Real Sociedad rzutem na taśmę zremisował na Vicente Calderon z Atletico Madryt 1:1. Na bramkę Gabiego z 54. minuty w doliczonym czasie gry odpowiedział Carlos Vela. Gospodarze kończyli mecz w dziesiątkę po czerwonej kartce dla strzelca gola, Gabiego.
Od pierwszych minut pojedynku na Vicente Calderon dało się odczuć, iż podopieczni Diego Simeone są bardzo zdeterminowani, by jak najszybciej rozprawić się z Realem Sociedad. Problemem była niestety olbrzymia nieskuteczność „Los Colchoneros”. Baskowie dobrze bronili się na swojej połowie i nie dopuszczali madrytczyków za często pod własne pole karne. Sami za to potrafili stworzyć sobie groźne sytuacje bramkowe. Przed meczem Diego Simeone zapewniał, że jego drużyna zrobi wszystko, by odrobić sześciopunktową stratę do Malagi i awansować do przyszłorocznych rozgrywek Ligi Mistrzów. Po pierwszych 45 minutach dzisiejszego spotkania musiał się poważnie zastanowić – jego zawodnicy byli straszliwie nieskuteczni i nie oddali ani jednego celnego strzału na bramkę Bravo. Goście z kolei dwukrotnie niepokoili Courtoisa, ale w sposób, który nie mógł przynieść im objęcia prowadzenia.

Mimo wszystko to właśnie Atletico jako pierwsze rzuciło się do ataków. Pierwsze dziesięć minut upłynęło na grze na połowie Sociedad, jednak nie przyniosło to korzyści w postaci sytuacji strzeleckich. Dopiero po upływie dziesięciu minut podanie z głębi pola otrzymał Falcao, przed „szesnastką” zamieszał obrońcami, ale nie zdołał celnie uderzyć. Cztery minuty później zakotłowało się w polu karnym gości po wrzutce „Koke”, ale futbolówka ostatecznie wylądowała na rzucie rożnym. Po dośrodkowaniu z narożnika boiska niecelnie strzelał Mario Suarez. Po kwadransie do głosu zaczęli dochodzić przyjezdni, którzy dłużej utrzymywali się przy piłce. Efektem tego był strzał Agirretxe z 18. minuty, z uderzeniem jednak większych problemów nie miał Courtois. Na następną bramkową sytuację czekać musieliśmy kolejne osiem minut, kiedy to najbliżej pokonania Bravo był Arda Turan, jednak jego strzał głową po centrze Filipe Luisa o centymetry minął lewy słupek bramki. Przez kolejny kwadrans walka toczyła się głównie w środku boiska. Zawodnicy obydwu drużyn nie byli w stanie stwarzać sobie bramkowych sytuacji, a jeśli już takowe się nadarzały, to zarówno Zurutuza i Elustondo, jak i Falcao uderzali zbyt lekko lub niecelnie. Dopiero na dwie minuty przed końcem pierwszej połowy przyjezdni z San Sebastian stworzyli dogodną okazję. Illarramendi najlepiej odnalazł się w zamieszaniu w polu karnym gospodarzy, ale nieznacznie się pomylił, strzelając po długim rogu.
Druga połowa mogła zacząć się wyśmienicie dla graczy z Sociedad. Zurutuza popędził prawym skrzydłem, wrzucił piłkę w pole karne, ale tam bardzo dogodnej sytuacji nie wykorzystał Agirretxe. Goście skutecznie postraszyli tą akcją Atletico, które w kolejnych minutach nie wypuszczało rywala z jego połowy. W 54. minucie niemocy w dochodzeniu do sytuacji bramkowych nie wytrzymał Gabi i zdecydował się na strzał z dystansu, który okazał się świetną decyzją, bo uderzenie było na tyle precyzyjne, że nie pozostawiło żadnych szans Claudio Bravo. Po strzelonej bramce w zawodników Simeone wstąpiły nowe siły. Przez długi czas szukali najróżniejszych sposobów na podwyższenie rezultatu, jednak wszystkie uderzenia i dośrodkowania skutecznie blokowali obrońcy baskijskiej drużyny. Ta zaczęła budzić się po około dwudziestu minutach drugiej połowy, jednak pierwszy strzał oddała dopiero w 69. minucie z rzutu wolnego za sprawą Ifrana.










