Drużyna Norwich City była przed startem sezonu Premier League typowana jako najsilniejszy z beniaminków. Fakty są jednak takie, że zwycięska drużyna poprzedniej edycji Championship rok 2019 skończy w trefie spadkowej, najpewniej na ostatnim miejscu.
Ostatnie starcie „Kanarków” mogło być dla nich kluczowe w walce o utrzymanie. W Boxing Day mierzyły się bowiem z Aston Villą, czyli innym beniaminkiem, który również ma problemy w lidze. Górą byli jednak „The Villans” i to oni, chociaż również są w strefie spadkowej, znajdują się w lepszej sytuacji od Norwich.
Norwich – mistrz Championship najgorszym beniaminkiem
Drużyna prowadzona przez Daniela Farke jest jak na razie jednym z największych rozczarowań trwającego sezonu Premier League – i to pomimo statusu beniaminka, od którego z reguły nie oczekuje się wiele. „Kanarki” jednak w poprzednim sezonie narobiły nadziei na to, że w najwyższej lidze będą drużyną zawsze groźną i nieobliczalną.
Sezon 2018/2019 Norwich rozpoczynało jako jeden z głównych kandydatów do awansu. „Kanarki” nie zawiodły, a sprowadzony przed rozpoczęciem kampanii z Broendy Kopenhaga Teemu Pukki okazał się strzałem w dziesiątkę. Reprezentant Finlandii strzelił aż 29 bramek, zostając tym samym królem strzelców. Norwich ostatecznie zajęło pierwsze miejsce w Championship, zdobywając aż 94 punkty i mając pięć oczek przewagi nad drugim Sheffield United. „Kanarki” tym samym wróciły do Premier League po trzech latach nieobecności.
Oczekiwania wobec „Kanarków” mogły być więc spore. Eksperci typowali, że wśród beniaminków to właśnie Norwich na koniec sezonu będzie najwyżej. Jak na razie jest zupełnie przeciwnie. Skazywane na pożarcie Sheffield jest absolutną rewelacją sezonu i znajduje się obecnie na kosmicznym jak dla niego szóstym miejscu, a wspomniana Aston Villa okupuje pierwsze zagrożone spadkiem miejsce, tracąc do bezpiecznej lokaty jeden punkt. Norwich natomiast ma 12 oczek i dystans do West Hamu wynosi już siedem punktów.
Początek sezonu obiecujący…
Początkowe kolejki potwierdzały spekulacje – Norwich grało ciekawą piłkę, było niewygodnym i groźnym rywalem. Szczególnie przekonały się o tym takie drużyny jak Chelsea oraz Manchester City. „The Blues” wygrali z beniaminkiem 3:2, do końca drżąc o korzystny wynik. Mistrzowie Anglii natomiast ponieśli porażkę 2:3, co było pierwszym wyraźnym sygnałem dla Liverpoolu, że to może być „ten sezon”.











