Villareal podejme u siebie Saragossę, zaś outsider Xerez zmierzy się z dwunastą Osasuną. Mający ogromne problemy ze strzelaniem bramek Espanyol podejmie z szóstą Mallorkę.