Real Madryt wygrał z Realem Saragossa 3:1 w meczu 15. kolejki Primera Division. W meczu rozgrywanym na La Romareda, „Królewscy” zaprezentowali się solidnie, nie dając żadnych szans rywalowi, jednak gdyby tylko nie bardzo przeciętna skuteczność, podopieczni Jose Mourinho mogli zdobyć kilka goli więcej.
Nikt chyba nie musiał się choćby zastanawiać, kto jest faworytem spotkania wicelidera z czerwoną latarnią Primera Division. Gospodarze w tym sezonie zdołali odnieść tylko jedno zwycięstwo nad Realem Mallorca, zdobyte jeszcze za czasów poprzedniego trenera, Jose Gaya. Jego następca, Javier Aguirre, nie potrafił odmienić obrazu gry swojej drużyny. Aby jednak jednoznacznie wskazać faworyta wystarczyło spojrzeć na tabelę – Real Madryt zdołał po czternastu kolejkach zdobyć cztery razy więcej punktów od zespołu z Saragossy!

Kibice w Madrycie zastanawiali się zatem nie czy strzeli, ale ile strzeli. Mowa oczywiście o ich asie, Cristiano Ronaldo, który przewodzi w klasyfikacji o tytuł „Pichichi” i w spotkaniu ze słabiutką Saragossą miał świetną okazję ten wynik poprawić. Pomimo długiej listy kontuzjowanych zawodników (Higuain, Khedira, Kaka, Gago, Canales, Dudek), chyba nikt o zdrowych zmysłach nie postawiłby w tym spotkaniu na Real Saragossę choćby złamanego eurocenta.
Mimo iż inauguracyjny, celny strzał w tym spotkaniu Cristiano Ronaldo oddał już w 1. minucie, to Real Saragossa pierwszy stworzył sobie naprawdę groźną sytuację w tym spotkaniu. W 8. minucie doskonałą sytuację ku temu miał Lafita, ale jego strzał z wnętrza pola karnego minął słupek o dobry metr. Na więcej ostrzeżeń „Los Blancos” już nie czekali i w 13. minucie przeprowadzili akcję, którą śmiało można by nazwać kontratakiem idealnym. Akcję rozpoczął Cristiano Ronaldo, który dobrym podaniem do Marcelo otworzył mu całe lewe skrzydło, ale dopiero to, co zrobił Brazylijczyk, można było określić mistrzostwem świata – kilkudziesięciometrowym podaniem obsłużył on Mesuta Oezila, który miał przed sobą już tylko Leo Franco i spokojnym strzałem między nogami bramkarza otworzył wynik meczu.
Kapitalne zawody rozgrywał Marcelo, który w 15. minucie dwiema fantastycznymi sztuczkami technicznymi ośmieszył obrońców gospodarzy i gdyby nie jego niedokładne zagranie na koniec, „Królewscy” podwyższyliby prowadzenie. W 18. minucie równie świetną okazję miał Karim Benzema, ale naciskany przez Jarosika i Lanzaro nie zdołał dojść do piłki, która wtoczyła się w ręce Leo Franco. Po tej sytuacji telewizyjni realizatorzy szybko odnaleźli wściekającego się na indolencję swojego napastnika Jose Mourinho. Real Madryt miał zdecydowaną przewagę w środku pola, a gospodarze często musieli ratować się faulami, aby zatrzymać kolejne akcje, czego efektem było sporo fauli. W 28. minucie ponownie zawiódł Benzema, który po dwójkowej akcji Xabiego Alonso z Ronaldo dostał prostopadłe podanie, jednak nie zdążył do niego. Akcje zespołu z Madrytu mnożyły się, jednak niewiele z nich wynikało…
Najgroźniejszą sytuację w pierwszej części spotkania w pierwszej części spotkania gospodarze stworzyli sobie w 39. minucie i znowu Casillasa próbował zaskoczyć Lafita – była to jedyna interwencja Hiszpana w tej połowie. Myliłby się jednak ten, kto uznałby, że jednobramkowe prowadzenie zadowala podopiecznych Jose Mourinho – w 44. minucie po faulu na Oezilu, do piłki ustawionej w okolicach dwudziestego metra podszedł Ronaldo i kapitalnym strzałem nie dał szans Leo Franco. 2:0!
Kilka minut później sędzia zakończył pierwszą część spotkania.
Real w każdej akcji pokazywał, że jest o kilka klas lepszy od swojego rywala, a oprócz błyskotliwego Marcelo świetne zawody rozgrywali pomocnicy. Przewaga w posiadaniu piłki była po pierwszych 45 minutach ogromna 65-35 na korzyść „Królewskich”. W drużynie gospodarzy jedynym godnym wskazaniem zawodnikiem był Lafita.

Kibice na La Romareda jeszcze nie zdążyli zająć swoich miejsc po przerwie, a ich ulubieńcy już przegrywali 0:3 – pięknym podaniem ze środku pola do wybiegającego Angela Di Marii popisał się Xabi Alonso, a Argentyńczyk techniczną podcinką nad bramkarzem umieścił piłkę w siatce – jeśli piłkarze z Aragonii mieli nadzieję choćby na remis, to w tym momencie te marzenia zostały brutalnie zniszczone. W 49. minucie kolejną okazję otrzymał Cristiano Ronaldo – podszedł do piłki ustawionej przed polem karnym, jednak jego strzał z rzutu wolnego zatrzymał się tylko na murze. Jak pokazały powtórki, trafił w łokieć jednego z obrońców.
Zupełnie niespodziewanie, kolejnego gola zdobyli gospodarze – w 53. minucie w pole karne przedarł się wprowadzony minutę wcześniej Marco Perez, a tam podciął go Ricardo Carvalho. Do piłki ustawionej na jedenastym metrze podszedł Gabi i strzałem w lewy róg pokonał Casillasa, który rzucił się w przeciwną stronę. Podopieczni Jose Mourinho nie przejęli się bardzo straconym golem i nadal kontynuowali natarcie bramki Leo Franco. Pomimo dwubramkowego prowadzenia, pokazywana raz po raz twarz ich trenera wyrażała jednak głównie rozczarowanie i ból – rozczarowanie skutecznością swoich podopiecznych, a ból zapewne po uderzeniu się głową w niski dach ławki rezerwowych.
Kolejne minuty upływały bez zmian pod dyktando „Królewskich”, jednak klarownych bramkowych sytuacji było w ich wykonaniu jak na lekarstwo. Real Saragossa także próbował, jednak strzały Aragończyków były cały czas blokowane przez obrońców i Iker Casillas nie miał praktycznie nawet okazji, żeby się wykazać. W końcu szansę na swojego pierwszego gola otrzymał także Benzema, ale w 79. minucie wychodzący Francuz został powstrzymany przez Leo Franco. Po tej akcji chyba nie wytrzymał już Jose Mourinho, który na miejsce Benzemy wprowadził Granero. Już minutę później nowy gracz mógł się przydać, ale po jego akcji i strzale Lassa, piłka trafiła w słupek, a do dobitki pierwszy rzucił się Leo Franco i zażegnał niebezpieczeństwo.
Liczbę akcji Realu Madryt w tym meczu trudno był nawet zliczyć, ale nadal fatalna była skuteczność zawodników ofensywnych – ofensywnych, gdyż na boisku nie pozostał już żaden nominalny napastnik, poza grającym rolę skrzydłowego Cristiano Ronaldo. Trener Javier Aguirre w końcówce także odpuścił już swoim zawodnikom, bardziej martwiąc się, aby żaden z czwórki zagrożonych zawodników nie otrzymał piątej kartki w tym sezonie, skutkującej absencją w ważnym spotkaniu z Osasuną w następnej kolejce. Podobnie postąpił Jose Mourinho, który w samej końcówce spotkania dał szansę debiutu wychowankowi szkółki Realu, Moracie.
Real Madryt odniósł ostatecznie przekonujące zwycięstwo 3:1, choć w grze „Królewskich” głównym czynnikiem, który uniemożliwił im wysoką wygraną, była bardzo niska skuteczność. Kolejnego gola w sezonie zdobył Cristiano Ronaldo, doskonały mecz zagrał znowu Marcelo, błysnęli także pozostali strzelcy bramek – Oezil i Di Maria. Na słabiutki Real Saragossa to w zupełności wystarczyło, jednak czy wystarczy to na Sevillę, okaże się w następnej kolejce.
HALA MADRID!!!;)
VéB VéB VéB VéB VéB VéB VéB VéB VéB VéB
VéB VéB VéB VéB VéB VéB VéB VéB VéB VéB
VéB VéB VéB VéB VéB VéB VéB VéB VéB VéB
VéB VéB VéB VéB VéB VéB VéB VéB VéB
VIVA e BRUGGE VIVA e BRUGGE VIVA e BRUGGE VIVA e
BRUGGE VIVA e BRUGGE VIVA e BRUGGE VIVA e BRUGGE VIVA
e BRUGGE VIVA e BRUGGE VIVA e BRUGGE VIVA e BRUGGE
VIVA e BRUGGE VIVA e BRUGGE VIVA e BRUGGE 8))
VéB VéB VéB VéB VéB VéB VéB VéB VéB VéB
VéB VéB VéB VéB VéB VéB VéB VéB VéB VéB
VéB VéB VéB VéB VéB VéB VéB VéB VéB VéB
VéB VéB VéB VéB VéB VéB VéB VéB VéB VéB
VéB VéB VéB VéB VéB VéB VéB VéB VéB VéB
VéB VéB VéB VéB VéB VéB VéB VéB VéB VéB
VéB VéB VéB VéB VéB VéB VéB VéB VéB VéB
VéB VéB VéB VéB VéB VéB VéB VéB VéB VéB
VéB VéB VéB VéB VéB VéB VéB VéB VéB VéB
VéB VéB VéB VéB VéB VéB VéB VéB VéB VéB
VéB VéB VéB VéB VéB VéB VéB VéB VéB VéB
VéB VéB VéB VéB VéB VéB VéB VéB VéB VéB
VéB VéB VéB VéB VéB VéB VéB VéB VéB VéB
VéB VéB VéB VéB VéB VéB VéB VéB VéB VéB
VéB VéB VéB VéB VéB VéB VéB VéB VéB VéB
VéB VéB VéB VéB VéB VéB VéB VéB VéB VéB
VéB VéB VéB VéB VéB VéB VéB VéB VéB VéB
VéB VéB VéB VéB VéB VéB VéB VéB VéB VéB
VéB VéB VéB VéB VéB VéB VéB VéB VéB VéB
VéB VéB VéB VéB VéB VéB VéB VéB VéB VéB
VéB VéB VéB VéB VéB VéB VéB VéB VéB VéB
VéB VéB VéB VéB VéB VéB VéB VéB VéB VéB
VéB VéB VéB VéB VéB VéB VéB VéB VéB VéB
VéB VéB VéB VéB VéB VéB VéB VéB VéB VéB
VéB VéB VéB VéB VéB VéB VéB VéB VéB VéB
VéB VéB VéB VéB VéB VéB VéB VéB VéB VéB
VéB VéB VéB VéB VéB VéB VéB VéB VéB VéB
VéB VéB VéB VéB VéB VéB VéB VéB VéB VéB
VéB VéB VéB VéB VéB VéB VéB VéB VéB VéB
VéB VéB VéB VéB VéB VéB VéB VéB VéB VéB
VéB VéB VéB VéB VéB VéB VéB VéB VéB VéB
VéB VéB VéB VéB VéB VéB VéB VéB VéB VéB
VéB VéB VéB VéB VéB VéB VéB VéB VéB VéB
VéB VéB VéB VéB VéB VéB VéB VéB VéB VéB
VéB VéB VéB VéB VéB VéB VéB VéB VéB VéB
VéB
VVVVVVVVVVVVVVVIIIIIIIIIIVVVVVVVVVVVVVVVVVVVVVVVVVVVV
AAAAAAAAAAA
eeeeeeeeeeeeeeeeee
BBBBBBBBBRRRRRRRRRRUUUUUUUUUUUUGGGGGGGGGGGGGGGGGEEEEE
EEE
VVVVVVVVVVVVVVIIIIIIIIIIIIIIIIIIVVVVVVVVVVVVVVVVVVVVV
VVVAAAAAAAAAAA
eeeeeeeeeeeeeeeeee
BBBBBBBBRRRRRRRRRRRUUUUUUUUUUUUGGGGGGGGGGGGGGGGGEEEEE
EEE
VVVVVVVVVVVVVVIIIIIIIIIIIIIIIIIIVVVVVVVVVVVVVVVVVVVVV
VVAAAAAAAAAAA
eeeeeeeeeeeeeeeeee
BBBBBBBBRRRRRRRRRRRRRUUUUUUUUUUUUUGGGGGGGGGGGGEEEEEEE
EEEE
VVVVVVVVVVVVVVVIIIIIIIIIIIIIIIIVVVVVVVVVVVVVVVVVVVVVV
VAAAAAAAAAAAA
eeeeeeeeeeeeeeeeee
BBBBBBBBBRRRRRRRRRRRRRRUUUUUUUUUUUGGGGGGGGGGGEEEEEEEE
EEEE
VVVVVVVVVVVVVVVIIIIIIIIIIIIIIIIIVVVVVVVVVVVVVVVVVVVVA
AAAAAAAAAAAAA
eeeeeeeeeeeeeeeeeee
BBBBBBBBBBBBRRRRRRRRRRRRRRUUUUUUUUUUUUUUGGGGGGGGEEEEE
EEEE
VVVVVVVVVVVVVVIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIVVVVVVVVVVVVVVVVVA
AAAAAAAAAAAAAA
eeeeeeeeeeeeeeeeee
BBBBBBBBBBBBRRRRRRRRRRRRRUUUUUUUUUUUUUGGGGGGGGGGGEEEE
EEEE
VVVVVVVVVVVVVIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIVVVVVVVVVVVVVV
VVVAAAAAAAAAAAAA
eeeeeeeeeeeeeeeeeee
BBBBBBBBBBBBRRRRRRRRRRRRRUUUUUUUUUUUUUUGGGGGGGGEEEEEE
EEEE
VVVVVVVVVVVVIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIVVVVVVVVVVVVVVVV
VAAAAAAAAAAAAAAA
eeeeeeeeeeeeeeeeeee
BBBBBBBBBBBBRRRRRRRRRRRRRUUUUUUUUUUUUUGGGGGGGEEEEEEEE
EEEE
VVVVVVVVVVVVVIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIVVVVVVVVVVVVV
VVVAAAAAAAAAAAAAA
eeeeeeeeeeeeeeeeeeee
BBBBBBBBBBBBRRRRRRRRRRRRRUUUUUUUUUUUUUUGGGGGGGEEEEEEE
EEEE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Visca él Barça! Visca él Barça! Visca él Barça!
Visca él Barça! Visca él Barça! Visca él Barça!
Visca él Barça! Visca él Barça! Visca él Barça!
Visca él Barça! Visca él Barça! Visca él Barça!
Visca él Barça! Visca él Barça! Visca él Barça!
Visca él Barça! Visca él Barça! Visca él Barça!
Visca él Barça! Visca él Barça! Visca él Barça!
Visca él Barça! Visca él Barça! Visca él Barça!
Visca él Barça! Visca él Barça! Visca él Barça!
Visca él Barça! Visca él Barça! Visca él Barça!
Visca él Barça! Visca él Barça! Visca él Barça!
Visca él Barça! Visca él Barça! Visca él Barça!
Visca él Barça! Visca él Barça! Visca él Barça!
Visca él Barça! Visca él Barça! Visca él Barça!
Visca él Barça! Visca él Barça! Visca él Barça!
Visca él Barça! Visca él Barça! Visca él Barça!
Visca él Barça! Visca él Barça! Visca él Barça!
Visca él Barça! Visca él Barça! Visca él Barça!
Visca él Barça! Visca él Barça! Visca él Barça!
Visca él Barça! Visca él Barça! Visca él Barça!
Visca él Barça! Visca él Barça! Visca él Barça!
Visca él Barça!
HALA MADRID!!! HALA MADRID!!! HALA MADRID!!!
HALA MADRID!!! HALA MADRID!!! HALA MADRID!!!
HALA MADRID!!! HALA MADRID!!! HALA MADRID!!!
HALA MADRID!!! HALA MADRID!!! HALA MADRID!!!
HALA MADRID!!! HALA MADRID!!! HALA MADRID!!!
HALA MADRID!!! HALA MADRID!!! HALA MADRID!!!
HALA MADRID!!! HALA MADRID!!! HALA MADRID!!!
HALA MADRID!!! HALA MADRID!!! HALA MADRID!!!
HALA MADRID!!! HALA MADRID!!! HALA MADRID!!!
HALA MADRID!!! HALA MADRID!!! HALA MADRID!!!
HALA MADRID!!! HALA MADRID!!! HALA MADRID!!!
HALA MADRID!!! HALA MADRID!!! HALA MADRID!!!