14 lipca 2021 roku Bodo/Glimt bardzo mocno zawiodło swoich kibiców. Drużyna z Norwegii przegrała wtedy dwumecz w el. do Ligi Mistrzów z warszawską Legią aż 2:5. Wydawało się wtedy, że być może pewna formuła w klubie się wyczerpała. Sport jednak niejednokrotnie udowadniał, że pięć miesięcy to okres, w którym wszystko może się zmienić niczym w kalejdoskopie. Bodo/Glimt kończy rok z mistrzostwem kraju, potężnym zwycięstwem z Romą aż 6:1 i awansem z fazy grupowej Ligi Konferencji. W tym samym czasie Legia znajduje się w strefie spadkowej…
Bodo/Glimt jeszcze w 2016 roku grało na zapleczu Eliteserien, a dzisiaj może pochwalić się dwukrotnym mistrzostwem, wicemistrzostwem oraz udanym udziałem w europejskich pucharach. Jak to się stało? Na czym polega fenomen tego zespołu?
Bodo/Glimt – pojawienie się zbawiciela
W 2016 roku nowym trenerem Bodo/Glimt został Aasmund Bjørkan – jedna z legend tego klubu. 48-latek łącznie rozegrał w Glimt ponad 200 spotkań i w 1993 roku sięgnął po Puchar Norwegii. Drużyna wydawała się mocniejsza niż kiedykolwiek i mogło się wydawać, że poprawią wynik z 2015 roku, kiedy to zajęli 9. miejsce w lidze. Początek sezonu był niezwykle obiecujący. „Superlaget” wygrali pierwsze trzy spotkania i objęli pozycję lidera tabeli. Zasiane ziarnko nadziei na nieurodzajnej glebie w północnej Norwegii jednak bardzo szybko wymarło. Destabilizacja formy i brak pomysłu na poprawę ostatecznie doprowadziły do bolesnego spadku z przedostatniej lokaty.

Pomimo spadku klub zdecydował się dać kolejną szansę Bjørkanowi, by ten szybko wywalczył awans do Eliteserien. Cel został zrealizowany z nawiązką – Bodo/Glimt wygrało ligę z 16-punktową przewagą oraz ledwie trzema porażkami. Z perspektywy czasu to jednak nie była najważniejsza rzecz dla Bodo w tym roku. Klub na początku sezonu zatrudnił niezbyt wtedy znanego asystenta Kjetila Knutsena. To właśnie ten człowiek w niedalekiej przyszłości stał się głównym architektem budowy skandynawskiego potentata.
Po bardzo udanym roku Bjørkan został dyrektorem do spraw sportowych, a rolę głównego trenera przejął właśnie Kjetil Knutsen.
Wielkie zaskoczenie
Powrót do Eliteserien nie był łatwy, ale po trudnej przeprawie udało się utrzymać. W 2018 roku Bodo/Glimt z czternastoma remisami (!!!) zajęło 11. miejsce w tabeli. Przyszły sezon nie zapowiadał żadnej niespodzianki. Klub stracił kilku kluczowych zawodników i eksperci wróżyli zespołowi walkę o utrzymanie. Tutaj jednak po raz pierwszy mieliśmy okazję podziwiać kunszt trenerski Kjetila Knutsena. Trener nie przejmował się opiniami dziennikarzy i sumiennie realizował swoje założenia.
Ku zaskoczeniu wszystkich klub z północnej Norwegii do niemal samego końca walczył o mistrzostwo i ostatecznie zajął 2. miejsce w lidze tuż za Molde FK. Knutsen potrafił wyciągnąć z każdego piłkarza 110%, gra jego drużyny była oparta na ofensywie i bezczelności, gdyż Bodo/Glimt przed żadnym zespołem nie czuło respektu. To wszystko zostało należycie docenione. Knutsen odebrał nagrodę dla najlepszego trenera roku, a jego oczko w głowie – Håkon Evjen (obecnie AZ Alkmaar), został MVP całego sezonu.










