Dziś czeka nas jeden z ważniejszych ostatnio, jeśli nie najważniejszy, mecz naszej reprezentacji narodowej. By liczyć się jeszcze w rosyjskim turnieju, podopieczni Adama Nawałki muszą wygrać, ale na ich drodze staną nie najgorsi Kolumbijczycy. Jakie nastroje panują wśród Polaków przed tym arcytrudnym spotkaniem? Sprawdziliśmy.
Pierwszy mecz z Senegalem – mówiąc krótko – nie wyszedł „Lewemu” i spółce. Zawodnicy z Afryki także nie byli wtedy straszliwie mocni, jednak zadecydowały indywidualne błędy naszych kadrowiczów. Zdarza się, choć nam akurat dosyć często i to w tych ważniejszych momentach.
Piłka nożna to jednak tylko sport – nie można pastwić się nad reprezentantami Polski, bo to tylko ludzie. Tacy sami jak każdy z nas, popełniający czasem błędy.
Mamy nadzieję, że mecz z ekipą Aliou Cisse okazał się zimnym prysznicem na rozgrzane polskie głowy, a dziś w spotkaniu z Kolumbijczykami jedenastu facetów z orłami na piersi udowodni, że był to tylko wypadek przy pracy, o którym należy jak najszybciej zapomnieć.
Oczywiście wcześniej zawiedli. Nie dali nam, Polakom, radości, na którą czekaliśmy. To fakt. Jesteśmy dumnym narodem, któremu trudno przełknąć gorycz porażki. Mamy w sobie jednak – jak zawsze – odpowiednie pokłady i wiary i nadziei. Naturalnie po wspomnianym wyżej meczu – również jak zawsze – pojawiały się do aż przesady krytyczne głosy, ale czy tak nie jest za każdym razem?!
Głos ludu
Dzisiaj przed pojedynkiem w Kazaniu postanowiliśmy zbadać nastroje panujące wśród polskich kibiców. Zastanawialiśmy się, czy w Polakach drzemią pokłady wiary, czy może ostrożny sceptycyzm?!
Przekonajcie się.
Emilia: Zdania są podzielone. Duża część kibiców po meczu z Senegalem zwątpiła w umiejętności i formę piłkarzy. Jest duże rozgoryczenie i brak wiary w zwycięstwo. Również uważam, że nie mamy szans z Kolumbią.
Karol: Jestem nastawiony raczej na porażkę lub remis. Tli się we mnie nadzieja i staram się nią zarażać innych, choć wolę być mile zaskoczony niż rozczarowany. Jestem umówiony ze znajomymi na mieście po to, żeby obejrzeć razem mecz, ale po ostatniej porażce oglądanej również w miejscu publicznym nie wiem, czy nie lepiej zostać w domu i ewentualnie po wygranym meczu wyjść na miasto i świętować. W trakcie ostatniego spotkania denerwowało mnie zachowanie „niedzielnych kibiców”, którzy gdy tylko zaczęliśmy przegrywać, zaczęli „cisnąć” po całej reprezentacji i wyzywać… Gra się i kibicuje do końca.











