Argentyna od wielu, wielu lat jest uważana za kolebkę wielkich talentów piłkarskich. Każdy kolejny zawodnik, który zaprezentuje niekonwencjonalny drybling i dryg techniczny, jest od razu okrzykiwany nowym Maradoną lub nowym Messim.
Porównywanie bohatera dzisiejszego wydania ONBG do dwóch wybitnych zawodników typowanych na jednych z najlepszych piłkarzy wszech czasów wydaje się na miejscu. Cała trójka pochodzi z Argentyny. Cała trójka jest filigranowej budowy, nie przekraczają oni 170 cm wzrostu. Ale dosyć tych porównań, które do niczego nie prowadzą i mogą tylko zaszkodzić młodym zawodnikom. Dzisiejszy artykuł nie dotyczy żadnej taniej kopii Messiego czy Maradony – dotyczy za to bardzo błyskotliwego piłkarza, który już niedługo może rozsławić swoje nazwisko dobrą grą, a wtedy to innych młodych piłkarzy będzie się porównywało do niego. O kim mowa? O Brianie Sarmiento.

Sarmiento urodził się 22 kwietnia 1990 roku w Rosario, w Argentynie. Piłkę kopał od małego, i jako siedmiolatek ogrywał chłopców starszych od siebie o kilka lat. Przeszkodą był dla niego nie tylko wiek rywali, ale także (co zostało mu do dzisiaj) nikłe warunki fizyczne. Już na tym etapie wykazywał świetne umiejętności techniczne, które z czasem stały się jeszcze większe.
Brian pochodził z biednej rodziny i futbol nie miał być dla niego priorytetem, musiał pomagać rodzicom i razem z nimi ciężko pracować. Jego pasji i marzeń nie udało się jednak zabić nawet momentami okrutnej rzeczywistości, Argentyńczyk harował całe dnie, a wieczorami doskonalił swój kunszt piłkarski i marzył o pierwszoligowych boiskach.
Swoją profesjonalną karierę rozpoczął w wieku 17 lat w cieniu sporych kontrowersji. Sarmiento podpisał kontrakt z Estudiantes La Plata, po czym jeszcze w tym samym roku wynegocjował i sfinalizował umowę z hiszpańskim Racingiem Santander. Wszystko odbyło się nielegalnie i sprawa wylądowała w sądzie, na czym najbardziej stracił sam Argentyńczyk, który cały rok nie rozegrał ani jednego meczu, ani w jednej, ani w drugiej drużynie.
Kiedy ostatecznie rozwiązano konflikt i Sarmiento stał się oficjalnie zawodnikiem Racingu, nie oznaczało to, że z miejsca będzie grał w podstawowym składzie i dostanie szansę na udowodnienie swojej wartości. Napastnik został od razu wypożyczony i kolejne sezony spędził odpowiednio w Xerezie, Gironie i Salamance. W tych drużynach strzelił 10 bramek, co wydaje się mało imponującym wynikiem, ale można to zrzucić na karb jego częstych kontuzji. Niestety mizerne warunki fizyczne wiązały się z niezwykłą kruchością młodego zawodnika, którego rywale często powstrzymywali brutalnymi faulami, nie przebierając w metodach. Gdy Sarmiento pokazywał się na boisku, grał świetnie, strzelał bramki, asystował przy golach kolegów, stwarzał zamieszanie pod bramką przeciwnika.











