Z Leicester City jest jak z pewną ideą Sokratesa. Wiemy, że nic nie wiemy. Bo jak można w pełni obiektywnie zapowiadać ekipę, która skazywana rok temu na porażkę, zdystansowała całą ligę? No jak? Niestety, lato minęło, a my wciąż kompletnie nie mamy pojęcia, co tak naprawdę czeka w tym roku „gang Claudio”.
Kilka niezłych transferów, uniknięcie wielkiej wyprzedaży, pozostanie w klubie dwóch czołowych zawodników poprzedniego sezonu. Na pierwszy rzut oka wygląda to dość solidnie. Oczywiście, nie obyło się bez strat, wszak zespół opuścił N’Golo Kante. Biorąc jednak pod uwagę, że to w głównej mierze jedyne wielkie osłabienie, Ranieri może odczuwać optymizm. Sam w końcu powiedział, że nie chce pracować z kimś, kto myślami jest już gdzieś indziej. Skoro więc mnóstwo kluczowych zawodników na King Power Stadium pozostało, to znak, że atmosfera nie powinna stanowić problemu. A co z resztą?
3 rzeczy, których spodziewamy się po Leicester
1) Większa rotacja
W poprzednim sezonie klub nie musiał się martwić nadmiarem rywalizacji na kilku frontach. Dlatego też Ranieri dysponując stabilnym i zaufanym składem, stawiał na te same nazwiska, ile tylko się dało. Teraz już to nie przejdzie. Na szczęście dla klubu, kilka solidnych transferów sprawia, że Włoch może już częściej oszczędzać siły niektórych zawodników. Z pewnością skorzysta na tym Bartek Kapustka.
2) Dużo mniej swobody dla pary Mahrez – Vardy
Jeśli głównym pomysłem na ofensywę ze strony Leicester w dalszym ciągu będzie oparcie gry na parze największych gwiazd, mamy niestety smutną wiadomość. Sorry, Claudio, tym razem już tak łatwo nie pójdzie, trzeba wymyślić coś jeszcze. To tak jak ze spektaklami iluzjonistów. Po pewnym czasie najpopularniejsze sztuczki tracą swój fundamentalny element, zaskoczenie. Można być pewnym, że na starcie sezonu przeciwnicy z pewnością mają już solidnie rozpracowaną dwójkę zawodników. I to jej wyłączenie z gry będzie podstawowym zadaniem każdej formacji obronnej rywali.
3) Kredyt zaufania dla Ranieriego
Żywa legenda klubu, ale też człowiek stworzony do pracy w Anglii. Charyzmatyczny i sympatyczny. Nie mamy wątpliwości, że Ranieri, po tym, co zrobił, zostanie obdarzony stuprocentowym poparciem, bez względu na wszystko. I w przeciwieństwie do polskich trenerów, nie dosięgnie go klątwa sukcesu.
Transfery
Przyszli: Ahmed Musa, Nampalys Mendy, Ron-Robert Zieler, Luis Hernandez, Bartosz Kapustka
Odeszli: Andrej Kramarić, N’Golo Kante, Dean Hammond, Mark Schwarzer, Paul Konchesky
Najważniejszym wzmocnieniem jest oczywiście utrzymanie wielu czołowych zawodników, za wyjątkiem N’Golo Kante, którego skusiły pieniądze Romana Abramowicza i perspektywa pracy z Antonio Conte. Jego potencjalnym następcą ma być Nampalys Mendy, którego Ranieri wyciągnął z ligi francuskiej, wydając aż 15 milionów euro. Kibice „Lisów” z pewnością liczą na kolejny złoty strzał Włocha i cóż, mają ku temu podstawy. My z kolei wierzymy, że taką udaną inwestycją będzie transfer Bartosza Kapustki. Szkoleniowiec musiał rzeczywiście chcieć pomocnika reprezentacji Polski, skoro w jego sprawie telefonował do Zbigniewa Bońka.












