Rozmowy o reprezentacji niespełniającej pokładanych w niej nadziei można już włożyć między bajki. Znalezienie się zespołu Adama Nawałki wśród ośmiu najlepszych drużyn w Europie to największy sukces polskiego futbolu w XXI wieku i powinniśmy być dumni z kadrowiczów. Nie możemy już niczego od nich wymagać. Półfinał? Teraz możemy trzymać kciuki i marzyć. Co najważniejsze, nasze marzenia wcale nie są sortu tych nie do spełnienia.Nie zrozumcie źle tego tytułu – w żadnym wypadku nie ma na celu pompowania balonika, a jest jedynie szukaniem pewnego wspólnego mianownika dla wszystkich okoliczności, w których przyjdzie nam się zmierzyć z Portugalczykami. Wyjście z grupy było celem minimum, Lewandowski i spółka zrealizowali go z nawiązką. I od tego wypada zacząć.
Presja oczekiwań
Nie byliśmy lepsi od Szwajcarów, ale to już przeszłość – jesteśmy w ćwierćfinale. Na jaki wynik na Euro mogliśmy liczyć przed turniejem? Więcej drużyn, nawet zespoły z trzeciego miejsca wychodziły z grup – prawdą jest, że odpadnięcie po trzech meczach byłoby blamażem na całej linii. Co dalej? Patrząc na potencjał rywali, rozważanie półfinału byłoby co najmniej nietaktowne.
Los potraktował nas jednak łagodnie. Czy musimy wygrać z Portugalią? Nic z tych rzeczy. Możemy przegrać 0:3, zostawiając na boisku wszystkie siły (a tego zawodnikom za kadencji Nawałki odmówić się nie da), a w dalszym ciągu sukces mamy już na koncie. Dwa lata temu Polacy oglądali mistrzostwa świata w telewizji, dziś są jedną z ośmiu najlepszych reprezentacji Starego Kontynentu.
Reprezentacja Polski ostatni raz zameldowała się w ćwierćfinale ME/MŚ w 1982 roku na mistrzostwach świata w Hiszpanii. Z obecnej kadry na świecie był wtedy tylko Artur Boruc
Jak wygląda to w obozie przeciwnika? Kibice słysząc „Portugalia”, myślą „Ronaldo”. Tutaj występuje swego rodzaju paradoks – oczekiwania wobec tej kadry powinno się liczyć, dzieląc na dwa sumę jej faktycznej dyspozycji oraz oczekiwań wobec CR7. Portugalia może być słaba, ale Ronaldo ma dojść do finału, tam strzelić hat-tricka i być lepszym niż Messi. Jakbyśmy tego nie policzyli, wynik zawsze będzie taki sam – od nich oczekuje się więcej niż od nas.
Kolos na glinianych nogach
Apetyt rośnie w miarę jedzenia – oby te słowa sprawdziły się odnośnie do reprezentantów. Adam Nawałka wspomina o psychologicznej rezerwie, którą każdy z jego podopiecznych pozostawił sobie gdzieś z tyłu głowy. Ta jednak niekoniecznie będzie wykorzystana, gdyż od dziesięciu lat na dźwięk słowa „Portugalia” nikogo nie przechodzą już dreszcze.
Kwestią sporną – aż do ostatniego gwizdka – będzie ocena tego, czy Polacy są od Portugalczyków lepsi, niech przemówią więc dotychczasowe osiągnięcia na turnieju.
Portugalia nie wygrała jak dotąd żadnego spotkania na Euro 2016 w regulaminowych 90 minutach
Ronaldo i spółka trafili do najłatwiejszej grupy, o jakiej słyszały mistrzostwa Europy – stawiać im czoła miały Islandia, Austria i Węgry. Z pierwszymi zremisowali 1:1, z drugimi podzielili się punktami po meczu bez goli. Do roboty wzięli się dopiero w trzecim spotkaniu grupowym. Zremisowali 3:3 z Węgrami. Tymi samymi, których wczoraj Belgia odesłała do domów z czterema bramkami zapasu.










