Po zdecydowanie zbyt długiej przerwie wracamy z cyklem publicystycznym „Na trybunie”. Na pierwszy ogień poszedł na nowo rozgrzebany przy okazji sprawy Maora Meliksona problem przynależności narodowej reprezentantów Polski.
W dyskusji udział wzięło trzech dżentelmenów: Maciek Deja, sekretarz redakcji iGola, aktualny szef działu ligi polskiej, Łukasz Grabowski, oraz jego poprzednik Kuba Białek. Pytania zadawał Piotrek Dyga, szef igolowej publicystyki.
Kość niezgody (fot. Hanna Urbaniak / iGol.pl)
Piotrek: Na rozgrzewkę pytanie natury nieco filozoficznej i nieco egzystencjalnej. Panowie, jak to możliwe, że nasi rodzimi futbolowi działacze, nasi trenerzy i nasze media mdleją z podniecenia, gdy jakiś przeciętny kopacz polskiego pochodzenia napomyka o możliwości gry w biało-czerwonej koszulce? Cudze chwalimy, swego nie znamy, sami nie wiemy, co posiadamy itd.?
Maciek: Potencjał polskiego piłkarstwa jest tak słaby, że nie należy dziwić się mediom i ludziom z PZPN-u, że każdy zawodnik, mający jakiekolwiek związki z Polską, jest brany pod uwagę jako potencjalny kandydat do gry w reprezentacji. Popełniliśmy już kiedyś błąd z Podolskim, podobnie jak z Miro Klose, co zostało skutecznie napiętnowane przez media. Powstała specjalna komórka przy związku, działająca w celu szukania piłkarzy, którzy niekiedy, jak wyraził się swego czasu Czesław Michniewicz, z Polską mają wspólnego tyle, że ich psy pochodzą z naszego kraju. Zawodnicy o polskich korzeniach w każdej normalnej sytuacji wypięliby się na możliwość gry w naszej kadrze, ale perspektywa wypromowania się na Euro 2012 działa…
Kuba: Strasznie górnolotnie, Maćku. Moim zdaniem polscy trenerzy (Smuda) to półmózgi, polscy działacze (Lato) to zaś dodatkowo łyse półmózgi. Ot, cała tajemnica.
Maciek: Poniekąd o tym mówię. W PZPN-ie nikt w porę nie zainteresował się zdolnymi piłkarzami o polskich korzeniach. Później, jak tamci zaczęli strzelać na potęgę w reprezentacji Niemiec, media zaczęły narzekać i wypominać brak działania. W pewnym sensie to media pomyślały za związek i selekcjonera i tak jest do tej pory.
Łukasz: Jak dla mnie to my po prostu z góry zakładamy, że zagraniczne jest lepsze. Ot taki przykład Roberta Lewandowskiego. Kiedy jeszcze grał w Lechu Poznań, to jego kolegą z drużyny był niejaki Hernan Rengifo. I jaki on był wspaniały ten Peruwiańczyk, jak kiwał, jak strzelał… Zachwytów nad jego grą nie było końca, a głównie rozpływał się nad nim Smuda, ówczesny trener Lecha. Mało tego, „Lewy” często siadał na ławce, bo grać musiał Rengifo. Teraz Rengifo gra w Omonii Nikozja, a Lewandowski w Borussii Dortmund. I czy to nie powinno być tak, że promujemy naszych, młodych, zdolnych, a dopiero potem stawiamy na piłkarzy zagranicznych?
Kuba: Zgadzam się. Boenisch = Lisowski, Polanski = Borysiuk, Perquis = Madera. Nikt nawet nie raczył dać im szansy. A wcale nie gorsi.
Piotrek: Warto pochylić się na chwilę nad stwierdzeniem Maćka. Nie macie wrażenia, że za całą sytuację w równym, a może i większym stopniu niż PZPN odpowiedzialne są nastroje społeczne? Przeciętny Polak jest przecież przekonany, że bez Perquisów i Ojgenów nasza kadra będzie przegrywała nawet z reprezentacją dziennikarzy. Media zalewają nas informacjami o zdolnych chłopakach, których dziadkowie w 1939 byli w Polsce na wakacjach i których Smuda teraz, zaraz musi testować. Działacze robią to, czego oczekuje społeczeństwo.
Kość niezgody (fot. Mikołąj Olszewski / iGol.pl)
Łukasz: Ostatnio przeczytałem wywiad z panem Mateuszem Borkiem. I on tam powiedział, że namawiał Meliksona do gry w kadrze. Tak właściwie to przyznał się do tego, że on go tam wymyślił. I chyba rzeczywiście jest, że niektóre media wciskają ludziom, że my bez tych naturalizacji przegramy nawet z Burkina Faso. I tak od kilku lat nam się wpaja, że Podolski, że Klose, że Trochowski… No tak, jak taki przeciętny człowiek słyszy, że kolejny „polski” piłkarz ma nam przejść koło nosa, to krzyczy: Dawać go do kadry! Szkoda tylko, że ten sam Borek, który chciał, by Melikson grał w kadrze, kilka zdań później powiedział, że dla wielu tych grajków to po prostu biznes. Na przykład Ludo Obraniak do dziś nie umie mówić po polsku. A gra w kadrze prawie dwa lata… To chyba nie tędy droga.
Maciek: I tu jest pies pogrzebany. Zastanówmy się chwilę, ilu spośród hordy naturalizowanych w ostatnich kilku latach piłkarzy chce grać dla Polski, bo tak czują, a nie, bo tak im się kalkuluje? Olisadebe i Roger to odrębne przypadki, ale spójrzcie, jak długo byli oni „Polakami”. Obawiam się, że cała ta fala naturalizacji, począwszy od Obraniaka, przez Boenischa, Polanskiego, nawet Matuszczyka, po Perquisa, skończy się po Euro. A najpóźniej po przegranych eliminacjach do MŚ w Brazylii.
Kuba: Od Matuszczyka łapy precz. Chłopak zaczął grać w polskiej reprezentacji już na szczeblu młodzieżowym, więc ja bym się na niego nie obrażał. Niemniej zgadzam się z Wami – ci ludzie nie będą chcieli umierać za Polskę. Eksperymenty z Olisadebe czy Rogerem boleśnie pokazały, że to rozwiązanie dobre, ale krótkotrwałe. Po Euro znów obudzimy się z ręką w nocniku. A co do przeciętnego Polaka – takowy to również idiota. I tutaj dochodzimy do gorzkiej konkluzji. Smuda i Lato niczym nie różnią się od zwykłego Adamiaka. Ci ludzie to Dyzmy. Nie nadają się.
Maciek: Fakt, grał, ale Adam Matuschyk przed ostatnim meczem z rozbrajającą szczerością przyznał, że ma nadzieję na dobry występ przeciwko Niemcom, by odbudować swoją pozycję w Koeln. Nie pokazać się selekcjonerowi, wywalczyć pewne miejsce w kadrze, nie. W klubie. Ale masz rację, Kubo, to i tak najbardziej polski Polak spośród całej reszty farbowanych lisów. Tyle że również nie gwarantuje dużo wyższej jakości niż jego koledzy z polskiej ligi, inaczej pewnie nie grałby w koszulce z białym orzełkiem…
Piotrek: To może teraz pytanie aktualniejsze, o sprawę, która znienacka wdarła się na czołówki gazet – pytanie o Meliksona. Przy okazji niedawnym mętnych deklaracji wypowiadanych ustami wszystkich, tylko nie samego zainteresowanego, znakomita większość komentatorów skupiła się na etycznej stronie całej sprawy. Że grał dla Izraela, że Żyd, że mason i cyklista. Że koniunkturalista i cwaniak… Ja zapytam o kwestie sportowe. Potrzebny nam taki grajek?
Kość niezgody (fot. Grzegorz Rutkowski / iGol.pl)
Kuba: Bez wątpienia. Każdy, kto widział ostatnie mecze w wykonaniu Obraniaka i Peszki podzieli moje zdanie. Melikson wskakuje za napastnika, Mierzejewski na skrzydło. Sportowo to świetne rozwiązanie. I tylko sportowo.
Maciek: Sportowo jak najbardziej. Ale już sam Smuda co najmniej dwa razy wspominał, że piłkarz o takiej charakterystyce go nie interesuje, co w moim przekonaniu tylko uwypukla wszechobecny w PZPN-ie bajzel. O ewentualnej grze w kadrze nie decydują piłkarz i selekcjoner, tylko osoba o bliżej nieustalonych kompetencjach (Rząsa) oraz menedżer zawodnika, który chyba ponosi największą odpowiedzialność za całe zamieszanie. A wszystkiemu z zaciekawieniem przyglądają się władze klubu, któremu zawodnik grający na Euro niewątpliwie by się przydał. Bo jest nieporównywalnie droższy od takiego niegrającego.
Łukasz: Powiem tak: od czasu Mirosława Szymkowiaka nie mieliśmy dobrego ofensywnego pomocnika. Więc gracz taki jak Melikson jest nam potrzebny. Tylko fajnie by było, gdyby był Polakiem.
Kuba: W piłce chyba więcej od umiejętności stricte piłkarskich zależy od sfery mentalnej. Ze strony reprezentantów już pojawiają się głosy sprzeciwu co do obecności Meliksona w kadrze. Biedronki Smudy, jeśli wypowiadają się na temat naturalizacji, są raczej przeciwni. Ale generalnie unikają okazywania swojego stanowiska, asekurują się. Jak to Biedronki.
Piotrek: Dziwi Was, że są przeciwni? Kto by chciał konkurować ze wspieranym przez media i działaczy zawodnikiem? Gdy kogoś nasza kadra przygarnie, to ten ktoś ma niemal pewne miejsce w składzie, bo tak wypada. Ostatnie pytanie: skoro Melikson piłkarsko jest nam potrzebny, skoro ma polski paszport przyznany bez żadnych wątpliwości i skoro chce (chciał) dla nas grać, to dlaczego nie? Niemal pewne jest, że po Euro pan Maor paszport z orzełkiem wyrzuci do kosza, ale wcześniej może nam bardzo pomóc. Czy wspieranie czystości reprezentacji za cenę sportowego kroku w tył to dobry pomysł?
Łukasz: Grajmy polskim składem. Jeżeli w pierwszej jedenastce wybiegną Perquis, Boenisch, Matuszczyk, Obraniak, Polanski, Melikson, a kto wie może jeszcze Pękalski, to po jakiemu oni się będą komunikować? Raczej nie po polsku, prawda? Problemem jest porozmawiać z naszym selekcjonerem w ojczystym języku, a jeżeli do tego dojdą wyżej wymienieni piłkarze, to będzie sajgon. Zlepek piłkarzy nie gwarantuje sukcesu. Zresztą, kto się ma identyfikować z taką reprezentacją? Polacy, Niemcy czy Francuzi?
Kość niezgody (fot. Grzegorz Rutkowski / iGol.pl)
Kuba: Jak chcę pooglądać dobrą piłkę, to włączam mecz „Barcy”. Jak napisałem w swoim ostatnim felietonie – Deynę ludzie kochali, bo był nasz, a dopiero w drugiej kolejności dlatego, że był dobry. Wolę remis i dwie porażki NASZYCH niż wyjście z grupy drużyny reszty świata. To tak jakby iGol brał udział w turnieju dziennikarzy. Zamiast Dygi, Dei i Grabowskiego na boisku pojawiliby się profesjonalni piłkarze, którzy zgodzili się pomóc nam w turnieju. Bylibyście zadowoleni? A czytelnicy byliby? iGol wygrałby, ale co z tego? Konkluzja – wolę oglądać kopiącego się po czole Mierzejewskiego aniżeli zblazowanego Meliksona z wypchaną kieszenią.
Maciek: Problem stworzyliśmy sami, bo do granic możliwości napompowaliśmy balon z oczekiwaniami na Euro. Smuda zorientował się, że z takimi piłkarzami, jakich ma w kraju, sprostanie oczekiwaniom będzie szalenie trudne, więc zaczął szukać. Znalazł, co znalazł. Innymi słowy – mamy, czego chcieliśmy. Tylko że teraz zamiast znanego, swojskiego blamażu sportowego po wielkiej imprezie, będzie blamaż innego rodzaju. Bo polska kadra nie będzie polska.
Kuba: Przecież mówiłem, że Smuda to półmózg… Po Euro trzeba zrobić robotę. Na ławce trenerskiej powinien zasiąść Lenczyk, ewentualnie jakiś obiecujący trener młodego pokolenia, który z miejsca wyrzuci tych wszystkich Obraniaków. Gorzej, jak reszta świata wyjdzie z grupy… Wtedy Smuda dostanie kolejny kredyt zaufania. Kredyt, który spłaci kolejnymi Meliksonami.
Łukasz: Czy ja wiem, czy sami stworzyliśmy problem? Oczekiwać od piłkarzy trzeba, bo za granie w piłkę biorą duże pieniądze. A co do Smudy, to nie takiego Franka chciał naród, bo to właśni my wepchnęliśmy na stanowisko selekcjonera Franciszka Smudę. Problem w tym, że ten pan przed nominacją mówił jedno, a teraz mówi drugie. Brak konsekwencji i jakiejkolwiek myśli przewodniej w prowadzeniu reprezentacji to największy grzech Smudy.
Po zdecydowanie zbyt długiej przerwie wracamy z cyklem publicystycznym „Na trybunie”. Na pierwszy ogień poszedł na nowo rozgrzebany przy okazji sprawy Maora Meliksona problem przynależności narodowej reprezentantów Polski.
W dyskusji udział wzięło trzech dżentelmenów: Maciek Deja, sekretarz redakcji iGola, aktualny szef działu ligi polskiej, Łukasz Grabowski, oraz jego poprzednik Kuba Białek. Pytania zadawał Piotrek Dyga, szef igolowej publicystyki.
Kość niezgody (fot. Hanna Urbaniak / iGol.pl)
Piotrek: Na rozgrzewkę pytanie natury nieco filozoficznej i nieco egzystencjalnej. Panowie, jak to możliwe, że nasi rodzimi futbolowi działacze, nasi trenerzy i nasze media mdleją z podniecenia, gdy jakiś przeciętny kopacz polskiego pochodzenia napomyka o możliwości gry w biało-czerwonej koszulce? Cudze chwalimy, swego nie znamy, sami nie wiemy, co posiadamy itd.?
Maciek: Potencjał polskiego piłkarstwa jest tak słaby, że nie należy dziwić się mediom i ludziom z PZPN-u, że każdy zawodnik, mający jakiekolwiek związki z Polską, jest brany pod uwagę jako potencjalny kandydat do gry w reprezentacji. Popełniliśmy już kiedyś błąd z Podolskim, podobnie jak z Miro Klose, co zostało skutecznie napiętnowane przez media. Powstała specjalna komórka przy związku, działająca w celu szukania piłkarzy, którzy niekiedy, jak wyraził się swego czasu Czesław Michniewicz, z Polską mają wspólnego tyle, że ich psy pochodzą z naszego kraju. Zawodnicy o polskich korzeniach w każdej normalnej sytuacji wypięliby się na możliwość gry w naszej kadrze, ale perspektywa wypromowania się na Euro 2012 działa…
Kuba: Strasznie górnolotnie, Maćku. Moim zdaniem polscy trenerzy (Smuda) to półmózgi, polscy działacze (Lato) to zaś dodatkowo łyse półmózgi. Ot, cała tajemnica.
Maciek: Poniekąd o tym mówię. W PZPN-ie nikt w porę nie zainteresował się zdolnymi piłkarzami o polskich korzeniach. Później, jak tamci zaczęli strzelać na potęgę w reprezentacji Niemiec, media zaczęły narzekać i wypominać brak działania. W pewnym sensie to media pomyślały za związek i selekcjonera i tak jest do tej pory.
Łukasz: Jak dla mnie to my po prostu z góry zakładamy, że zagraniczne jest lepsze. Ot taki przykład Roberta Lewandowskiego. Kiedy jeszcze grał w Lechu Poznań, to jego kolegą z drużyny był niejaki Hernan Rengifo. I jaki on był wspaniały ten Peruwiańczyk, jak kiwał, jak strzelał… Zachwytów nad jego grą nie było końca, a głównie rozpływał się nad nim Smuda, ówczesny trener Lecha. Mało tego, „Lewy” często siadał na ławce, bo grać musiał Rengifo. Teraz Rengifo gra w Omonii Nikozja, a Lewandowski w Borussii Dortmund. I czy to nie powinno być tak, że promujemy naszych, młodych, zdolnych, a dopiero potem stawiamy na piłkarzy zagranicznych?
Kuba: Zgadzam się. Boenisch = Lisowski, Polanski = Borysiuk, Perquis = Madera. Nikt nawet nie raczył dać im szansy. A wcale nie gorsi.
Piotrek: Warto pochylić się na chwilę nad stwierdzeniem Maćka. Nie macie wrażenia, że za całą sytuację w równym, a może i większym stopniu niż PZPN odpowiedzialne są nastroje społeczne? Przeciętny Polak jest przecież przekonany, że bez Perquisów i Ojgenów nasza kadra będzie przegrywała nawet z reprezentacją dziennikarzy. Media zalewają nas informacjami o zdolnych chłopakach, których dziadkowie w 1939 byli w Polsce na wakacjach i których Smuda teraz, zaraz musi testować. Działacze robią to, czego oczekuje społeczeństwo.
Kość niezgody (fot. Mikołąj Olszewski / iGol.pl)
Łukasz: Ostatnio przeczytałem wywiad z panem Mateuszem Borkiem. I on tam powiedział, że namawiał Meliksona do gry w kadrze. Tak właściwie to przyznał się do tego, że on go tam wymyślił. I chyba rzeczywiście jest, że niektóre media wciskają ludziom, że my bez tych naturalizacji przegramy nawet z Burkina Faso. I tak od kilku lat nam się wpaja, że Podolski, że Klose, że Trochowski… No tak, jak taki przeciętny człowiek słyszy, że kolejny „polski” piłkarz ma nam przejść koło nosa, to krzyczy: Dawać go do kadry! Szkoda tylko, że ten sam Borek, który chciał, by Melikson grał w kadrze, kilka zdań później powiedział, że dla wielu tych grajków to po prostu biznes. Na przykład Ludo Obraniak do dziś nie umie mówić po polsku. A gra w kadrze prawie dwa lata… To chyba nie tędy droga.
Maciek: I tu jest pies pogrzebany. Zastanówmy się chwilę, ilu spośród hordy naturalizowanych w ostatnich kilku latach piłkarzy chce grać dla Polski, bo tak czują, a nie, bo tak im się kalkuluje? Olisadebe i Roger to odrębne przypadki, ale spójrzcie, jak długo byli oni „Polakami”. Obawiam się, że cała ta fala naturalizacji, począwszy od Obraniaka, przez Boenischa, Polanskiego, nawet Matuszczyka, po Perquisa, skończy się po Euro. A najpóźniej po przegranych eliminacjach do MŚ w Brazylii.
Kuba: Od Matuszczyka łapy precz. Chłopak zaczął grać w polskiej reprezentacji już na szczeblu młodzieżowym, więc ja bym się na niego nie obrażał. Niemniej zgadzam się z Wami – ci ludzie nie będą chcieli umierać za Polskę. Eksperymenty z Olisadebe czy Rogerem boleśnie pokazały, że to rozwiązanie dobre, ale krótkotrwałe. Po Euro znów obudzimy się z ręką w nocniku. A co do przeciętnego Polaka – takowy to również idiota. I tutaj dochodzimy do gorzkiej konkluzji. Smuda i Lato niczym nie różnią się od zwykłego Adamiaka. Ci ludzie to Dyzmy. Nie nadają się.
Maciek: Fakt, grał, ale Adam Matuschyk przed ostatnim meczem z rozbrajającą szczerością przyznał, że ma nadzieję na dobry występ przeciwko Niemcom, by odbudować swoją pozycję w Koeln. Nie pokazać się selekcjonerowi, wywalczyć pewne miejsce w kadrze, nie. W klubie. Ale masz rację, Kubo, to i tak najbardziej polski Polak spośród całej reszty farbowanych lisów. Tyle że również nie gwarantuje dużo wyższej jakości niż jego koledzy z polskiej ligi, inaczej pewnie nie grałby w koszulce z białym orzełkiem…
Piotrek: To może teraz pytanie aktualniejsze, o sprawę, która znienacka wdarła się na czołówki gazet – pytanie o Meliksona. Przy okazji niedawnym mętnych deklaracji wypowiadanych ustami wszystkich, tylko nie samego zainteresowanego, znakomita większość komentatorów skupiła się na etycznej stronie całej sprawy. Że grał dla Izraela, że Żyd, że mason i cyklista. Że koniunkturalista i cwaniak… Ja zapytam o kwestie sportowe. Potrzebny nam taki grajek?
Kość niezgody (fot. Grzegorz Rutkowski / iGol.pl)
Kuba: Bez wątpienia. Każdy, kto widział ostatnie mecze w wykonaniu Obraniaka i Peszki podzieli moje zdanie. Melikson wskakuje za napastnika, Mierzejewski na skrzydło. Sportowo to świetne rozwiązanie. I tylko sportowo.
Maciek: Sportowo jak najbardziej. Ale już sam Smuda co najmniej dwa razy wspominał, że piłkarz o takiej charakterystyce go nie interesuje, co w moim przekonaniu tylko uwypukla wszechobecny w PZPN-ie bajzel. O ewentualnej grze w kadrze nie decydują piłkarz i selekcjoner, tylko osoba o bliżej nieustalonych kompetencjach (Rząsa) oraz menedżer zawodnika, który chyba ponosi największą odpowiedzialność za całe zamieszanie. A wszystkiemu z zaciekawieniem przyglądają się władze klubu, któremu zawodnik grający na Euro niewątpliwie by się przydał. Bo jest nieporównywalnie droższy od takiego niegrającego.
Łukasz: Powiem tak: od czasu Mirosława Szymkowiaka nie mieliśmy dobrego ofensywnego pomocnika. Więc gracz taki jak Melikson jest nam potrzebny. Tylko fajnie by było, gdyby był Polakiem.
Kuba: W piłce chyba więcej od umiejętności stricte piłkarskich zależy od sfery mentalnej. Ze strony reprezentantów już pojawiają się głosy sprzeciwu co do obecności Meliksona w kadrze. Biedronki Smudy, jeśli wypowiadają się na temat naturalizacji, są raczej przeciwni. Ale generalnie unikają okazywania swojego stanowiska, asekurują się. Jak to Biedronki.
Piotrek: Dziwi Was, że są przeciwni? Kto by chciał konkurować ze wspieranym przez media i działaczy zawodnikiem? Gdy kogoś nasza kadra przygarnie, to ten ktoś ma niemal pewne miejsce w składzie, bo tak wypada. Ostatnie pytanie: skoro Melikson piłkarsko jest nam potrzebny, skoro ma polski paszport przyznany bez żadnych wątpliwości i skoro chce (chciał) dla nas grać, to dlaczego nie? Niemal pewne jest, że po Euro pan Maor paszport z orzełkiem wyrzuci do kosza, ale wcześniej może nam bardzo pomóc. Czy wspieranie czystości reprezentacji za cenę sportowego kroku w tył to dobry pomysł?
Łukasz: Grajmy polskim składem. Jeżeli w pierwszej jedenastce wybiegną Perquis, Boenisch, Matuszczyk, Obraniak, Polanski, Melikson, a kto wie może jeszcze Pękalski, to po jakiemu oni się będą komunikować? Raczej nie po polsku, prawda? Problemem jest porozmawiać z naszym selekcjonerem w ojczystym języku, a jeżeli do tego dojdą wyżej wymienieni piłkarze, to będzie sajgon. Zlepek piłkarzy nie gwarantuje sukcesu. Zresztą, kto się ma identyfikować z taką reprezentacją? Polacy, Niemcy czy Francuzi?
Kość niezgody (fot. Grzegorz Rutkowski / iGol.pl)
Kuba: Jak chcę pooglądać dobrą piłkę, to włączam mecz „Barcy”. Jak napisałem w swoim ostatnim felietonie – Deynę ludzie kochali, bo był nasz, a dopiero w drugiej kolejności dlatego, że był dobry. Wolę remis i dwie porażki NASZYCH niż wyjście z grupy drużyny reszty świata. To tak jakby iGol brał udział w turnieju dziennikarzy. Zamiast Dygi, Dei i Grabowskiego na boisku pojawiliby się profesjonalni piłkarze, którzy zgodzili się pomóc nam w turnieju. Bylibyście zadowoleni? A czytelnicy byliby? iGol wygrałby, ale co z tego? Konkluzja – wolę oglądać kopiącego się po czole Mierzejewskiego aniżeli zblazowanego Meliksona z wypchaną kieszenią.
Maciek: Problem stworzyliśmy sami, bo do granic możliwości napompowaliśmy balon z oczekiwaniami na Euro. Smuda zorientował się, że z takimi piłkarzami, jakich ma w kraju, sprostanie oczekiwaniom będzie szalenie trudne, więc zaczął szukać. Znalazł, co znalazł. Innymi słowy – mamy, czego chcieliśmy. Tylko że teraz zamiast znanego, swojskiego blamażu sportowego po wielkiej imprezie, będzie blamaż innego rodzaju. Bo polska kadra nie będzie polska.
Kuba: Przecież mówiłem, że Smuda to półmózg… Po Euro trzeba zrobić robotę. Na ławce trenerskiej powinien zasiąść Lenczyk, ewentualnie jakiś obiecujący trener młodego pokolenia, który z miejsca wyrzuci tych wszystkich Obraniaków. Gorzej, jak reszta świata wyjdzie z grupy… Wtedy Smuda dostanie kolejny kredyt zaufania. Kredyt, który spłaci kolejnymi Meliksonami.
Łukasz: Czy ja wiem, czy sami stworzyliśmy problem? Oczekiwać od piłkarzy trzeba, bo za granie w piłkę biorą duże pieniądze. A co do Smudy, to nie takiego Franka chciał naród, bo to właśni my wepchnęliśmy na stanowisko selekcjonera Franciszka Smudę. Problem w tym, że ten pan przed nominacją mówił jedno, a teraz mówi drugie. Brak konsekwencji i jakiejkolwiek myśli przewodniej w prowadzeniu reprezentacji to największy grzech Smudy.
Komentarze19
~
~Gowor
Redakcja igola powinna się wstydzić. Poziom
wypowiedzi, argumentacji panów w dyskusji jest
żenujący. Naprawdę kaszana.
~
~Robert
Całkowicie popieram mojego przedmówcę ,ale czy Ci
Panowie choć trochę się tym przejmą?Oni przecież
wszystko wiedzą najlepiej.
ŁG
Łukasz Grabowski
Przejąłem się Panowie. Podyskutujmy. Co jest tak
rażącego w tej dyskusji? Z czym się nie zgadzacie?
J
Jacek.Sz.
Także uważam, że artykuł nie jest najwyższych
lotów. Wyjaśniam dlaczego. Pomijam, że niektóre
pytania są sformułowane źle stylistycznie.
Odniosę się natomiast do poziomu wypowiedzi i
argumentacji odpowiadających panów.
Nieporozumieniem są dla mnie wypowiedzi Jakuba
Białka – jak małolat może wypowiadać się w
każdym artykule, że działacze to
‘’półmózgi, a pikarze to idioci’’?? Kim
Pan jest Panie Białek, że obraża Pan całą
piłkę, a nie widział Pan żadnego meczu na żywo
– chyba, że w sektorze familijnym. O piłce wie
Pan tyle co przeczyta w tym swoim Fakcie, czy SE.
Argumentów żadnym tylko obelgi, bo tak łatwiej.
Jak Pan krytykuje niech Pan to konstruktywnie
uzasadni! Pytanie nr. 3 to też całkowite
nieporozumienie? Melikson w polskiej kadrze nigdy nie
zagra, Mierzejewski jeden dobry mecz przeplata
czterema słabymi. O czym tu mówić? Odpowiedź na
pytanie nr. 4 całkowcicie mnie osłabiła. Wręcz
przeciwnie – Deynę kochali bo był dobry, a
kwestia czy był nasz czy nie, nie ma sensu, bo
obcokrajowcy wtedy w kadrze nie grali. Pozostali
Panowie jakoś się dopasowali do młodszego kolegi i
usilnie twierdzą, że nasza kadra to legia
cudzoziemska, że takiej kadry nie chcą, bo nawet
jak wygramy to nie my tylko oni. Nie uważacie, że
to głupie? Na siłę chcecie pokazać jak bardzo nie
utożsamiacie się z kadrą, bo jest słaba i nie
nasza. Otóż oświadczam wszem i wobec, że mimo
swoich licznych wad Obraniak, Perquis, Matuszczyk są
lepsi od swoich polskich odpowiedników.
J
Jacek.Sz.
Czytając doniesienia z Ligue 1 i Bundesligi mam
wrażenie, że Obraniak i Matuszczyk stracili uznanie
w oczach trenerów własnie przez reprezentowanie
polskich barw – ze zgrupoman wracali zmęczeni albo
kontuzjowani. Maciek Deja zaznaczył, że Matuszczyk
‘’ma nadzieję na dobry występ przeciwko
Niemcom, by odbudować swoją pozycję w Koeln. Nie
pokazać się selekcjonerowi, wywalczyć pewne
miejsce w kadrze, nie. W klubie’’. A jakie to ma
znaczenie? Jeśli chce się pokazać na kadrze, aby
docenili go w klubie to chyba dobrze? Jeśli zagra
dobrze w kadrze to będę usatysfakcjonowany. Nie
obchodzi mnie, czy ma z tego tytułu jakieś profity
w klubie. Poza tym to są naczynia połączone. Smuda
ciągle zaznacza, że u niego w kadrze grają gracze,
którzy grają także w klubach. Czasy gdzie całą
kadrę stanowili rodowici reprezentanci dawno
minęły. We współczesnym futbolu reprezentację
chłona ile mogę zagranicznego kapitału. Połowa
reprezentacji Francji to Afrykanie, połowa
Portugalczyków to Brazylijczyczy. Ja nie oczekuję,
aby Obraniak, czy Perquis śpiewali czysto polski
hymn, czy całowali orzełka po każdym golu, ale aby
czuli sentyment do kraju, z którego pochodzili ich
rodzice (dziadkowie) i dawali z siebie wszystko na
boisku.
J
Jacek.Sz.
Wiecie czemu wolę tych jak to powiedział
Maciek‘’lisów farbowanych’’? Bo oni w mojej
ocenia dają tą gwarancję jakości. Taki Madera,
czy Borysiuk walczą może cztery, pięć razy w
ciągu sezonu z wartościowymi przeciwnikami, a taki
Obraniak co tydzień ! To jest ta różnica. Też
razi mnie fakt, że czasem rozdaje się polskie
paszporty hurtowo – Roger, Boenish – ale
przyznawanie obywatelstwa Olisadebe, czy Kelatiemu
(koszykarz) to nie tylko dobre rozwiązanie sportowe,
ale też gwarancja przywiązania – obaj mają
polskie żony. Nie ekscytujcie się tak Meliksonem,
bo takich grajków co błysnęli w kilku meczach po
polskich boiskach było już kilkudziesięciu.
Otoczke – Melikson to znakomity zawodnik –
zbudowały media, które manipulują
społeczeństwem, które kupuje takie tanie bajki.
Jest to gracz dobry, ale bez przesady. Trzon kadry
już dawno mamy i są to rodowici Polacy –
Szczęsny, Piszczek, Lewy, Kuba, może Wasilewski,
Dudka, Mierzejewski, czy Brożek. To, że jeden, czy
dwóch graczy nie będzie śpiewało hymnu mało mnie
obchodzi. Ważne, żeby wiedzieli że grają dla
kraju, z którego w pewnym sensie pochodzą, dla
kibiców, którzy traktują ich jak swoich a nie tak
jak Wy to opisaliście, że grają dla nas lisy
farbowane.
J
Jacek.Sz.
Już sam tytuł zapowiada o czym będzie tekst: W
walce o czystość kadry. Co to jest? Jakiś manifest
socjalistyczny? Rasizm, ksenofobia, nacjonalizm? Nie
wiem nawet jak nazwać te Wasze wywody … Mówią
Wam cos zasady obiektywizmu, szacunku i tolerancji,
oddzielenia informacji od komentarza? Pozdrawiam i
życzę sukcesów, ale nie za wszelką cenę, bo
tandete mamy w TV. Czytałem kilka Waszych tekstów i
naprawde stać Was na więcej.
~
~...
Ciekawe, ale chciałem poinformować, że Ireneusz
Kiljan mieszkający przy ulicy Doły 60 w Kazimierzu
Dolnym jest wieprzem szwabskim, próżniakiem i
chamem polskim. To matka to prosta i lafirynda.
JB
Jakub Białek
Panie Jacku Sz. Na wstępie chciałbym zaznaczyć,
że doceniam elokwencję i wylewność pańskiej
wypowiedzi. I tylko dla tego pozwolę sobie ją
zripostować.
„jak małolat może wypowiadać się w każdym
artykule” – Jak widzę rozmawiam z aż cztery lata
starszym weteranem. Siwe włoski się już
pojawiły?
„nie widział Pan żadnego meczu na żywo – chyba,
że w sektorze familijnym. O piłce wie Pan tyle co
przeczyta w tym swoim Fakcie, czy SE.” – Od dawna
czułem się obserwowany… Wszędzie słyszę
głosy, obracam się idąc ulicą… To jest okropne.
Muszę niestety pana zmartwić. Ludzie, których pan
wynajął, raczej bumelują, bo ani „Fakt” czy „SE”
to nie moje gazety, acz życzę sobie, bym w
przyszłości przejął udziały najlepiej
sprzedających się tytułów w naszym kraju. Na
meczach również bywam, proszę mi wierzyć. A
sektor rodzinny do najbardziej komfortowych nie
należy – wolę lożę prasową.
„Odpowiedź na pytanie nr. 4 całkowcicie mnie
osłabiła.” – czasem warto porozmawiać ze starszymi
od siebie (oj, taki pan stary, a tych pięknych
czasów jeszcze nie pamięta…), a potem kontrować.
„Otóż oświadczam wszem i wobec, że mimo swoich
licznych wad Obraniak, Perquis, Matuszczyk są lepsi
od swoich polskich odpowiedników. ” – o dobrej
formie Obraniaka możemy już powoli mówić w czasie
przeszłym. Proszę mi powiedzieć, kiedy po raz
ostatni zagrał w kadrze mecz, po którym dłonie
same składały się do oklasków? Perquis – no,
gratuluję obeznania. Po jednym meczu pan tak sądzi?
No, bo chyba niezbyt gorliwie śledzi pan rozgrywki
we Francji… Matuszczyk – to chyba oczywiste, że
lepszy.
JB
Jakub Białek
„Połowa reprezentacji Francji to Afrykanie” – chyba
nie był pan zbyt biegły w geografii (ale przecież
to było wieki temu…). Ja we Francji nie widzę
pół zawodnika naturalizowanego na podobnych
warunkach, co Melikson (jedyny związek z krajem to
babcia, piłkarsko ukształtowany zupełnie gdzie
indziej).
„połowa Portugalczyków to Brazylijczyczy” – w
matematyce również pan nie błyszczy.
„Taki Madera, czy Borysiuk walczą może cztery,
pięć razy w ciągu sezonu z wartościowymi
przeciwnikami, a taki Obraniak co tydzień !” – póki
co to walczy raczej z wrzodami od siedzenia na
ławce, aniżeli debeściakami.
„Już sam tytuł zapowiada o czym będzie tekst: W
walce o czystość kadry. Co to jest? Jakiś manifest
socjalistyczny? Rasizm, ksenofobia, nacjonalizm?” –
prostytutka sprzedaje się za pieniądze. Tak samo
jak niechciany u siebie piłkarz w polskiej
reprezentacji. To na pewno nie jest czystość. A
skoro sądzi pan, że wyrażanie sprzeciwu dla
Izraelczyka w polskiej kadrze to rasizm – chyba nie
mamy o czym dyskutować
„oddzielenia informacji od komentarza?” – nie
rozumiem… No, chyba oddzieliliśmy, tak?
Panie Jacku – może wytłumaczę to obrazowo. A czy
chciałby pan w kultowych polskich filmach oglądać
zagranicznych aktorów? Przecież lepsi od naszych,
to i filmy byłyby lepsze. Chodzi w końcu o to, by
dać z siebie wszystko…
ŁG
Łukasz Grabowski
Cóż, jeżeli chodzi o półmózgów, to ja się
odcinam od takich stwierdzeń. Nie ja to napisałem.
A dalej, to powiem tak, jak inaczej nazwać naszą
kadrę, niż Legią cudzoziemską? Odczepmy się już
od Matuszczyka, z tego wszystkiego odpuśćmy też
Pękalskiego. Ale niech Pan spojrzy tak na spokojnie.
Boenisch zanim zaczął grać w kadrze kręcił nosem
na prawo i lewo, że nie, że ma jeszcze czas, że
musi się zastanowić. Wie Pan nad czym się
zastanawiał? Nad tym czy powoła go Loew. To samo
Polanski. Jaki on czuje związek z krajem, który
obecnie reprezentuje, skoro rok przed powołaniem
mówił, że on to jest Niemcem i w polskiej kadrze
nigdy nie zagra? To on jest przywiązany do naszych
barw? Otóż nie jest. Najlepiej całe to zamieszanie
wyjaśnił menadżer Meliksona. To jest biznes.
Dokładnie tak powiedział. A chcemy żeby nasza
kadra była biznesem? Chyba nie. Przynajmniej ja nie
chcę.
Idźmy dalej. Z tymi reprezentantami Francji i
Niemiec też się Pan myli. Może mają podwójne
obywatelstwo, ale wychowali się we Francji czy
Niemczech. Tam też stawiali pierwsze piłkarskie
kroki. Jeżeli mielibyśmy piłkarza X, którego
ojciec jest dajmy na to Ukraińcem, i chłopak się u
nas wychował, u nas chodził do szkoły i wreszcie u
nas uczył się gry w piłkę, to niech on w tej
kadrze gra! Ale nie ściągajmy sobie do
reprezentacji piłkarzy, którzy nie umieją nawet
zdania po polsku powiedzieć! Widział Pan
konferencję po meczu z Niemcami? Wywiad z Podolskim
i Klose po polsku, a z Obraniakiem po francusku. To
nie jest chore?
A określenie farbowane lisy, do którego tak się
Pan przyczepił jest autorstwa Franciszka Smudy.
Powiedział to na początku swojej kadencji, że on
żadnych farbowanych lisów już nie chce. Widocznie
zmienił zdanie. Jak zwykle.
~
~YYY
Witam, popieram przedmówców, może lepiej
oszczędzić sobie dyskusji na takim poziomie, na
oczach czytelników.
~
~dka
Gdyby chodziło o takie wschodzące gwiazdy futbolu
jakimi byli swego czasu Klose i Podolski to sprawa
naturalizacji jest warta zachodu, ale to są, tak jak
mówi niekoniecznie lubiany przeze mnie Tomaszewski,
futbolowe „śmieci”!!! Perquis ma 27 i gnije w
przeciętnym Sochaux. Zrozumiał, że nie ma już
szans na kadrę Trójkolorowych to chce wykorzystać
EURO w Polsce. Ot cała prawda o …Damianie, pfuuuj.
Wolę naszego Dudkę, podstawowego piłkarza AJ
Auxerre. Melikson też ma 27 lat a najlepszy klub w
jego karierze to Wisła!!! O zgrozo… A kiedy tylko
Izrael zaprzepaścił szansę awansu na EURO to
sprzedał swój naród za 3 mecze na przełomie
czerwca 2012!!! Pfuuuj… Poza tym to jest piłkarz
dobry tylko na polską ligę. POPATRZCIE NA MELIKSONA
Z APOELEM CZY ODENSE I ZOBACZYCIE DLACZEGO DO 27 ROKU
ŻYCIA GRA W KLUBACH Z V-VI LIGI EUROPEJSKIEJ!!!
Wolę Sebastiana Milę, który grał świetnie i
strzelał przeciwko takim klubom jak ManCity a w
swojej karierze zaliczył solidną europejską
Austrię Wiedeń (tak, tak, słaba drużyna, ale i
tak poza zasięgiem Maora, heh). Polanski powiedział
kiedyś że „NIE ZAGRA NIDGY W POLSCE” i błagam go,
żeby dotrzymał słowa!!! BŁAGAM!!! Jest Borysiuk,
C.Wilk, Kazmierczak, Gol, Murawski, Dudka, Trałka –
wszyscy na poziomie Eugeniusza…a pfujjj!!! I sprawa
równie ważna – Lenczyk za Smudę. Patrząc na
obydwu nawet 5-letni kibic piłki nożnej łatwo
stwierdzi kto jest ze wsi a kto z salonów…
J
Jacek.Sz.
Pisząc małolat nie chciałem pana obrazić tylko
zaznaczyć, że to własnie pan a nie ja wypowiada
się w pewnych kwestiach jak weteran (jakbym
słyszał monologi Janka Tomaszewskiego o Smudzie i
PZPN). Niektórych rzeczy po prostu mówić nie
wypada. Celowo podałem tytuły tych gazet, bo
traktują one problemy ogólnikowo i nawe banalne
sprawy zmieniają w sensacje – typowe gazety
brukowe. Pana poprzednie teksty, które przeczytałem
są właśnie tego typu: masa pytań retorycznych,
szukanie sensacji tam gdzie jej nie ma. Rzuci pan
błotem i wydaje się panu, że każdy to kupi.
Niestety preferuję bardziej opiniotwórcze teksty
– nie narzucające punktu widzenia czytelnikowi. Co
do Deyny wiem co piszę i kontra jak najbardziej
uzasadniona. Jeśli natomiast chodzi o Obraniaka i
Perquisa to dalej przystaje przy swoim. Chciałby
pan, aby obaj strzelali hat-tricki w kadrze i wtedy
byłby pan zadowolony? Perquis nie bez powodu
doceniany jest często przez francuski L’Equipe, a
Obraniak to piłkarz uniwersalny i jednym zagraniem
może stworzyć dogodną sytuację partnerom (do tego
stałe fragmenty). Takich graczy warto mieć nawet
gdyby przegrali rywalizację z polskimi
odpowiednikami. Co do powoływanie się na Francuzów
i Portugalczyków miałem na celu pokazanie, że nie
boją się oni korzystać z graczy pochodzących z
byłych kolonii – Gujana, Martynika, Senegal, czy
Algieria a z Portugalią może faktycznie
przesadziłem. Strasznie chce pan udowodnić, że
Polscy gracze są tacy wspaniali, a później nie
mogę udźwignąć presji. Z tym gracze z zachodu nie
mają problemu.
Co do nacjonalizmu i przypadku Meliksona to proszę
nie posługiwać się pojęciami, których pan nie
rozumie. Wie pan jakie pieniądze dostają
reprezentanci polski? Ja wiem, więc niech się pan
nie ośmiesza. ‘’Prostytutka za pieniądze’’
– dobre. Co do oddzielienia informacji od
komentarza chyba pan nie zrozumiał o co chodzi, ale
jak zacznie pan studia dziennikarskie to szybko panu
wyjaśnią ;) Znów chciał pan zabłysnąć a
wyszło jak zawsze. Nie chodzi o same umiejętności,
a o obywatelstwo i miesznie tych dwóch spraw jest po
prostu głupie
J
Jacek.Sz.
Akurat tutaj się zgadzam. Powoli zaczyna to
przypominać legię. Znam całą sytuacją z
Boenishem i Polanskim i moim skormnym zdaniem żaden
z nich nie zasługuje by grać w polskich barwach, bo
nie utożsamiają się z polską. Też nie chcę, aby
nasza kadra była biznesem i wolałbym widzieć w
niej Polaków z prawdziwego zdarzenia i jestem
przeciwny nadawaniu obywatelstwa pod wpływem
impulsu, a bez wątpienia taki miał miejsce przy
powoływaniu niektórych graczy (brakuje nam lewego
obrońcy i porządnego rozgrywającego, więc
postanowiono sięgnąć po Boenisha i Meliksona). W
przypadku podówjnego obywatelstwa (Pana przykład z
Ukraińcem) uważam podobnie – może niefotunnie
dobieram słowa, stąd wydaje się Panu, że mamy
inne zdanie na ten temat. Po prostu czasem rozważam
dodatkowy przypadki, które także mają miejsce.
Konferencję widziałem i faktycznie nie wyglądało
to ciekawie. Jednak tak jak pisałem wcześniej –
nie uciekniemy od kwestii naturalizacji. Problem w
tym jak sobie z tym poradzimy. Jeden, czy dwóch
graczy to naprawdę nie jest katastrofa i taki
Obraniak mi nie przeszkadza. Chodzi o to by nie
robić tego hurtowo, a powolo przybiera to taki
obraz. Zawsze w takiej kwestii pojawi się dylemat.
Naturalizować tego, który najlepiej mówi po polsku
i najbardziej się utożsami z naszym krajem, czy
tego, który jest najlepszy? Wiem, że najlepiej
byłoby nie naturalizować graczy, ale nie jestem
pewny czy udałoby się to osiągnąc. Co do Smudy i
farbowanych lisów – chodzi mi o to, że trzeba
być konsekwetnym i jeśli Smuda mówi, że takich
zawodników nie chce to ma tego pilnować. Jeśli
już robi to wbrew sobie staje się niewiarygodny,
ale takiemu zawodnikowi wtedy trzeba stworzyc
warunki, aby czuł się w kadrze jak swój, a nie jak
obcy (właśnie o tym pisałem). To czepianie się
słów, więc nie chce mi się tego rozwijać –
pewnie pan Białek się do tego odniesie (przyczepił
się do najmniej istotnych zdań).
ŁG
Łukasz Grabowski
Czytając Pana wypowiedź skierowaną w moją
stronę, doszedłem do wniosku, że właściwie to
się Pan w zdecydowanej większości zgadza. Pytanie
teraz skąd tak wielka krytyka na początku? Tak czy
inaczej uważam, że warto było napisać taki
artykuł, chociażby po to, żeby wywołać dyskusję
taką jak ta. Pozdrawiam.
JB
Jakub Białek
„Niektórych rzeczy po prostu mówić nie wypada.” –
dziękuję za komplement
„Pana poprzednie teksty, które przeczytałem są
właśnie tego typu: masa pytań retorycznych,
szukanie sensacji tam gdzie jej nie ma. ” – proszę o
konkret.
„Chciałby pan, aby obaj strzelali hat-tricki w
kadrze i wtedy byłby pan zadowolony?” – nie no,
spokojnie. Nie wskazał pan jednak ostatniego dobrego
meczu Obraniaka w kadrze. Wcale się nie dziwię –
też takowego nie pamiętam.
„Wie pan jakie pieniądze dostają reprezentanci
polski? Ja wiem, więc niech się pan nie ośmiesza.”
– występ na Euro to szansa na transfer do dobrego
klubu, co za tym idzie – na lepszy kontrakt.
Wydawało mi się, że to jasne…
” ‘’Prostytutka za pieniądze’’ – dobre. ”
– nie wiem, nie korzystam, może mnie pan
uświadomi?
„ale jak zacznie pan studia dziennikarskie to szybko
panu wyjaśnią” – no to chyba się nigdy nie
dowiem.
Bardziej łopatologicznie nie umiem panu
wytłumaczyć istoty zjawiska naturalizacji.
Osobiście nie czuję tej kadry, średnio chce mi
się jej kibicować. Jeśli pan ma inaczej –
podziwiam.
J
Jacek.Sz.
Nie nazwałbym tego wielką krytyka, a drobna
różnicą zdań, doboru słów i argumentów.
Zająłem sie problemem z nieco innej strony (nie tak
bezpośrednio jak Panowie w swojej dyskusji –
starałem się pokazać pewne rzeczy na innej ,
płaszczyźnie, a nie w sposób, że coś jest dobre
albo złe), więc można było odnieść wrażenie,
że mamy inny punkt widzenia na tą sytuację. Mimo
ze nie ze wszystkim sie zgadzam główne punkty
przedstawione w dyskusji odbieram w ten sam sposób.