Wielu fanów ostrzyło sobie zęby na mecz PSG – Atalanta. Niektórzy liczyli, że Neymar w pojedynkę pokona graczy z Półwyspu Apenińskiego. Jednak znacząca większość kibiców już kilka miesięcy temu zakochała się w piłkarzach z Bergamo i wróżyła im powtórzenie niedawnego sukcesu Ajaksu Amsterdam. Mecz był o tyle ciekawy, że tym razem grano na neutralnym terenie, bez kibiców oraz bez możliwości rewanżu. Lepiej do tych nietypowych warunków zaadoptowało się PSG.
Gian Piero Gasperini i jego ekipa robili w tym sezonie furorę. Trzecie miejsce w tabeli Serie A oraz bardzo ofensywny styl gry zapewniły Atalancie szacunek kibiców z całego świata. Wielu z nich przed meczem przepowiadało Włochom rolę czarnego konia tegorocznej edycji Ligi Mistrzów. W meczu z PSG pewnym problemem mógł być brak Josipa Ilicicia. Poza tym skład na dzisiejsze spotkanie nie zaskakiwał. Drużyna z Bergamo wyszła w ustawieniu 3-4-3, więc tradycyjnie należało spodziewać się gradu bramek.
PSG miało przed meczem duży problem z kontuzjami i kartkami. Thomasowi Tuchelowi brakowało Angela Di Marii, Layvina Kurzawy i Marco Verrattiego. Do tego niepewny był występ Kyliana Mbappe, który doznał kontuzji podczas meczu finałowego Pucharu Francji przeciwko Saint-Etienne. Na uraz narzekał również… sam Tuchel, który miał problem z kostką i musiał poruszać się o kulach.
Niemiecki trener zdecydował się na ustawienie 4-3-3. To miał być dobry plan na neutralizację ofensywnych zawodników Atalanty oraz sposób na odpowiednie wykorzystanie walorów własnych piłkarzy.
Atalanta jak zwykle skuteczna
Bronią drużyny ze stolicy Francji miały być wysoki pressing oraz kontrowanie swoich oponentów. Pierwsza okazja pojawiła się już w 3. minucie, kiedy to po odbiorze piłki na połowie przeciwnika sytuację sam na sam miał Neymar. Jednak nie potrafił wykończyć swojej akcji i tylko to uratowało Atalantę przed szybką stratą bramki. Niemniej w dalszej części spotkania Włosi ciągle atakowali. W 11. minucie dobrą okazję miał Hateboer, ale dobrze zachował się Navas. Niedługo potem, tak jak Holender, piłkę na głowę dostał Caldara, jednakże ponownie swoje umiejętności zaprezentował bramkarz z Kostaryki.










