Nie ma co mydlić oczu. Jesień w wykonaniu beniaminka była bardzo słaba i zasłużenie jest on obecnie czerwoną latarnią ligi. Śmiało można wymieniać „Miedziankę” jako jedno z największych rozczarowań tego sezonu. Zwłaszcza jeśli przypomnimy sobie fenomenalny sezon 2021/2022. Miedź Legnica uzyskała wówczas chociażby 15 punktów przewagi nad wicemistrzem Fortuna 1. Ligi, Widzewem Łódź. A wiadomo, na którym miejscu obecnie są „Czerwono-biało-czerwoni”, a na którym ekipa z Dolnego Śląska.
Andrzej Dadełło, właściciel Miedzi, uczy się na błędach i zmienia podejście taktyczne. Nie powtórzył manewru z sezonu 2018/2019, kiedy to utrzymał na stanowisku szkoleniowca Dominika Nowaka, nawet po spadku z ekstraklasy. Tym razem szybko podziękował Wojciechowi Łobodzińskiemu, klubowej legendzie, mimo iż w efektownym stylu awansował do elity. Widać jednak było, że na najwyższy poziom rozgrywkowy ten wciąż początkujący trener nie jest jeszcze gotowy. Postanowiono więc dać szansę nieoczywistemu kandydatowi. W połowie października zespół przejął Grzegorz Mokry, dla którego objęcie Miedzi znajdującej się w takim położeniu jest z pewnością dużym ryzykiem, ale i szansą.
Miedź Legnica i jej przygotowania
Po ostatnim meczu rundy jesiennej PKO Ekstraklasy zawodnicy udali się na urlopy, a 2 grudnia wznowili treningi. Osiem dni później rozegrali pierwszy sparing, w którym zmierzyli się z Górnikiem Zabrze. 14-krotny mistrz Polski pokonał beniaminka 3:1 w 120-minutowym spotkaniu. Pięć dni później Miedź rozegrała sparing z czeskim FK Jablonec, który pokonała 2:0 po bramkach Angelo Henriqueza i Olafa Kobackiego. 16 grudnia zespół zakończył pierwszy etap przygotowań, a zawodnicy i sztab udali się na przerwę świąteczną.
Drużyna ponownie spotkała się 4 stycznia. Trzy dni później udała się do Drezna na mecz z kończącym swoje przygotowania Dynamem. Różnica formy była więc widoczna gołym okiem, drużyna 3. Bundesligi rozprawiła się bowiem z „Miedzianką” aż 5:0. 9 stycznia beniaminek udał się do Turcji, a dokładniej do Belek, na dziesięciodniowy obóz przygotowawczy.
Pierwszym sparingpartnerem legniczan było FC Hradec Kralove. Podopieczni Grzegorza Mokrego zdają się mieć patent na czeskie zespoły, wygrali bowiem 3:1. Na listę strzelców ponownie wpisał się Henriquez, a także dwukrotnie Kamil Zapolnik. Następnie Miedź zmierzyła się z czołową drużyną ligi azerskiej, Neftci Baku, i także odniosła zwycięstwo, tym razem 2:1. Wysoką formę zdaje się potwierdzać Henriquez. Chilijczyk zdobył w tym sparingu obie bramki.












