Drugi dzień z Ligą Mistrzów to spotkania w Madrycie i Monachium. Real na własnym boisku podejmował Juventus, natomiast „Bawarczycy” grali rewanżowe starcie z Sevillą. Bayern ze stolicy Andaluzji wywiózł korzystny wynik 2:1. Rewanż miał być dla gospodarzy formalnością w walce o półfinał najbardziej elitarnych rozgrywek klubowych na świecie. Mecz zakończył się wynikiem 0:0, premiującym awansem niemiecki zespół.
W jakim stylu podopiecznym Juppa Heynckes’a udało się dołączyć do najlepszej czwórki?
Sevilla nie rezygnowała. Bayern nie dominował
Pierwsza część spotkania to przede wszystkim twarda i nieustępliwa gra gości. Niejednokrotnie na murawie leżał Robert Lewandowski. Napastnik reprezentacji Polski nie mógł liczyć na wyrozumiałość ze strony defensorów Sevilli.
Od początku meczu oba zespoły dobrze organizowały się w defensywie, nie pozwalając rywalowi na przeprowadzenie szybkiej kontry. Zarówno Bayern, jak i zespół z Hiszpanii byli zmuszeni do gry atakiem pozycyjnym.
Kilkukrotnie Sorię zaskoczyć próbowali gracze bawarskiego klubu. Na bramkę uderzali między innymi: Robben, Ribery czy James Rodriguez. Pod bramką Ulreicha aktywni byli: Sarabia, Correa i Ben Yedder.
Pierwsza połowa zakończyła się jednak bezbramkowym remisem. Można było się zatem spodziewać, że w drugiej Sevilla jeszcze odważniej zaatakuje, by odrobić straty z pierwszego spotkania. Goście potrzebowali bowiem dwóch goli, by zapewnić sobie awans, co nie mogło być łatwym zadaniem na Allianz Arena.
Waleczna Sevilla żegna się z Champions League
Druga część spotkania to ponownie twarda i nieustępliwa gra zespołu z Andaluzji. Serce do walki i zaangażowanie nie przyniosły jednak gościom bramek na Allianz Arena również w drugich 45 minutach.









