W sobotę, tradycyjnie o godzinie 18, odbędzie się pierwszy mecz 20. kolejki Primera Division. W najciekawszych spotkaniach tej tury Sevilla zmierzy się u siebie z Valencią, a Deportivo podejmie Real Madryt.
„Barca” w Gijon
O godzinie 20. Real Sporting Gijon stanie w szranki z liderującą Barceloną. Gospodarze przegrali ostatni mecz z Racingiem, który można by określić mianem typowego pojedynku drużyn ze środka tabeli. Ogólnie w tym roku nie idzie im najlepiej, odnieśli zaledwie jedno, skromne zwycięstwo nad Getafe, poza tym zremisowali z Malagą i przegrali z Atletico. Sporting ma problemy ze strzelaniem bramek. Nie dość, iż najlepszymi napastnikami zespołu są zdobywcy trzech bramek, Bilić i Moran, to jeszcze ogólny dorobek strzelecki zespołu wynosi zaledwie 19 goli. Honor drużyny ratuje rozgrywający Diego Castro, autor sześciu trafień i kilku asyst. Jednak ilość bramek straconych jest już o wiele korzystniejsza, zaledwie cztery zespoły Primera Division zdołały stracić ich mniej niż 21, a taka liczba widnieje właśnie na koncie Sportingu. Jednak nieźle spisujący się gospodarze, grający przeważnie do pierwszej bramki, nie powinni mieć zbyt wiele do powiedzenia w starciu z katalońskimi potentatami.

Barcelona dominuje w rozgrywkach od ich rozpoczęcia, nie zwalniając tempa również w tym roku. Oprócz wpadki, którą był pierwszy tegoroczny mecz zremisowany z Villarealem, Katalończycy rozgromili Teneryfę, Sevillę i Real Valladolid, wbijając im łącznie aż 12 bramek, nie tracąc przy tym żadnej. Klasą dla siebie był w tych meczach Leo Messi, który pewnie prowadzi w klasyfikacji najlepszych strzelców ligi, „Pichichi”, z dorobkiem 15 trafień. O cztery oczka mniej ma przedsezonowy nabytek, Zlatan Ibrahimović, który po efektownym początku sezonu obecnie jakby spoczął na laurach. Czy mecz ze Sportingiem okaże się dla niego przełomowy?
Po szybkim odpadnięciu z rozgrywek Pucharu Narodów Afryki reprezentant Wybrzeża Kości Słoniowej, Yaya Toure, wrócił już do Katalonii i o obsadę pozycji defensywnego pomocnika powalczy z rekonwalescentem Sergio Busquetsem. Do dyspozycji Pepa Guardioli będzie też Wenezuelczyk Jeffren Juarez. Jedynym poważnym osłabieniem będzie absencja autora dwóch asyst w ostatnim meczu, Daniego Alvesa. Mimo tego „Barca” jest zdecydowanym faworytem tej konfrontacji.
Walka o miejsce na podium
Późnym wieczorem w La Corunii miejscowe Deportivo podejmie wicelidera z Madrytu. „El Depor” odniosło ostatnio bardzo cenne, domowe zwycięstwo nad Athletikiem Bilbao, aczkolwiek okupione koszmarną kontuzją Brazylijczyka o polskich korzeniach, Filipe Luisa. Podczas strzelania bramki na 1:0 Kasmirski pozrywał ścięgna łączące jego stopę z kończyną, doszło do pęknięcia kości strzałkowej i przemieszczenia kostki. Powtórki nie rozstrzygają jednoznacznie, czy piłkarz niefortunnie upadł, czy został nadepnięty przez interweniującego Iraizoza, aczkolwiek fakt, iż golkiper Athletiku odwiedził Filipe zaraz po operacji, pozwala zamknąć tę kwestię. Brazylijczyk grał w tym sezonie na tyle dobrze, że pojawiły się spekulacje łączące go zarówno z Realem, jak i „Barcą”. Teraz postara się go godnie zastąpić Hiszpan Laure. Mimo utraty kolegi z zespołu, gracze Deportivo odnieśli zwycięstwo, przez co wdarli się do czołówki tabeli. Jeśli wygrają z Realem, zagoszczą w niej na dłużej, natomiast jeśli nie zdobędą choćby punktu, mogą zostać wyprzedzeni przez Sevillę.












