Racing Santander po niesamowicie dramatycznym spotkaniu zremisował z Valencią 2:2. Gospodarze mieli szansę na wygranie tego pojedynku, jednak w samej końcówce znakomitej okazji nie wykorzystał Colsa. Bramki dla Racingu zdobyli Adrian i Bernando, dwa trafienia dla gości zanotował Aduriz.
Przed rozpoczęciem meczu wszyscy zgodnie zakładali, iż to Valencia od samego początku ruszy do zdecydowanego ataku, mając na uwadze, że może o dwa punkty zmniejszyć stratę do Barcelony. Tym większe było zdziwienie, kiedy już w pierwszej minucie zaatakowali gospodarze. Ever Banega w bezmyślny sposób sfaulował przeciwnika w narożniku boiska, prokurując tym samym bardzo groźną sytuację. Wrzutka w pole karne „Nietoperzy” została pierwotnie wybita przez obrońców, jednak do piłki dopadł Munitis i po chwili ujrzał wbiegającego na piąty metr Adriana, który końcem buta lekko kopnął podaną przez Hiszpana futbolówkę, pokonując Diego Alvesa. „Los Verdiblancos” po strzelonym golu ani myśleli cofać się do obrony. Valencia miała poważne problemy z rozgrywaniem piłki z powodu wysoko stosowanego pressingu przez ekipę z Santander. Po początkowym szoku gracze Emery’ego stopniowo się rozkręcali i przejmowali panowanie nad boiskowymi wydarzeniami, ale nie potrafili znaleźć sposobu na stworzenie sobie klarownych sytuacji. Z wrzutkami z narożnika i bocznych sektorów boiska Racing radził sobie bez żadnego problemu.
W 18. minucie znowu do głosu doszli gospodarze. Po raz kolejny dośrodkowali piłkę z rzutu wolnego, ale strzał głową Stuaniego zatrzymał się na słupku, Cisma zaś nie zdołał skutecznie dobić futbolówki z ostrego kąta. Racing jednak dalej utrzymywał się przy piłce i po kilkunastu sekundach groźny strzał z lewej strony pola karnego oddał Munitis. Trzy minuty później odgryzać próbowała się Valencia – Mathieu ruszył lewą stroną i dośrodkował w pole karne do wbiegającego Feghouliego, ale pomocnik „Los Ches” minął się z piłką. Po chwili miał okazję do poprawki, jednak w odpowiedniej chwili wyszedł do niego Tono i nie dał mu szans na oddanie strzału.
Ostatni kwadrans pierwszej połowy to uderzanie głową w mur ze strony przyjezdnych. Valencia usilnie szukała wyrównującego gola, jednak miała bardzo rozregulowany celownik. W 32. minucie w poprzeczkę trafił Jonas, chwilę później niecelnie uderzał Feghouli, a Roberto Soldado w ogóle nie potrafił wypracować sobie sytuacji bramkowych. Swoich sił w ofensywie próbował nawet Barragan, oczywiście bez żadnych efektów. Racing co jakiś czas wykorzystywał zapędy ofensywne gości i próbował ich kontrować, ale również nie sprzyjało mu szczęście. Stuani dwukrotnie znalazł się w dogodnych sytuacjach w polu karnym, jednak ani razu nie udało mu się dokładnie dograć do któregoś z kolegów. Ostatecznie pierwsza część pojedynku zakończyła się skromnym prowadzeniem Kantabryjczyków.
Drugą odsłonę „Nietoperze” rozpoczęły z dużo lepszym nastawieniem niż pierwszą. Już w 48. minucie mogła paść bramka wyrównująca, jednak Feghouli, po ładnym rozegraniu piłki z Soldado, niedokładnie zagrywał wzdłuż linii bramkowej i piłkę wyłapał Tono. Kolejne minuty nie przyniosły za sobą zmiany obrazu gry z końcówki pierwszej połowy. Valencia grała, Valencia atakowała, ale nijak nie potrafiła zagrozić rywalowi. Nareszcie nadeszła 67. minuta minuta. Walencka drużyna wywalczyła rzut rożny, po którym bramkę na 1:1 zdobył wprowadzony kilka minut wcześniej Aritz Aduriz. Hiszpan najlepiej odnalazł się w „szesnastce” Racingu i po zamieszaniu w polu bramkowym nogą skierował piłkę do siatki.









