Ależ byłoby pięknie, gdybyśmy mecze polskich drużyn w europejskich pucharach traktowali jak mecze reprezentacji. Niestety rzeczywistość jest taka, że najzwyczajniej w świecie nie chcemy się zjednoczyć. Mimo tego, że wielokrotnie już pokazywaliśmy, że jednoczyć się umiemy.
Barwy klubowe zawsze są najważniejsze. Polski kibic swój ukochany klub kocha nad życie, a może nawet i oddałby za niego życie. I nikt nie ma nic przeciwko. Piękne są formułki typu „od kołyski, aż po grób” używane, aby oddać faktyczne przywiązanie kibica do swoich ulubieńców, którzy każdą chwile spędzoną na murawie wykorzystują do tego, by dać radość swoim fanom.
Fanatyzm – w dobrym tego słowa znaczeniu – jest bardzo dobry. Nie tylko w futbolu, ale ogólnie w sporcie czy życiu. Jednak czasami zapominamy o tym, że nasz kraj reprezentują też inne drużyny. Nie inaczej jest w eliminacjach do europejskich pucharów.
I tak co roku można spotkać się z narracją typu „Oby ci Luksemburczycy znów skopali tyłki tej Legii”, „Piast nie ma po co tam jechać, przecież wiadomo, że dostaną baty”, „Cracovia? Szkoda pieniędzy na lot”…
Co roku to samo. Nie jesteśmy w stanie pojąć tego, że Legia jest jednym z najlepszych polskich klubów i tak samo jak dzisiaj Piast, Lechia czy Cracovia, będzie reprezentować nasz kraj na arenie międzynarodowej. Zamiast kibicowania, wydaje się, że większość „kibiców” woli obejrzeć porażkę najlepszych polskich drużyn zeszłego sezonu np. z mistrzem Białorusi.
Mecze reprezentacyjne przykładem
To, że potrafimy się jednoczyć, pokazaliśmy już wielokrotnie na meczach reprezentacji. Chyba każdy z nas pamięta – a nie trzeba szukać daleko – mecz z Austrią w Wiedniu. Mecz wyjazdowy w stolicy rywala, a z trybun słychać jedynie polskich kibiców. I to nic, że na murawie występowali piłkarze z różnych klubów w tym z przeszłością w znienawidzonej przez wszystkich Polaków Legii Warszawa.
Każdy z nas się cieszył, kiedy kapitalne zawody rozgrywali w środku pola Dziczek i Żurkowski w reprezentacji do lat 21. A warto dodać, że obaj panowie grają w dwóch, niezbyt lubiących się, śląskich klubach. Ale przecież to reprezentacja, a tam trzeba się „zjednoczyć”.
I jakie to ma znaczenie? Jak przychodzi co do czego, to rozumiemy, że należy kibicować ponad podziałami. Wyjątek stanowią oczywiście europejskie puchary. Bo jak już wspomniano, społeczeństwo byłoby o wiele bardziej ukontentowane po sromotnej klęsce Piasta czy Legii.










