Hiszpańska Primera Division przyzwyczaiła nas do tego, że mecze najlepszych zespołów odbywają się głównie w sobotę. Kolejka poprzedzającą przerwę reprezentacyjną była wyjątkiem potwierdzającym regułę, która teraz ukazuje się w pełnej krasie. Wszystkie pięć sobotnich meczów wypada zapowiedzieć, w każdym wystąpi bowiem przynajmniej jeden zespół, który zasługuje na uwagę.
Getafe CF – Villarreal CF
Kolejkę otworzą trzy spotkania o godzinie 18:00, w których wystąpią trzy zespoły, które w minionym sezonie uplasowały się w czołowej czwórce. Jeden z nich, Villarreal, spróbuje odbudować swoją pozycję w meczu w podmadryckim Getafe.

Podopieczni Luisa Garcii jak na razie spisują się poniżej oczekiwań. Niedawno klub został przejęty przez bogatego arabskiego inwestora, zatem pieniędzy „Niebieskim” nie brakuje, a co za tym idzie, ich kierownictwo wymaga od zespołu przyzwoitych wyników. A z tym jest na razie problem, trudno bowiem uznać za takowe 17. miejsce w lidze z dorobkiem zaledwie czterech punktów. Na owe punkty składa się remis wywalczony w pierwszej kolejce z Levante, a także niedawne zwycięstwo z Betisem Sewilla. Pozostałe cztery mecze Getafe to porażki, choć nie można powiedzieć, że były one odniesione w fatalnym stylu. Szczególnie dzielnie gracze Garcii walczyli z Realem Madryt i ostatnio z Malagą. Jeżeli w podobny sposób zagrają przeciw Villarrealowi, z pewnością nie będą stali na straconej pozycji.
„Żółta Łódź Podwodna” nie jest już zresztą tym samym zespołem, co jakieś dziesięć miesięcy temu. Sprzedaż do Malagi Santiego Cazorli była oczywistym osłabieniem zespołu, ale chyba nikt nie spodziewał się, że bez filigranowego reprezentanta Hiszpanii Villarreal będzie aż tak bezradny. Podopieczni Juana Garrido na sześć spotkań ligowych wygrali zaledwie raz, z Mallorcą, i to tylko dzięki wyjątkowo dobrej dyspozycji duetu Nilmar – Rossi. Poza tym zanotowali oni trzy remisy (w tym ostatnio z Realem Saragossa) oraz dwie porażki – pogrom z rąk (nóg) „Barcy” i jeszcze bardziej wstydliwa porażka z Granadą. Równie kiepsko idzie „Żółtej Łodzi Podwodnej” w Lidze Mistrzów, tam po dwóch bezdyskusyjnych porażkach z Napoli i Bayernem zamyka tabelę swojej grupy. Czy w sobotę przeciw Getafe przyjdzie przełamanie?
Real Madryt – Betis Sewilla
W kolejnym z popołudniowych sobotnich spotkań zmierzą się, co jeszcze przed rozpoczęciem sezonu było nie do pomyślenia, sąsiedzi z tabeli: „Los Blancos” zgromadzili jak do tej pory zaledwie punkt więcej od podopiecznych Pepe Mela.
Jak po każdych dwóch nieudanych meczach z kolei zastanawiano się nad kryzysem w Realu i jak po każdym przekonującym zwycięstwie, szybko te myśli porzucono. Real najpierw znalazł się w niewytłumaczalnym, ewidentnym dole formy, w dwóch kolejnych meczach stracił bowiem pięć punktów (porażka z Levante i remis z Racingiem) i nie strzelił bramki. W trzecim, choć zaczęło się fatalnie, podopieczni Mourinho wzięli się w garść i, mimo że przegrywali, wygrali mecz z Rayo czterema bramkami. Kolejne spotkanie tylko potwierdziło, że Real prawdopodobnie już wyczerpał limit pomyłek w tej rundzie: bezdyskusyjne zwycięstwo nad Espanyolem i hat-trick powracającego do wybornej formy (i podstawowej jedenastki?) Gonzalo Higuaina. I mimo że trener Betisu powinien przekonać swoich piłkarzy, by na mecz z Realem wyszli żądni krwi, zapewne nie zda się to na wiele.












