Sebastian Szymański zmienił klub! Ostatni sezon Polak spędził na wypożyczeniu w Feyenoordzie Rotterdam, ale wciąż wiązała go umowa z Dynamem Moskwa. Od kiedy na Ukrainie wybuchła wojna, pomocnik chciał jak najszybciej na stałe odejść z Rosji. Zgłosiło się Fenerbahce i to właśnie ten klub będzie reprezentował od przyszłego sezonu.
Saga z Sebastianem Szymańskim w roli głównej trwała od dłuższego czasu. Mimo tego, że cały poprzedni sezon spędził w Feyenoordzie, nie przejdzie tam na stałe. Pieniądze oczekiwane przez zarówno macierzysty klub zawodnika, jak i samego zainteresowanego, było w stanie zapewnić za to Fenerbahce. Dlatego też Szymański obrał turecki kierunek. Czy na papierze dobry i słuszny? Jaki ma związek z tą transakcją Legia Warszawa? O tym dowiecie się z dalszej części artykułu…
Sebastian Szymański musiał odejść
Dlaczego w 2019r. Sebastian Szymański przeszedł do Dynamo Moskwa? Dla rozwoju. Dlaczego odszedł do Feyenoordu? W dużej mierze również dla rozwoju. Jakie są pobudki podróży do Turcji?… Tu należy zastanawiać się, czy ciągle jest to stawianie kroków w przód. Jakby na to nie patrzeć, wciąż jest to tylko liga turecka, która w porównaniu do piłki w Holandii, stoi na niższym poziomie.
Niezależnie od tego, Polak musiał opuścić Rosję jak najszybciej. Starał się o to od dłuższego czasu. O ile wszystkim Polakom, którzy chcieli odejść z kraju okupanta się to udało, o tyle były piłkarz Legii Warszawa miał nieco trudniej. Głównie przez jego koszt, który u nikogo innego, nie był przez wiek i potencjał taki duży. Szymański stał się poniekąd ofiarą własnych umiejętności i potencjału sprzedażowego. Obserwowały go nawet kluby z Premier League czy La Liga, natomiast żaden nie chciał spełnić wymagań finansowych rosyjskiego klubu.
Tak trafił na wypożyczenie do Feyenoordu, który miał nawet klauzulę, według której mógł go na stałe do siebie przygarnąć. Holendrzy nie bali się płacić Rosjanom, ale z tej opcji nie skorzystali i chcieli negocjować niższą cenę wykupu. Zakładając, że mistrz Holandii był nim zainteresowany, okazał się to być błąd, bo do gry o podpis reprezentanta Polski wkroczyło Fenerbahce. Inną kwestią było wynagrodzenie. Nieosiągalne dla Feyenoordu, który był w tym wyścigu na przegranej pozycji. Tym bardziej, że do Dynama wpłynęła podobno oferta od jeszcze jednego tureckiego klubu, Galatasaray. Szymański z jego agentem uznali, że najlepsza będzie stabilizacja i znalezienie miejsca na dłużej. Dlatego trzeba było brać to, co było na stole.












