To miał być spokojny wieczór klubów z elity, a zmienił się w prawdziwy koszmar. Puchar Polski przyniósł nam gigantyczną sensację w Tarnobrzegu, gdzie trzecioligowa Siarka wyrzuciła za burtę Zagłębie Lubin. Mniejsza, lecz nadal zaskakująca sensacja miała miejsce w Lublinie. Tamtejszy Motor postawił się liderowi PKO BP Ekstraklasy – Legii Warszawa – i pokonał ją 3:0.
Pucharowy paraliż „Miedziowych”. Samobój i ciosy trzecioligowca
Różnica trzech klas rozgrywkowych między Siarką Tarnobrzeg a Zagłębiem Lubin we wtorkowym meczu w ramach Pucharu Polski istniała tylko na papierze. „Miedziowi” weszli w to spotkanie w najgorszy możliwy sposób. Już w 6. minucie Maciej Urbański zapakował piłkę do własnej siatki, wyprowadzając tym sposobem miejscowych na prowadzenie.
Reakcja sztabu szkoleniowego z Lubina była rozpaczliwa. Na początku drugiej połowy zmieniono aż czterech zawodników. Leszek Ojrzyński zdecydował się wprowadzić aż trzech graczy z pierwszego składu. Zamiast szybkiego wyrównania i przejęcia gry przyjezdni dostali zimny prysznic. Minutę po wspomnianych zmianach Patryk Peciak załadował piłkę do bramki „Miedziowych”, wyprowadzając trzecioligową Siarkę na dwubramkowe prowadzenie.
Lubinianie zdołali złapać kontakt w 65. minucie za sprawą stopera Damiana Michalskiego. Determinacja gospodarzy była jednak nie do złamania. W 77. minucie miejscowi znów wyszli na dwubramkowe prowadzenie, tym razem za sprawą Adriana Kromki.To wywołało absolutną eksplozję radości na trybunach w Tarnobrzegu. Na koniec meczu sędzia wskazał na jedenasty metr. Wykorzystany karny w piątej minucie doliczonego czasu przez Arkadiusza Woźniaka na nic się zdał. Zagłębie żegna się z Pucharem Polski najwcześniej jak się tylko dało, a dodatkowo w najgorszym możliwym stylu.










