Przed nami 27. kolejka ligowa Primera Division. W końcu to nie mecz Realu i „Barcy” wzbudza największe emocji. Hitem jest starcie Osasuny z Athletikiem Bilbao. Wspomnieć jednak trzeba, że Barcelona wyjeżdża do Santander, Real zaś do Sewilli, gdzie zagra z Betisem.
Real Betis Sewilla – Real Madryt
Podopieczni Jose Mourinho będą szukać jedenastego z rzędu zwycięstwa w Primera Division. To ostatni sprawdzian Realu przed środowym rewanżem z CSKA Moskwa w Lidze Mistrzów. Nie ma jednak mowy o jakimkolwiek oszczędzaniu sił. Portugalski trener zabiera do Andaluzji wszystkich dostępnych zawodników. Możliwe, że w kadrze znajdzie się nawet Karim Benzema. Jednak i bez niego, a także Angela Di Marii „Królewscy” pozostają niekwestionowanym faworytem tego starcia. Klub ze stolicy nie przegrywał z Betisem w 19 spośród ostatnich 21 starć we wszystkich rozgrywkach. Dla Realu Madryt jest to jeden z ostatnich tak zwanych łatwych meczów. Mourinho zdaje sobie sprawę, że do momentu, gdy rozpocznie się seria meczów z Osasuną, Valencią i Atletico, jego drużyna nie może pozwolić sobie na stratę punktów.

Portugalczyk w jutrzejszym starciu nie będzie mógł skorzystać z usług kontuzjowanych Angela Di Marii i Fabio Coentrao. Zawieszony za kartki jest ponadto Ricardo Carvalho. Nie do końca wiadomo, jak wygląda sytuacja Karima Benzemy, ale hiszpańskie media są przekonane, że Mourinho nie będzie chciał ryzykować zdrowia Francuza, nawet jeśli sztab medyczny orzekłby, że ten jest gotów do gry. Priorytetem dla byłego gracza Lyonu jest środowy pojedynek z CSKA. Jeśli chodzi o gospodarzy, to Pepe Mel największe problemy będzie miał z zestawieniem linii obrony. W zeszłotygodniowym meczu z Levante urazu nabawił się bowiem Paulao, który dołącza do kontuzjowanego Mario. Dwaj inni defensorzy Betisu, Amaya i Ustaritz, nie rozegrali w 2012 roku jeszcze ani jednej minuty. Trener „Los Beticos” nie będzie mógł także wstawić do składu napastnika Jonathana Perreiry, który przed tygodniem obejrzał swoją piątą żółtą kartkę w tym sezonie.
Atletico Madryt – Granada
Nie dajemy beniaminkowi z Grenady żadnych szans na Vicente Calderon. „Los Colchoneros” spisują się ostatnio świetnie, zostali odmienieni przez wielkiego Diego Simeone, Andaluzyjczycy zaś przystąpią do niedzielnego meczu bardzo mocno osłabieni. Gospodarze rozegrali wczoraj co prawda spotkanie Ligi Europy z Besiktasem, jednak raczej nie należy spodziewać się, że piłkarze będą w jakikolwiek sposób zmęczeni. Atletico pokazało się z dobrej strony, wygrało pewnie i zaprezentowało naprawdę dobry futbol. Podobnie powinno być w niedzielę, bo na stadion przybędzie zapewne mnóstwo ludzi – spotkanie zaplanowano bowiem na godzinę 12:00. Będą oni liczyć na to, że ich ukochany klub zafunduje im mnóstwo rozrywki.











