Puchar Polski w czwartek. Szok w Świdniku, mecz przyjaźni i ekstraklasowy pojedynek!


Czwartek z 1/32 Pucharu Polski przyniósł sporo emocji i jedną sporą niespodziankę!

3 września 2026 Puchar Polski w czwartek. Szok w Świdniku, mecz przyjaźni i ekstraklasowy pojedynek!
Ireneusz Wnuk / PressFocus

Puchar Polski po raz kolejny pokazuje swoje nieprzewidywalne oblicze. Czwartkowe zmagania rozpoczęły się od potężnego wstrząsu w Świdniku, gdzie to drugoligowa Avia odprawiła do domu Wieczystą. Następnie mieliśmy mecz przyjaźni między GKS-em Tychy a ŁKS-em Łódź. Tyszanom nie przeszkodziło bycie o szczebel rozgrywkowy niżej i pokonali łodzian. W trzecim meczu tego dnia doszło do bardzo ciekawego pojedynku. Śląsk Wrocław podjął Pogoń Szczecin. Gospodarze wyszli górą w starciu ekstraklasowiczów.


Udostępnij na Udostępnij na

Koszmar Wieczystej! Avia Świdnik rozbija milionowy projekt

Przedmeczowe zapowiedzi i szeroka kadra naszpikowana znanymi nazwiskami nie miały w czwartek żadnego znaczenia. Wieczysta Kraków kończy przygodę z Pucharem Polski na etapie 1/32 finału. Zaś drugoligowa Avia Świdnik gra dalej i chce powtórzyć swoją niesamowitą drogę z tamtego roku.

Gospodarze wyszli na ekstraklasowego rywala bez żadnych kompleksów. Efekt przyszedł błyskawicznie – już w 14. minucie wynik otworzył napastnik Avii, Michał Zuber. Wieczysta nie złożyła jednak broni i zdołała odpowiedzieć jeszcze przed przerwą, za sprawą niedawnego nabytku – Efthymiosa Koulourisa. Do przerwy więc obie drużyny schodziły przy rezultacie remisowym.

Druga połowa jeszcze bardziej upokorzyła Wieczystą Kraków. Avia oddała zaledwie dwa celne strzały w całej drugiej części gry i oba zamieniła na gole. Drugiego gola na konto ekipy z województwa lubelskiego trafił Andriy Remenyuk i wyprowadził ich na prowadzenie. Trener Wieczystej próbował ratować sytuację wprowadzając na plac gry takich zawodników, jak Kamil Pestka, Miki Villar czy Bartosz Białek.

Plejada gwiazd na nic się jednak nie zdała. Wynik ustalił w 85. minucie wprowadzony z ławki pomocnik Avii – Bartosz Falbierski. Wieczysta solidarnie dołącza do kompromitujących porażek Wisły oraz Cracovii. Kraków w tej edycji Pucharu Polski nie ma już żadnego przedstawiciela. Avia po raz kolejny chce zaskoczyć całą piłkarską Polskę, co udało im się w zeszłorocznej edycji.

Mecz przyjaźni w Tychach

W drugi mecz czwartkowych zmagań Pucharu Polski zawitaliśmy do Tychów. Miejscowy GKS wygrał w regulaminowym czasie z ŁKS-em Łódź 1:0. Pierwsza połowa tej rywalizacji na pewno nie przejdzie do historii jako porywające widowisko. Obie drużyny postawiły na głęboką ostrożność i szanowały rywali. Obie drużyny miały po dwa celne strzały, lecz nie przełożyło się to na żaden konkret. Można powiedzieć, że pierwsza część tego spotkania strzelecko dorównała atmosferze na trybunach, była iście przyjazna. Jedyną godną odnotowania akcją była ta z 36. minuty. Pomocnik GKS-u Tychy – Bartosz Jankowski został ukarany żółtą kartką. Ostatnie dwa zdania idealnie podsumowują brak konkretów pod obiema bramkami.

Po przerwie spotkanie nieco się otworzyło, choć dalej mieliśmy do czynienia z fizycznym starciem. Decydujący cios nadszedł w 76. minucie. Najlepiej odnalazł się Damian Kądzior i wyprowadził drugoligowca na prowadzenie. Do końca spotkania nic godnego uwagi nie miało już miejsca. GKS Tychy dowiózł zwycięstwo i pokonał swojego rywala z ligowej półki wyżej. Tyszanie meldują się w 1/16 finału. Łódź natomiast ostatniego reprezentanta ma w postaci rezerw Widzewa. Ten zagra dopiero 15 września przeciwko Polonii Bytom.

Ekstraklasowy pojedynek

Czwartkowe granie zakończyliśmy na Tarczyński Arena we Wrocławiu. Tamtejszy Śląsk podjął Pogoń Szczecin. Piotr Samiec-Talar rozpoczął to spotkanie bardzo intensywnie. Polak potrzebował zaledwie 180 sekund, aby znaleźć się w samym centrum boiskowych zdarzeń. Już w 1. minucie otrzymał żółtą kartkę. Powetował sobie to szybkie napomnienie najlepiej jak się tylko dało – w 3. minucie wpisał się na listę strzelców po kapitalnym uderzeniu i otworzył wynik na korzyść Wrocławian. Do końca pierwszej połowy Śląsk nie oddał więcej strzału. Pogoń oddała ich pięć, z czego aż cztery celne. Michał Szromnik był jednak bardzo czujny na linii i nie dał się pokonać w pierwszej odsłonie gry. Śląsk schodził do szatni z jednobramkową zaliczką.

W drugiej połowie cały czas tempo gry kontrolowała Pogoń. Widać to było szczególnie po statystyce posiadania piłki, jak i strzałów. Wszystkie te starania w końcu dały zamierzony efekt w 64. minucie. Paul Mukairu kapitalnie przedarł się przez defensywę Śląska, zbiegł ze skrzydła w pole karne i zapakował piłkę do siatki. Paradoksalnie do wszelkich statystyk, w 84. minucie na prowadzenie wyszła ekipa gospodarzy. Piłkę do siatki wpakował Yegor Matsenko. Asystował nie kto inny, jak Piotr Samiec-Talar – absolutny lider i bohater wrocławian. Do końca regulaminowego czasu gry Pogoń napierała na bramkę Michała Szromnika, lecz defensywa miejscowych wykazała się absolutnie heroiczną postawą. Najważniejszą interwencją popisał się w 4. minucie doliczonego czasu Lamine Ba, gdy to wybił piłkę z linii bramkowej. Śląsk dowiózł zwycięstwo do samego końca i melduje się w 1/16 finału Pucharu Polski.

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze