Kilka minut przed północą zakończył się ostatni z sobotnich meczów Primera Division: Barcelona – Sevilla. Wcześniej odbyły się konfrontacja w Pampelunie oraz potyczka Dawida z Goliatem na San Memes w Bilbao, która skończyła się identycznie jak biblijny pojedynek.
Osasuna – Espanyol
W pierwszym sobotnim meczu w Pampelunie miejscowa Osasuna gościła barceloński Espanyol. Gospodarze w ostatnich pięciu meczach zdobyli tylko dwa punkty, strzelając jedynie trzy bramki. Spowodowało to osunięcie się klubu w tabeli niebezpiecznie blisko strefy spadkowej. Przyjezdni z kolei grają w kratkę, aczkolwiek ostatni mecz, z Saragossą, wygrali. W tabeli wyprzedzali Osasunę o dwa punkty i dwa miejsca, plasując się na 15. lokacie.

Spotkanie rozpoczęło się od zmasowanych ataków gospodarzy. Już w drugiej minucie Carlos Aranda groźnie strzelał na bramkę rywali, jednak bezskutecznie. Chwilę później nastąpiły dwie minuty, które wstrząsnęły Espanyolem: najpierw Cristiana Alvareza pokonał Juanfran, natomiast zaraz po wznowieniu gry przez gości Camunas dośrodkował do Pandianiego, który bez zastanowienia uderzył na długi słupek. Ósma minuta, a wynik już brzmi 2:0! Osasuna jednak na tym nie poprzestawała, wywalczyła kilka rzutów rożnych, mając dużą inicjatywę. W 39. minucie Espanyol mógł zdobyć kontaktową bramkę za sprawą Izraelczyka o polskich korzeniach, Bena Sahara. Chwilę później drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę ujrzał środkowy pomocnik Osasuny, Ruper. Druga połowa zapowiadała się więc ciekawie.
Zanim Espanyol, grając w przewadze, zdążył sobie wypracować jakąś sytuację, liczba piłkarzy w obu zespołach wyrównała się. Wszystko za sprawą drugiej żółtej kartki dla Roncaglii, którą dostał za rzekome kopnięcie bez piłki Arandy. Trzy minuty później Camunas mógł podwyższyć prowadzenie, ale bramkarz gości sparował jego strzał. Między 67. a 76. minutą Espanyol miał trzy bardzo dobre okazje do zdobycia bramki: najpierw uderzał Pareja, później dwukrotnie Marquez, jednak za każdym razem Ricardo był na posterunku. Osasuna oddała inicjatywę, widać było, że dwubramkowe prowadzenie w pełni ją zadowala. Grę w dziesięciu lepiej wydawali się mieć opanowani piłkarze z Barcelony, czego po raz kolejny dowiedli w przedostatniej minucie spotkania, za sprawą okazji zmiennika Osvaldo. Wynik meczu jednak nie uległ zmianie. Espanyol, mimo przewagi w drugiej połowie, nie zdołał zdobyć kontaktowej bramki, w czym niemała zasługa bramkarza Osasuny.
Athletic Bilbao – Real Madryt
Gospodarze w ostatnich pięciu meczach Primera Division zwyciężyli dwa razy, w tym ze słabą Saragossą, co spowodowało spadek z czołówki tabeli do jej środkowych rejonów. Real natomiast udanie zwieńczył rok, potem przyszedł remis z Osasuną i niedawne zwycięstwo na Majorce. Baskowie słyną z nieustępliwej gry na własnym stadionie, ale faworytem meczu byli „Królewscy”.











