Real Valladolid zremisował przed własną publicznością z Valencią 1:1. Goście prowadzili do przerwy po bramce Aly’ego Cissokho, jednak ten sam zawodnik w drugiej połowie sprokurował karnego i otrzymał czerwoną kartkę. Wyrównującego gola dla gospodarzy zdobył Victor Perez.
Chyba faktycznie nadchodzą nieco lepsze czasy dla Valencii. Ekipa Mauricio Pellegrino bardzo źle rozpoczęła sezon 2012/2013, jednak ostatnie mecze mogą napawać optymizmem. W dzisiejszym starciu z Realem Valladolid „Nietoperze” od pierwszej minuty postawiły na atak i szybkie rozgrywanie piłki. Już w 3. minucie lewą stroną boiska pomknął Sofiane Feghouli, aż w końcu zdecydował się na wrzutkę w pole karne, która przysporzyła sporo problemów defensorom gospodarzy – ostatecznie zdołali wybić ją na rzut rożny. Pięć minut później odpowiedzieć próbowali piłkarze Realu Valladolid, ale Diego Alves nie miał żadnych trudności z wyłapaniem piłki po strzale sprzed pola karnego. Kilkadziesiąt sekund później ponownie atakowali już przyjezdni – po indywidualnej akcji na uderzenie sprzed „szesnastki” zdecydował się Nelson Valdes, ale nie trafił w światło bramki. W następnej akcji futbolówka zmierzała już w dobrym kierunku, ale Hernandez spokojnie ją wyłapał.

W 14. minucie gospodarze otrzymali pierwsze ostrzeżenie od trzeciej drużyny zeszłego sezonu. Dani Parejo oddał strzał z rzutu wolnego z około 20 metrów, ale trafił jedynie w poprzeczkę. Drugiego ostrzeżenia już jednak nie było. 60 sekund później po strzale byłego gracza Realu Madryt Valencia znowu otrzymała od sędziego stały fragment gry. Tym razem z narożnika boiska w pole karne dośrodkowywał Guardado, a piłkę do siatki skierował Aly Cissokho. Przez kolejny kwadrans ekipa z Estadio Mestalla próbowała iść za ciosem, ale w miarę dobrze bronił się zespół rywala. Na piętnaście minut przed końcem to Real Valladolid mógł doprowadzić do wyrównania. Bueno otrzymał piłkę przed polem karnym, podbiegł z nią kilka metrów i zdecydował się na strzał, po którym na chwilę zamarły serca sympatyków Valencii – piłka zatrzymała się jednak na słupku.
Sytuacja Bueno nieco rozbudziła drużynę miejscowych, którzy coraz częściej gościli pod polem karnym Diego Alvesa. Ani jedna, ani druga drużyna nie była niestety w stanie stworzyć sobie klarownych sytuacji. Warty odnotowania był w zasadzie tylko strzał Andresa Guardado z 37. minuty. Meksykanin dobiegł do bezpańskiej piłki, oddając strzał z woleja, ale minimalnie się pomylił. Ostatecznie na przerwę gospodarze schodzili, przegrywając 0:1.
Od początku drugiej połowy w końcu przycisnąć próbowali gospodarze. Linia defensywna Valencii w dalszym ciągu była jednak bardzo dobrze zorganizowana i nie pozwalała na zbyt wiele ofensywnym piłkarzom Valladolidu. W ataku nieźle radziły sobie za to „Nietoperze”. W 48. minucie Sofiane Feghouli przebiegł bezkarnie prawie pół boiska, wpadł w pole karne, ale Rukavina zdążył zablokować jego uderzenie. Cztery minuty później przed swoją pierwszą okazją stanął wprowadzony w przerwie Roberto Soldado, ale także i jego uderzenie z woleja zostało zablokowane. W kolejnej akcji w roli głównej występował już Victor Ruiz, który próbował oddać strzał głową po wrzutce z rzutu rożnego. Uderzenie to zablokował jednak jeden z obrońców, a goście domagali się odgwizdania rzutu karnego, sugerując, iż doszło do zagrania ręką. Gwizdek arbitra milczał.












