Real Madryt minimalnie pokonał Rayo Vallecano 1:0. Jedyną bramkę zdobył na początku drugiej połowy Cristiano Ronaldo. Negatywnym bohaterem meczu był sędzia Fernandez Borbalan, który niesłusznie wyrzucił w samej końcówce jednego z graczy Rayo, Michu Pereza.
Rozpoczynające się o nieco dziwnej porze spotkanie Realu Madryt i Rayo Vallecano zapowiadało się nad wyraz ciekawie. „Królewscy” mierzyli się przecież z jedną z najbardziej nieobliczalnych drużyn ligi. Jose Mourinho nie mógł dziś skorzystać z usług Karima Benzemy i Angela Di Marii. Ich miejsca w wyjściowej jedenastce zajęli Gonzalo Higuain i Kaka. Na pozycję defensywnego pomocnika wrócił długo walczący z kontuzją Sami Khedira. W ekipie trenera Sandovala jedyną niespodzianką była nieobecność Lassa Bangoury. Młody Gwinejczyk w poprzedniej kolejce zdobył dwie bramki i miał prawo liczyć na miejsce w składzie. Szkoleniowiec wolał jednak postawić na bardziej doświadczonego i pewniejszego w defensywie „Pitiego”.
Trzeci w tym sezonie mecz „Los Blancos” w czerwonych koszulkach – poprzednie dwa zakończyły się zwycięstwem madrytczyków – rozpoczął się od ataku piłkarzy Rayo Vallecano, którzy już po kilkudziesięciu sekundach wywalczyli sobie rzut rożny. Dośrodkowanie nie sprawiło jednak żadnego problemu Ikerowi Casillasowi. Zaraz potem do zdecydowanej interwencji zmuszony był Sergio Ramos, który skosił Diego Costę, za co został ukarany żółtą kartką. Gospodarze zaczęli ambitnie, stosowali wysoki pressing, próbując jednocześnie błyskawicznie przedrzeć się w pole karne rywala. W końcu także Realowi udało się postraszyć defensywę Rayo – w 7. minucie Marcelo wypatrzył w polu karnym Mesuta Oezila, ale Niemiec nie opanował piłki. Dwie minuty później doszło do ponownego starcia Ramosa i Costy – tym razem to Andaluzyjczyk przekonywał sędziego, że został przez Brazylijczyka uderzony łokciem. W 12. minucie po faulu Pepego na „Pitim” ekipa Sandovala wykonywała rzut wolny, po którym niecelnie główkował Pulido. Stałe fragmenty gry wprowadzały sporo zamieszania w „szesnastce” gości. „Los Franjirrojos” przeważali – wydawało się, że Madryt jak zwykle czeka na stratę gola, aby dopiero później rozpocząć szturm na bramkę Joela.
Po kwadransie starcia futbolówka zagościła na dłużej w drugim polu karnym – najpierw z lewej strony przedzierał się Marcelo, następnie przed świetną szansą stanął Gonzalo Higuain. „El Pipita” minął bramkarza, dobiegł do linii końcowej i uderzył wprost w obrońcę. Tymczasem doszło do kolejnego starcia Ramosa i Costy, wszystko wskazywało na to, że obrońca „Los Merengues” powinien zostać przedwcześnie odesłany do szatni. Atmosfera w Vallecas była coraz gorętsza – nie tylko z powodu 20 stopni, które wskazywały termometry na stadionie. W 24. minucie wreszcie pokazał się Cristiano Ronaldo, ale jego strzał z dystansu był niecelny. Po półgodzinie gry w zaskakującej sytuacji jakieś dziesięć metrów od bramki znalazł się Higuain, ale nie dość, że spudłował, to jeszcze, przynajmniej według asystenta sędziego, znajdował się na pozycji spalonej. Oba zespoły nieco zwolniły, jakby czekając już na przerwę. Wydawało się, że „Królewscy” zaczęli w końcu kontrolować to, co działo się na boisku, aż tu nagle zaatakowało Rayo. W 38. minucie znakomitą akcję przeprowadził „Piti”, który ograł Arbeloę i oddał mocny strzał. Miejscowi kibice widzieli już piłkę w bramce, ale ta odbiła się od wewnętrznej części słupka i nie wpadła do siatki. Jakiś czas później Fernandez Borbalan odesłał zawodników obu ekip do szatni. Piłkarze Realu nie wyglądali na zadowolonych. Wiedzieli, że Jose Mourinho będzie na nich krzyczał.
Początek drugiej połowy nie przyniósł zmiany obrazu gry. Delikatną przewagę ciągle miał Real, ale zupełnie nie przekładało się to na sytuacje bramkowe. Obie ekipy walczyły głównie w środku pola. Dużo było niedokładności, straconych piłek i głupich decyzji. Bez zarzutu funkcjonowała obrona Rayo, która nie przepuszczała żadnych długich podań. Męczarnie gości skończyły się 54. minucie. Mesut Oezil wywalczył rzut rożny, wrzucił piłkę w pole karne, a tam w sporym zamieszaniu najlepiej odnalazł się Cristiano Ronaldo. Portugalczyk strzelił z pewnością jednego z najładniejszych goli w karierze, uderzając piętą z mniej więcej dziesięciu metrów i zakładając siatkę dwóm defensorom rywala. Trudno powiedzieć, co było bardziej imponujące – odwaga Cristiano czy pech obrońców. Real odetchnął. Rozluźnieni przyjezdni zaczęli z większą łatwością konstruować akcje. Wreszcie przestali się spieszyć. Jose Mourinho, chcąc zabezpieczyć lewą stronę boiska, w 60. minucie zdjął z murawy bezproduktywnego Kakę i postawił na Coentrao. Pięć minut później na Estadio de Vallecas doszło do pierwszego wykluczenia. Andaluzyjski arbiter za protesty wyrzucił na trybuny asystenta Mourinho, Ruiego Farię. W 73. minucie koszmarny błąd popełnił Sergio Ramos. Hiszpan nieczysto trafił w piłkę, a ta dotarła pod nogi Michu. Były gracz Realu Oviedo powinien strzelić na 1:1, ale niestety dla gospodarzy, nie trafił w światło bramki. Minutę później znowu było groźnie w polu karnym „Królewskich”, jednak niezwykłą paradą po strzale Casado popisał się Iker Casillas.
Rayo radziło sobie w tym starciu lepiej niż dobrze, niewiele drużyn sprawiło podopiecznym Jose Mourinho tyle problemów co gracze z Vallecas. W 82. minucie spotkania niedawno wprowadzony na murawę Jose Callejon mógł podwyższyć prowadzenie Realu. Hiszpan w swoim stylu uniknął pułapki ofsajdowej i dopadł do doskonale posłanej przez Ronaldo piłki. Wychowanek „Los Blancos” chybił minimalnie. Niedługo potem Joela zatrudnił Cristiano Ronaldo – uderzona przez Portugalczyka piłka w ostatniej chwili zmieniła kierunek, zmuszając bramkarza gospodarzy do ofiarnej interwencji. W 89. minucie kontrowersyjną decyzję podjął Fernandez Borbalan. Michu za, wydawałoby się, czysty wślizg na Khedirze został ukarany bezpośrednią czerwoną kartką. Nie miałoby to jednak większego znaczenia, jeśli „Los Franjirrojos” udałoby się wyrównać stan meczu w kolejnej akcji. Armenteros nie trafił w sytuacji, w której powinien trafić. Pusta bramka, trzy metry wolnego miejsca… Niesamowite. Podopieczni Sandovala walczyli do końca, ale ostatecznie to Madryt zgarnął trzy punkty.
Znakomity gol Ronaldo . 1 :0 i Hala Madrit
Takie bramki kocham najbardziej. Ryzykowne ale
szpanerskie. Bravo Ronaldo, Bravo Real i pozdro dla
szczerych fanów Los blancos
jak takie bramy bedzie sadził w el clasico to Barca
i ten głupek messi będą sie tylko patrzyć
Tak się gra , nieskutecznosc a jeden ekwibrystyczny
strzał daje 3 pkt :D , UEFAlonskie pipki juz na
swojej stronie puacza haha
barca1 atletiko1 zal heh i ona lm hce wygrac
Levante 1-0 Real i wy chcecie lige mistrzów wygrać?
:P Pamiętaj że to działa w obie strony
Pozdro!!
VeB
no ale jednak wiecej wpadek miala barcelona w tym
sezonie. licytujemy sie dalej?
Sędzia po tym meczu otrzymał najniższą możliwą
notę i niech mi ktoś teraz powie że sędziowie nie
pomagają realowi. Brak czerwieni dla ramosa w 1
połowie, khedira symulant przez którego wylatuje
najlepszy zawodnik drużyny przeciwnej co prawda
gdyby rayo było skuteczniejsze do by wygrało. Barca
z athletico to samo sędzie widział 2 spalone
athletico, których nie było więc ja sie nie dziwie
że te 2 drużyny maja taka przewagę jeśli w
większości meczów pomagaja im sędziowie na czym
traci sama liga.
Masz rację że ani Real ani Barcelona nie
zasłużyły na zwycięstwo ( wstyd mi za Ramosa )
ale jesteś kibicem United to napisz jak ocenisz
sędziowanie w meczu z Chelsea i to co powiedział
Ferguson po meczu ?
I niby Barcy pomagają sędziowie?
Żelek gra jak ciota i jak szczela karne to chyba
chce zrobić szpagat
Sędziowanie w lidze hiszpańskiej przekracza
wszelkie dozwolone granice. Nbn, przypomnij sobie
ostatni finał lm Barcelona- Manchester i bramkę
Rooneya z ewidentnego spalonego, wtedy też
szczekałeś??? abc, tak Barcelona miała w tym
sezonie w lidze więcej wpadek ale miała też
zdecydowanie więcej kontuzji podstawowych i
rezerwowych zawodników niż najwięksi rywale. Mnie
najbardziej denerwuje fakt, że po meczach Realu i
Barcy więcej mówi się o błędach sędziowskich
niż o grze samych zawodników a w tym jest cała
istota futbolu.