Puchar Polski we wtorek! Sensacja w Tarnobrzegu, Wisła za burtą, Legia na deskach w Lublinie


Pierwszy dzień 1/32 Pucharu Polski dostarczył nam sporo emocji, jak i niespodzianek. Największe z nich miały miejsce w Tarnobrzegu, Opolu i Lublinie

1 września 2026 Puchar Polski we wtorek! Sensacja w Tarnobrzegu, Wisła za burtą, Legia na deskach w Lublinie
Foto: Łukasz Wójcik / Motor Lublin

To miał być spokojny wieczór klubów z elity, a zmienił się w prawdziwy koszmar. Puchar Polski przyniósł nam gigantyczną sensację w Tarnobrzegu, gdzie trzecioligowa Siarka wyrzuciła za burtę Zagłębie Lubin. Mniejsza, lecz nadal zaskakująca sensacja miała miejsce w Lublinie. Tamtejszy Motor postawił się liderowi PKO BP Ekstraklasy – Legii Warszawa – i pokonał ją 3:0.


Udostępnij na Udostępnij na

Pucharowy paraliż „Miedziowych”. Samobój i ciosy trzecioligowca

Różnica trzech klas rozgrywkowych między Siarką Tarnobrzeg a Zagłębiem Lubin we wtorkowym meczu w ramach Pucharu Polski istniała tylko na papierze. „Miedziowi” weszli w to spotkanie w najgorszy możliwy sposób. Już w 6. minucie Maciej Urbański zapakował piłkę do własnej siatki, wyprowadzając tym sposobem miejscowych na prowadzenie.

Reakcja sztabu szkoleniowego z Lubina była rozpaczliwa. Na początku drugiej połowy zmieniono aż czterech zawodników. Leszek Ojrzyński zdecydował się wprowadzić aż trzech graczy z pierwszego składu. Zamiast szybkiego wyrównania i przejęcia gry przyjezdni dostali zimny prysznic. Minutę po wspomnianych zmianach Patryk Peciak załadował piłkę do bramki „Miedziowych”, wyprowadzając trzecioligową Siarkę na dwubramkowe prowadzenie.

Lubinianie zdołali złapać kontakt w 65. minucie za sprawą stopera Damiana Michalskiego. Determinacja gospodarzy była jednak nie do złamania. W 77. minucie miejscowi znów wyszli na dwubramkowe prowadzenie, tym razem za sprawą Adriana Kromki.To wywołało absolutną eksplozję radości na trybunach w Tarnobrzegu. Na koniec meczu sędzia wskazał na jedenasty metr. Wykorzystany karny w piątej minucie doliczonego czasu przez Arkadiusza Woźniaka na nic się zdał. Zagłębie żegna się z Pucharem Polski najwcześniej jak się tylko dało, a dodatkowo w najgorszym możliwym stylu.

Czerwona kartka punktem zwrotnym! Odra lepsza od Wisły

Do grona rozczarowujących faworytów pierwszego dnia Pucharu Polski dołączyła Wisła Kraków. „Biała Gwiazda” uległa w Opolu miejscowej Odrze 1:2. Mecz dla przyjezdnych rozpoczął się idealnie. Krakowianie narzucili tempo spotkania i już w 16. minucie Maciej Kuziemka trafił do siatki, wyprowadzając swoją drużynę na prowadzenie.

Kluczowy dla losów pojedynku okazał się jednak moment z 31. minuty. Miał wtedy miejsce bezmyślny faul Marko Bozicia.Sędzia Damian Kos po podejściu do monitora VAR nie miał wątpliwości – Austriakowi należy się bezpośrednia czerwona kartka. Mimo grania w przewadze Odra Opole nie zdołała wyrównać stanu rywalizacji w pierwszej połowie. Wisła Kraków schodziła do szatni w dziesiątkę, lecz z jednobramkowym prowadzeniem.

Druga połowa potoczyła się jednak zgodnie z planem miejscowych, którzy wykorzystali grę w przewadze. W 52. minucie do wyrównania doprowadził Patryk Szysz, dając opolskiej publiczności nadzieję, że Odra może to zamknąć w 90 minutach.

Cios wyrównujący podciął skrzydła Krakowianom i już w 60. minucie wyszli na prowadzenie za sprawą Michała Feliksa. Ostatni kwadrans spotkania nie należał do pięknych widowisk piłkarskich. Stał głównie pod znakiem fauli, jak i boiskowych przepychanek. Arbiter w ostatnich 10 minutach czterokrotnie sięgał po żółty kartonik. Grając w dziesiątkę, „Biała Gwiazda” nie zdołała wyrównać stanu rywalizacji. Odra Opole przechodzi dalej, a Wisła Kraków w tym roku musi obejść się smakiem.

Nokaut w Lublinie. Motor punktuje bezradną Legię

Równie mocne trzęsienie ziemi oglądaliśmy w Lublinie, gdzie Motor podejmował warszawską Legię. Gospodarze wyszli na mecz bez żadnych kompleksów i od pierwszej minuty przejęli inicjatywę. Już w 3. minucie objęli prowadzenie za sprawą Karola Czubaka.

Warszawianie natomiast sprawiali wrażenie całkowicie zaskoczonych takim obrotem spraw. Pierwsza połowa była bardzo przeciętna w wykonaniu Legii, co objawiało się chaotycznymi wybiciami czy brakiem decyzyjności. Motor czekał na kolejne potknięcie rywala. Doczekał się go w 40. minucie. Fabio Ronaldo kapitalnie zabrał się z piłką i bez większego problemu zmieścił ją między słupkami. Legia schodziła więc na przerwę z dwubramkową stratą.

Druga połowa natomiast nie przyniosła żadnego przełomu w grze Warszawian. Legia biła głową w mur. Jej ataki były przewidywalne i nieskuteczne. Motor trafił do siatki na 3:0 w 54. minucie. Sędzia Piotr Lasyk jednak nie uznał tego gola, gdyż według arbitra Otto Hindrich był faulowany we własnym polu karnym.

Ostatni akt tego pucharowego wtorku nadszedł w piątej minucie doliczonego czasu. Wprowadzony z ławki Mbaye Ndiaye bez większych kłopotów załadował piłkę do bramki i ustalił wynik meczu. Motor Lublin melduje się w kolejnej fazie Pucharu Polski. Legia Warszawa natomiast zalicza historyczną porażkę w Pucharze Polski. Nigdy wcześniej nie odpadała już w 1/32 finału, a brała w nim udział już 72 razy. Los tak chciał, że Motor ponownie spotka się z Legią w sobotę, również w Lublinie.

Czarny wtorek

Wtorkowe mecze 1/32 Pucharu Polski przejdą do historii jako czas bezlitosnej weryfikacji. Zagłębie Lubin, Wisła Kraków i Legia Warszawa zapłaciły dziś największą cenę i odpadają na najwcześniejszym możliwym etapie. Siarka Tarnobrzeg, Odra Opole i Motor Lublin natomiast świętują sportowo wywalczone awanse.

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze