Wiele wskazywało na to, że Robert Gumny mimo wszystko pozostanie w Poznaniu na najbliższy sezon. Kontuzja kolana wyhamowała jego rozwój i w tym oknie transferowym niewiele mówiło się o potencjalnej zmianie barw już byłego piłkarza Lecha. Sytuacja szybko się jednak zmieniła po tym, jak Augsburg złożył bardzo dobrą finansowo ofertę. Teraz na młodzieżowego reprezentanta Polski czeka poważne wyzwanie.
Dla Gumnego miał to być sezon na odbudowanie formy. Po 6-miesięcznej pauzie nie był w gronie faworytów do odejścia z klubu. Zagraniczne zespoły nie chciały kupować kota w worku i wydawało się to całkiem zrozumiałe. Po ostatnich spotkaniach widać przecież, że młodzieżowy reprezentant Polski nie znajduje się w najlepszej dyspozycji. Zdeterminowany Augsburg postanowił jednak zaryzykować. Negocjacje przebiegły szybko i na szczęście dla samego zawodnika nic tym razem nie wysypało się na ostatniej prostej.
Pierwsza kontuzja Gumnego i nieudany transfer
Rozwój Roberta Gumnego zahamowały przede wszystkim dwie kontuzje kolana. Pierwszej nabawił się jeszcze w sezonie 2017/2018. Musiał z tego powodu pauzować 134 dni. Udało mu się jednak wrócić do formy, przez co wciąż zagraniczny transfer w zimowym oknie wydawał się całkiem realny. Po ówczesnego 19-latka zgłosiła się pod koniec stycznia Borussia Mönchengladbach. Mimo to na drodze stanęły dwie przeszkody, z czego jedna była nie do pokonania.
Pierwszą był prezes Lecha. Nie chciał puścić swojego prawego obrońcy zimą. Wolał poczekać do lata, wtedy nie robiłby żadnych przeszkód. Jednak Gumnemu oraz jego tacie udało się w końcu przekonać go do zmiany decyzji. Dał zielone światło na transfer po otrzymaniu oferty wynoszącej 6,5 miliona euro, 1,5 miliona euro w bonusach oraz 10% od ewentualnej sprzedaży. Dzięki temu „Guma” mógł ruszać prosto do Niemiec, aby przejść testy medyczne.
Kiedy lekarze Borussii Mönchengladbach przeprowadzili badania, okazało się, że Robert Gumny ma delikatne problemy z kolanem. Potrzebowali oni dodatkowych konsultacji z ekspertami w tej dziedzinie, ale na to nie było czasu. Wszystko działo się bowiem w ostatnich godzinach okienka transferowego. Niemieccy działacze postanowili więc wycofać się z transakcji, gdyż nie chcieli wykładać tak dużych pieniędzy za piłkarza, który mógł się okazać nie sprawny w stu procentach. Ostatecznie ówczesny 19-latek musiał pogodzić się z faktem, że najbliższe pół roku spędzi przy Bułgarskiej.
– Wcześniej nie wiedziałem nawet, że coś mi dolega. Niby kolano czasem się odzywało po meczu, ale uważałem to za normalny symptom powysiłkowy. W tygodniu dyskomfort ustępował i nie było problemu. Gdy Borussia stwierdziła, że nie podejmie nawet minimalnego ryzyka, dostałem potężny cios na wątrobę. Ale wie pan co? Wierzę, że to miało jakiś większy sens – mówił jakiś czas później Gumny w wywiadzie dla „Przeglądu Sportowego„.
Druga kontuzja
Po nieudanym transferze plan był prosty. Robert Gumny miał pokazać światu, że z jego kolanem wszystko w porządku. Jednak z każdym kolejnym miesiącem temat zmiany klubu przez prawego obrońcę Lecha wygasał. Problemem okazała się również kolejna kontuzja kolana, która przytrafiła mu się 22 listopada ubiegłego roku w meczu z Piastem. Klub wysłał później swojego piłkarza na konsultacje do Rzymu i Zurychu. Okazało się po nich, że „Guma” musi przejść operację, która wykluczy go na sześć miesięcy.











