Quique Setien – piłkarski romantyk ma przywrócić Barcelonie radość


Do Barcelony trafia trener, o którym mówi się, że jest "bardziej cruyffowski niż sam Cruyff". Czy Setien odniesie sukces?

14 stycznia 2020 Quique Setien – piłkarski romantyk ma przywrócić Barcelonie radość

– Oddałbym swój mały palec, by móc zagrać w drużynie Johana – mówił swego czasu Quique Setien. Oddany "Cruyffista", romantyk futbolu i człowiek doskonale rozumiejący to, czego kibice oczekują od gry Barcelony. 61-letni Hiszpan zastąpi na stanowisku Ernesto Valverde, a jego głównym zadaniem ma być przywrócenie pięknej piłki w stolicy Katalonii.


Udostępnij na Udostępnij na

W Barcelonie szykuje się prawdziwa rewolucja i powrót do korzeni. Oto bowiem idealista i marzyciel zastępuje życiowego pragmatyka, dla którego najważniejszy zawsze był wynik. Quique Setien prezentuje skrajnie odmienne podejście do futbolu od Ernesto Valverde. Swego czasu mówił:

– Chcemy wygrywać, ale zwycięstwo musi być osiągnięte w odpowiedni sposób. Zawsze uważałem, że wygrywanie nie jest celem samym w sobie. Sądzę, że praca trenera polega na nadawaniu rzeczom pewnej kontynuacji.

Setien nigdy nie krył się z uwielbieniem do wielkiego patrona klubu z Camp Nou – Johana Cruyffa. To właśnie słynny holenderski Dream Team zainspirował Hiszpana do romantycznego patrzenia na futbol. Posiadanie piłki, ciągła wymienność podań, intensywny pressing i gra trójką obrońców. – Dopóki posiadasz piłkę, nie możesz stracić gola, chyba że samobójczego – lubił mawiać Quique Setien.

Setien jako piłkarz i trener

Zanim zajął się trenowaniem, Quique Setien przez 20 lat grał na hiszpańskich boiskach na pozycji pomocnika. Swoją karierę rozpoczynał w Racingu Santander, dla którego rozegrał 110 spotkań. Zadebiutował w sezonie 1977/1978, który jednocześnie był ostatnim rokiem Johana Cruyffa w Barcelonie. Nigdy jednak Setien nie miał okazji zmierzyć się ze swoim mentorem na boisku.

Później reprezentował barwy Atletico Madryt, z którym w 1985 roku wygrał Superpuchar Hiszpanii. Setien otarł się nawet o reprezentację Hiszpanii, z którą w 1986 roku pojechał na meksykański mundial. Tam nie rozegrał jednak ani jednego spotkania. Zakończył piłkarską karierę w 1996 roku, reprezentując barwy Levante, także niegdyś klubu Johana Cruyffa.

Karierę trenerską rozpoczął w 2001 roku, ale trochę czasu mu zajęło, zanim przybył do wielkiego futbolu. Podobnie jak w przypadku piłkarskiej kariery trenerkę zaczynał od pracy w Racingu Santander. Potem przez cztery lata prowadził Poli Ejido, a po drodze zaliczył nawet epizod z kadrą Gwinei Równikowej.

Hiszpan za największy sukces w karierze wskazuje pracę w Lugo, które zawdzięcza Setienowi awans do drugiej ligi hiszpańskiej w 2012 roku. Jednakże to dopiero pobyt w Las Palmas pozwolił mu otworzyć drzwi do wielkiej piłki. Gdy w 2017 roku Setien przechodził z Wysp Kanaryjskich do Betisu, Las Palmas było powszechnie znane ze swojej widowiskowej i miłej dla oka gry.

Przygoda Quique Setiena w Betisie miała słodko-gorzki smak. Na początku Hiszpanowi wiodło się w Sewilli znakomicie. Pod jego wodzą Betis pobił rekord kolejnych wygranych meczów w La Liga, a także awansował do Ligi Europy. Nowy trener szybko odcisnął swoje piętno na zespole, który zachwycał wymiennością pozycji i imponującym posiadaniem piłki. Ukoronowaniem pracy Setiena była z pewnością fantastyczna wygrana 4:3 z Barceloną na Camp Nou. Do dziś tamten Betis pozostaje ostatnią drużyną, która pokonała Katalończyków na ich stadionie w lidze.

Drugi sezon dla Andaluzyjczyków nie był już jednak tak udany, bowiem Betis zakończył zmagania w dolnej połowie tabeli. Czuć było, że pewna formuła w klubie się wyczerpała, a Setien zagubił się w uporczywym stawianiu na tę samą taktykę. Mimo tego swoją dotychczasową pracą Hiszpan zapracował sobie na łatkę wizjonera. I być może właśnie takiego człowieka Barcelonie brakowało najbardziej.

Oddech po Valverde

Przybycie Setiena do Barcelony oznacza gruntowną zmianę spojrzenia na grę „Blaugrany”. Choć fani ekipy z Camp Nou z pewnością są podekscytowani wizją efektownej gry swojego zespołu, to jednak każdy kij ma dwa końce. Wraz z przybyciem 61-latka do stolicy Katalonii należy liczyć się z tym, że Messi i spółka mogą nie punktować już z taką regularnością jak przez ostatnie dwa i pół roku.

Trzeba wszakże pamiętać, że jeśli chodzi o suche wyniki, osiągnięcia Valverde są imponujące. Zaledwie siedem porażek na 95 ligowych potyczek, tylko dwie porażki w Lidze Mistrzów, dwa mistrzostwa Hiszpanii, a obecnie fotel lidera La Liga i pierwsze miejsce w fazie grupowej Ligi Mistrzów. Pobić te liczby będzie Setienowi niełatwo. A przecież 61-letni trener jeszcze dotychczas niczego w trenerskim futbolu nie wygrał.

Jego drużyny grały piękną, ambitną piłkę, ale często wpadały w te same pułapki. Końcówka Setiena w Betisie pokazała, że Hiszpan ma problem z wychodzeniem z kryzysów. Często nie posiadał planu B, który mógłby odmienić momentami czytelną grę zespołu. 61-latek zmierzy się także z problemem, który często nękał Barcelonę Ernesto Valverde – gra bez piłki. Powstaje pytanie, czy Setien będzie potrafił odbudować pressing zespołu, który w ostatnich miesiącach nie wyglądał w drużynie najlepiej.

Niewiadomą pozostaje także to, jak Hiszpan poradzi sobie z oczekiwaniami oraz presją. Posada w Barcelonie jest zdecydowanie najbardziej okazałą pozycją w jego trenerskim CV. Można nawet powiedzieć, że zwieńczeniem kariery. Tutaj jednak wilk musi być syty, a owca cała. Nawet najpiękniejsze akcje i widowiskowe gole nie pomogą, jeśli Katalończycy będą oglądać plecy Realu Madryt w lidze, a w Europie znów nie wygrają Ligi Mistrzów.

Nowe porządki w Barcelonie

Co jednak najbardziej przemawia za wyborem Setiena, to z jaką łatwością powinien nawiązać stosunki z piłkarzami Barcelony. W końcu doskonale rozumie styl gry większości graczy w kadrze, a implementacja jego założeń taktycznych nie powinna być specjalnie kłopotliwa. Wystarczy przeczytać wypowiedzi nowego menedżera „Blaugrany”, by zrozumieć, że klub trafił na naprawdę oddanego człowieka.

Nowy trener powinien skierować zespół w kierunku tego, co Barcelona prezentowała za czasów Pepa Guardioli. Mniej ciosanego futbolu, więcej fajerwerków. Więcej Arthura Melo niż Arturo Vidala. Piłkarzem, który z pewnością zyska na zmianach, jest Junior Firpo, który wkroczył do wielkiego futbolu właśnie w Betisie Quique Setiena. Już teraz zaś mówi się o możliwym powrocie… Philippe Coutinho, którego umiejętności mają być wysoko cenione przez 61-letniego Hiszpana.

Co jednak najważniejsze, najbardziej zadowolony ze zmian powinien być Leo Messi. Quique Setien nie ukrywał w przeszłości, że Argentyńczyk pozostaje dla niego uosobieniem futbolu:

– Pewnego dnia Guardiola zaprosił mnie, żebym obejrzał trening w wykonaniu Messiego. Podszedłem do niego i poprosiłem go, żeby grał w piłkę, aż osiągnę 60. rok życia. Albo przynajmniej do czasu, gdy umrę.

Tym samym pozycja Argentyńczyka w zespole stanie się jeszcze silniejsza. Pozostaje jedynie pytanie, czy trener, który tak otwarcie wyraża swoje uwielbienie wobec zawodników, utrzyma autorytet w czasach kryzysu. Choć akurat w białej części Madrytu droga „dobrego wujka” działa nie najgorzej.

Barcelona będzie liczyć na to, że pod okiem Setiena kilku kluczowych zawodników nareszcie zaliczy progres. Czas wydobyć potencjał z Ousmane’a Dembele. Czas, by Antoine Griezmann zaczął grać na miarę oczekiwań. Wreszcie czas na to, by takie talenty jak Riqui Puig zaczęły odgrywać coraz mocniejszą rolę w zespole. Rządy 61-latka powinny być dla graczy La Masii największą szansą od lat.

***

Czy Setien odniesie w Barcelonie sukces? Cóż, na ten moment Hiszpan ma podpisany kontrakt z klubem do 2022 roku. I chociaż trudno uwierzyć, żeby 61-latek wypełnił tak długie zobowiązanie do końca, powinien być on dobrym pośrednikiem między topornym futbolem Valverde a odległą wizją zatrudnienia Xaviego. Głównym zadaniem Setiena powinno być zatem odrdzewienie zespołu i przywrócenie kibicom radości z gry drużyny. Czy takie metody przyniosą „Barcy” trofea – tego nie wiemy. Wiemy natomiast, że na boisku powinniśmy zobaczyć wielkie show, którego pierwszym aktem będzie weekendowe starcie z Granadą.

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze
Newsletter piłkarski