Reprezentacja Polski przegrała ze Szwecją 1:3 w meczu Ligi Narodów. Gospodarzy na prowadzenie wyprowadził Benjamin Nygren, a jeszcze przed przerwą do wyrównania doprowadził Sebastian Szymański. Po zmianie stron trafienia Yasina Ayariego i Viktora Gyökeresa zapewniły Szwedom zwycięstwo.
Pół roku temu Strawberry Arena okazała się dla reprezentacji Polski miejscem wyjątkowo bolesnym. W marcu „Biało-Czerwoni” przegrali ze Szwecją 2:3 w eliminacjach mistrzostw świata, a tamta porażka przekreśliła ich szanse na wyjazd na mundial. Teraz podopieczni Jana Urbana wrócili do Solny już w ramach Ligi Narodów, ale w wyraźnie odmienionym zestawieniu. Po bezbramkowym remisie z Bośnią i Hercegowiną selekcjoner zdecydował się m.in. posadzić na ławce Roberta Lewandowskiego, którego w ataku zastąpił Mateusz Żukowski. Od pierwszej minuty szansę otrzymał również dobrze prezentujący się w poprzednim spotkaniu Wiktor Nowak, a do jedenastki wskoczył Tymoteusz Puchacz. Polska wróciła także do ustawienia z trójką środkowych obrońców.
Pierwsza połowa na remis
Już w 3. minucie spotkania pierwszą próbę podjął Piotr Zieliński. Pomocnik reprezentacji Polski zdecydował się na strzał zza pola karnego, jednak piłkę pewnie złapał Johansson. Chwilę później odpowiedzieli Szwedzi. Yasin Ayari świetnie przerzucił futbolówkę na prawą stronę do Patrika Wålemarka, który zszedł do środka i oddał mocny strzał. Na posterunku był jednak Marcin Bułka.
W 8. minucie gospodarze objęli prowadzenie. Po stałym fragmencie gry Polacy zdołali początkowo oddalić zagrożenie, ale piłka ponownie trafiła pod nogi Szwedów. Po kolejnym dośrodkowaniu Victor Lindelöf przedłużył futbolówkę, a ta spadła pod nogi Benjamina Nygrena. Szwed nie zmarnował okazji i skierował piłkę do siatki reprezentacji Polski.
Biało-Czerwoni próbowali odpowiedzieć. W 17. minucie Mateusz Żukowski, mimo krycia przez dwóch rywali, bardzo dobrze zagrał w pole karne do wbiegającego Sebastiana Szymańskiego. Reprezentant Polski podjął jednak niezbyt dobrą decyzję i zdecydował się na techniczne uderzenie zewnętrzną częścią lewej stopy. Johansson nie miał problemów ze złapaniem piłki.
Kolejną dobrą okazję Polacy stworzyli około 27. minuty. Wiktor Nowak znakomicie dostrzegł wbiegającego w pole karne Szymańskiego, jednak pomocnik źle przyjął piłkę i akcja straciła tempo. Sam Nowak prezentował się w pierwszej połowie bardzo solidnie. Notował ważne odbiory w środku pola, grał z podniesioną głową i często szukał możliwości przyspieszenia akcji.
Od około 30. minuty reprezentacja Polski wyraźnie zwiększyła tempo i zaczęła częściej pojawiać się pod bramką gospodarzy. Aktywni byli Piotr Zieliński i Nicola Zalewski, a jedna z kolejnych akcji przyniosła wyrównanie. Zalewski przedryblował rywala i zagrał piłkę w pole karne. Po zamieszaniu futbolówka odbiła się od słupka, a Sebastian Szymański z bliskiej odległości skierował ją do siatki.
Druga połowa dla Szwedów
Po przerwie Szwedzi od początku próbowali przejąć kontrolę nad spotkaniem. Viktor Gyökeres, który w pierwszej połowie pozostawał stosunkowo niewidoczny, zaczął zdecydowanie swobodniej poruszać się pomiędzy obrońcami Biało-Czerwonych. W 57. minucie Piotr Zieliński obejrzał żółtą kartkę za faul na Lucasie Bergvallu przy prawej linii bocznej. Rzut wolny nie przyniósł jednak gospodarzom większego zagrożenia.
Trzy minuty później Polacy mieli szansę na szybki kontratak. Piłka trafiła do Tymoteusza Puchacza, który miał możliwość wcześniejszego dośrodkowania w pole karne, lecz zwlekał z decyzją. W efekcie akcja straciła dynamikę, a szwedzka defensywa zdążyła się ustawić. W 64. minucie po krótkim rozegraniu rzutu rożnego Ayari łatwo zwiódł Szymańskiego, a następnie oddał strzał, wkręcając piłkę do bramki. Reprezentacja Polski po raz kolejny straciła bramkę po stałym fragmencie gry.
Mimo prób Polaków to Szwedzi zdołali wykorzystać lepszy fragment gry. W 72. minucie Wålemark ograł na prawym skrzydle Frankowskiego, który chwilę wcześniej zmienił Puchacza, a następnie dośrodkował w pole karne. Tam niepilnowany Gyökeres pewnie wykończył akcję i skierował piłkę do siatki.
Mimo porażki w grze Biało-Czerwonych można było znaleźć kilka pozytywów. Dobre spotkanie w środku pola rozegrał Wiktor Nowak, który imponował odbiorami, spokojem i odważnym szukaniem podań do przodu. Na plus należy zapisać również bramkę Sebastiana Szymańskiego, poprzedzoną jedną z najlepszych akcji Polaków w tym meczu. Nadal niepokoi jednak gra w defensywie. Polacy zbyt łatwo dopuszczali Szwedów do sytuacji podbramkowych, a dwa gole stracili po stałych fragmentach gry.











