To miał być spokojny wieczór klubów z elity, a zmienił się w prawdziwy koszmar. Puchar Polski przyniósł nam gigantyczną sensację w Tarnobrzegu, gdzie trzecioligowa Siarka wyrzuciła za burtę Zagłębie Lubin. Mniejsza, lecz nadal zaskakująca sensacja miała miejsce w Lublinie. Tamtejszy Motor postawił się liderowi Ekstraklasy – Legii Warszawa i pokonał ją 3:0.
Pucharowy paraliż Miedziowych. Samobój i ciosy trzecioligowca
Różnica trzech klas rozgrywkowych między Siarką Tarnobrzeg a Zagłębiem Lubin we wtorkowym meczu w ramach Pucharu Polski istniała tylko na papierze. Miedziowi weszli w to spotkanie w najgorszy możliwy sposób. Już w 6. minucie Maciej Urbański zapakował piłkę do własnej siatki, wyprowadzając tym sposobem miejscowych na prowadzenie.
Mocne otwarcie gospodarzy! 🔥⚽️
🏆 1. runda STS Pucharu Polski
🏟️ @Siarka1957 – @ZaglebieLubin
📍 TarnobrzegTransmisja meczu 👉 https://t.co/xJdB8EtMxN pic.twitter.com/4YfXJvBAzb
— STS Puchar Polski (@PZPNPuchar) September 1, 2026
Reakcja sztabu szkoleniowego z Lubina była rozpaczliwa. Na początku drugiej połowy zmieniono aż czterech zawodników. Leszek Ojrzyński zdecydował się wprowadzić aż trzech graczy z pierwszego składu. Zamiast szybkiego wyrównania i przejęcia gry, przyjezdni dostali zimny prysznic. Minutę po wspomnianych zmianach Patryk Peciak załadował piłkę do bramki Miedziowych, wyprowadzając trzecioligową Siarkę na dwubramkowe prowadzenie.
Miedziowi zdołali złapać kontakt w 65. minucie, za sprawą stopera – Damiana Michalskiego. Determinacja gospodarzy była jednak nie do złamania. W 77. minucie miejscowi znów wyszli na dwubramkowe prowadzenie, tym razem za sprawą Adriana Kromki. To wywołało absolutną eksplozję radości na trybunach w Tarnobrzegu. Na koniec meczu sędzia wskazał na jedenasty metr. Wykorzystany karny w piątej minucie doliczonego czasu przez Arkadiusza Woźniaka na nic się zdał. Zagłębie żegna się z Pucharem Polski najwcześniej jak się tylko dało, a dodatkowo w najgorszym możliwym stylu.
KONIEC. TO SIĘ WYDARZYŁO!!!!! Wygrywamy 3:2 z Zagłębiem Lubin! Brawooo chłopaki!!! 💚🖤💛
Gole dla Siarki zdobywali Bruno Wacławek, Patryk Peciak oraz Adrian Kromka!
— Siarka Tarnobrzeg (@Siarka1957) September 1, 2026
Czerwona kartka punktem zwrotnym! Odra lepsza od Wisły
Do grona rozczarowujących faworytów dnia pierwszego Pucharu Polski dołączyła Wisła Kraków. „Biała Gwiazda” uległa w Opolu miejscowej Odrze 1:2. Mecz dla przyjezdnych rozpoczął się idealnie. Krakowianie narzucili tempo spotkania i już w 16. minucie Maciej Kuziemka trafił do siatki, wyprowadzając swoją drużynę na prowadzenie.
16′ | MACIEJ KUZIEMKA! BEZPOŚREDNI STRZAŁ SPRZED SZESNASTKI! 🔥#ODRWIS 0:1 pic.twitter.com/051SSB0Lq2
— Wisła Kraków (@WislaKrakowSA) September 1, 2026
Kluczowy dla losów pojedynku okazał się jednak moment z 31. minuty. Miał wtedy miejsce bezmyślny faul Marko Bozicia. Sędzia Damian Kos po podejściu do monitora VAR nie miał wątpliwości – Austriakowi należy się bezpośrednia czerwona kartka. Mimo grania w przewadze, Odra Opole nie zdołała wyrównać stanu rywalizacji w pierwszej połowie. Wisła Kraków schodziła do szatni w dziesiątkę, lecz z jednobramowym prowadzeniem.
Druga połowa potoczyła się jednak zgodnie z planem miejscowych, którzy wykorzystali grę w przewadze. W 52. minucie do wyrównania doprowadził Patryk Szysz, dając opolskiej publiczności nadzieję, że Odra może to zamknąć w 90 minutach.
Cios wyrównujący podciął skrzydła krakowianom i już w 60. minucie wyszli na prowadzenie za sprawą Michała Feliksa. Ostatni kwadrans spotkania nie należał do pięknych widowisk piłkarskich. Stał głównie pod znakiem fauli, jak i boiskowych przepychanek. Arbiter w ostatnich 10 minutach czterokrotnie sięgał po żółty kartonik. Grając w dziesiątkę „Biała Gwiazda” nie zdołała wyrównać stanu rywalizacji. Odra Opole przechodzi dalej, a Wisła Kraków w tym roku musi obejść się smakiem.
𝐊𝐎𝐍𝐈𝐄𝐂 𝐌𝐄𝐂𝐙𝐔 🏁
MAMY AWANS, WCIĄŻ JESTEŚMY W WALCE O EUROPEJSKIE PUCHARY! 😍
𝐁𝐑𝐀𝐖𝐎 𝐃𝐑𝐔Ż𝐘𝐍𝐎 🔵🔴 pic.twitter.com/ucaEeTI6bu
— Odra Opole (@OdraOpolepl) September 1, 2026
Nokaut w Lublinie. Motor punktuje bezradną Legię
Równie mocne trzęsienie ziemi oglądaliśmy w Lublinie, gdzie Motor podejmował warszawską Legię. Gospodarze wyszli na mecz bez żadnych kompleksów i od pierwszej minuty przejęli inicjatywę. Już w 3. minucie objęli prowadzenie za sprawą Karola Czubaka.
2′ CZUUUBI OTWIERA WYNIK!#MOTLEG 1-0 pic.twitter.com/kE4ZSYz2om
— Motor Lublin (@MotorLublin) September 1, 2026
Warszawianie natomiast sprawiali wrażenie całkowicie zaskoczonych takim obrotem spraw. Pierwsza połowa była bardzo przeciętna w wykonaniu Legii, co objawiało się chaotycznymi wybiciami czy brakiem decyzyjności. Motor czekał na kolejne potknięcie rywala. Doczekał się go w 40. minucie. Fabio Ronaldo kapitalnie zabrał się z piłką i bez większego problemu zmieścił ją między słupkami. Legia schodziła więc na przerwę z dwubramkową stratą.
Druga połowa natomiast nie przyniosła żadnego przełomu w grze warszawian. Legia próbowała bić głową w mur, jednak absolutnie nic jej z tego nie wyszło. Jej ataki były przewidywalne i nieskuteczne. Motor trafił do siatki na 3:0 w 54. minucie. Sędzia Piotr Lasyk jednak nie uznał tego gola, gdyż według arbitra Otto Hindrich był faulowany we własnym polu karnym.
Ostatni akt tego pucharowego wtorku nadszedł w piątej minucie doliczonego czasu. Wprowadzony z ławki Mbaye Ndiaye bez większych kłopotów załadował piłkę do bramki i ustalił wynik meczu. Motor Lublin melduje się w kolejnej fazie Pucharu Polski. Legia Warszawa natomiast zalicza historyczną porażkę w Pucharze Polski. Nigdy wcześniej nie odpadała już w 1/32 finału, a brała w nim udział już 72 razy. Los tak chciał, że Motor ponownie spotka się z Legią w sobotę, również w Lublinie.
Odpadamy z @PZPNPuchar.#MOTLEG 3:0 pic.twitter.com/APhpS8Jix3
— Legia Warszawa (@LegiaWarszawa) September 1, 2026
Czarny wtorek
Wtorkowe mecze 1/32 Pucharu Polski przejdą do historii jako czas bezlitosnej weryfikacji. Zagłębie Lubin i Legia Warszawa zapłaciły dziś największą cenę i odpadają na najwcześniejszym możliwym etapie. Siarka Tarnobrzeg i Motor Lublin natomiast świętują sportowo wywalczone awanse.