O nich będzie głośno: Jens Petter Hauge – perełka z Bodo/Glimt. Przyszłość Milanu?


Przedstawiamy kolejny wielki norweski talent

1 października 2020 O nich będzie głośno: Jens Petter Hauge – perełka z Bodo/Glimt. Przyszłość Milanu?
sportsfinding.com

Wyobraźcie sobie taką sytuację. Gracie w klubie ze swojego miasta w europejskich pucharach. Trafiacie na jeden z bardziej znanych klubów w Europie. Przegrywacie, ale po zaciętej walce 2:3. Sami zaliczacie świetny występ i zdobywacie jedną z bramek. To sprawia, że ten klub jest wami mocno zainteresowany i chce was koniecznie kupić. Brzmi jak scenariusz w filmu? Niekoniecznie. Taki los spotkał jednego z piłkarzy FK Bodo/Glimt, który stoczył równy bój z Milanem. Jens Petter Hauge to właśnie ten młody zawodnik, którego pozyskali „Rossoneri”. Czas przedstawić go szerzej.


Udostępnij na Udostępnij na

W ciągu ostatnich kilku lat z Norwegii wypłynęło kilku ciekawych młodych zawodników. Martina Odegaarda, Erlinga Brauta Haalanda czy Sandera Berge już za bardzo nie trzeba przedstawiać. W kolejce jest jeszcze paru innych utalentowanych piłkarzy z tego regionu. Wśród nich jest Jens Petter Hauge, który od czterech lat reprezentuje barwy FK Bodo/Glimt. Ale dopiero od tego roku zaczyna pokazywać się z naprawdę wielkiej strony. Na tyle dużej, że zrobił ogromne wrażenie na szefostwie AC Milan.

Krótka i efektowna kariera

Jens Petter Hauge urodził się 12 października 1999 roku w Bodo. Nauki piłki nożnej pobierał w miejscowej akademii. Był jednym z wyróżniających się młodych piłkarzy, dlatego już w 2016 roku podpisał umowę z pierwszą drużyną. Debiut miał bardzo okazały. Miał on miejsce 13 kwietnia 2016 roku w meczu Pucharu Norwegii z IF Floya. Młody zawodnik wszedł na boisko w 64. minucie i zdołał strzelić hattricka. Półtora tygodnia później zadebiutował w norweskiej ekstraklasie. W kwietniu zdobył jeszcze gola w kolejnym pucharowym spotkaniu. Na pierwsze trafienie w Eliteserien musiał czekać do lipca. Wtedy zdobył bramkę przeciwko Startowi Kristiansand. Hauge w większości spotkań wchodził z ławki rezerwowych. Do końca nie mógł być szczęśliwy z pierwszego roku gry w seniorskiej piłce, bo Bodo/Glimt spadło z ligi.

W 2017 roku, grając na zapleczu norweskiej ekstraklasy, Jens Petter Hauge był już podstawowym piłkarzem Glimt. Trener ustawiał go głównie na bokach ofensywy. Jako że jest prawonożny, to częściej grywał na prawej flance. Młody talent miał duży wpływ na powrót Bodo do Eliteserien. Przez całe rozgrywki zaliczył 13 asyst, ale tym razem nie był tak skuteczny. Zdobył tylko dwa gole w dwóch ostatnich meczach sezonu. Ale mógł cieszyć się z tytułu mistrza OBOS-Ligaen. Dodatkowo jego klub pobił rekord zdobytych goli w lidze. Udało się mu zdobyć aż 83 gole, co poprawiło dotychczasowy rekord o jedną bramkę. Już pod koniec października zapowiadało się na to, że ten rekord może być poprawiony.

Rok 2018 nie był już tak udany dla młodego piłkarza Bodo. Najpierw Jens Petter Hauge nie prezentował się zbyt dobrze w rodzimym klubie. Na drugą część sezonu był wypożyczony do drugoligowego Aalesunds, ale i tam nie prezentował się aż tak dobrze jak rok wcześniej. W 2019 roku wrócił do Glimt, w którym musiał na początku sezonu powalczyć o pierwszy skład zespołu. Im sezon trwał dłużej, tym otrzymywał więcej minut na grę. Od września był już podstawowym graczem i miał duży wpływ na wywalczenie wicemistrzostwa Norwegii. Ale rozkwit Haugego nastąpił teraz w 2020 roku.

 

Przez pandemię koronawirusa Eliteserien wystartowało z opóźnieniem. Rozgrywki rozpoczęto dopiero w połowie czerwca. Ale od tego momentu Jens Petter Hauge był już absolutnie kluczowym piłkarzem Bodo/Glimt. Od początku sezonu tylko w trzech meczach nie zdobył gola lub nie zaliczył asysty. W sumie 20-latek strzelił już 14 goli i dorzucił do tego 1o asyst. Jego klub nie przegrał w żadnym meczu, a tylko w dwóch (na 19) zremisował. Zmierza on pewnie po swoje pierwsze mistrzostwo Norwegii, a nawet strata młodego talentu raczej nie jest w stanie przekreślić tych marzeń.

Jens Petter Hauge – mocne i słabe strony

Zanim przejdziemy do jego możliwego transferu do Milanu, to wypadałoby szerzej przedstawić jego umiejętności. W obecnym sezonie Jens Petter Hauge jest ustawiany wyłącznie na lewym skrzydle. Też w takiej roli widzą go w Mediolanie. Choć 20-latek może też występować jako środkowy napastnik. Niezależnie od ustawienia na boisku młody Norweg lubi oddawać strzały na bramkę rywali. Jego zaletami są również dobra technika i drybling. Dodatkowo posiada zmysł napastnika i często ma przeczucie, gdzie się ustawić w polu karnym.

Na temat charakterystyki młodego Norwega porozmawialiśmy z Pawłem Tanoną, ekspertem śledzącym uważnie ligę norweską: – Ma w zasadzie wszystko, co jest potrzebne dobremu skrzydłowemu. Jest dość szybki, ma świetny drybling, w który nie boi się wchodzić. Do tego dochodzi bardzo dobra technika i panowanie nad piłką. Paradoksalnie odnoszę wrażenie, że musi jeszcze popracować nad techniką przy grze na małej powierzchni. Kiedy porównuję go z Philipem Zinckernagelem, który w Bodo/Glimt występuje na prawym skrzydle, to oglądanie gry Duńczyka sprawia mi większą przyjemność.

Zmiana prawego skrzydła na lewe sprawiła, że Hauge jeszcze bardziej się rozwinął. Wcześniej bardziej słynął z asystowania niż zdobywania goli. Chociaż i tej cechy nie zatracił, bo wciąż potrafi podaniami odnaleźć partnerów. Przenosiny na drugą stronę sprawiły, że stał się bardziej kreatywnym piłkarzem. Warto także wspomnieć o tym, że jest szybkim piłkarzem i ma dobry balans ciała. To pozwala łatwiej zmylić rywali podczas dryblingów. Ma też oczywiście nad czym pracować.

Co prawda umie posługiwać się lewą nogą, ale ma jeszcze nad czym pracować w tej materii. Widać po jego sposobie poruszania się, że jednak korzysta bardziej z prawej stopy. Czasem zbyt długo holuje piłkę, co przy stracie może skończyć się negatywnie dla zespołu. Jest przebojowy i dynamiczny, ale jeszcze nie ma perfekcyjnego dryblingu. Musi także popracować nad repertuarem strzałów. W tej kwestii wielu ekspertów obserwujących ten młody talent porównywało go do Arjena Robbena. Ale Holender miał dużą paletę wariantów uderzeń, a Norweg raczej jest powtarzalny. Kiedy używa prawej nogi, to bardziej szuka strzałów z odchodzącą piłką. Do poprawy jest także praca w obronie. Hauge był w Bodo wykorzystywany głównie do kontry, gdzie otrzymywał piłkę po przechwycie. We Włoszech będzie też zmuszony do większej dyscypliny taktycznej w strefie defensywy.

Świetlana przyszłość w Mediolanie?

Prawdopodobnie dzielą nas tylko godziny od potwierdzenia transferu młodego Norwega do AC Milan. Od kilku lat Jens Petter Hauge był obserwowany przez wielu skautów, ale największe wrażenie zrobił na włodarzach „Rossonerich” przy okazji meczu w ramach eliminacji do Ligi Europy. 20-latek dzielił i rządził na boisku i był prawdziwym problemem dla Włochów. Zdobył gola i zaliczył asystę, co tylko jeszcze bardziej podkreśliło jego rolę w Bodo/Glimt. Stał się on już za duży na norweską ligę i najwyższa pora spróbować sił gdzie indziej. Ale czy Milan to nie za wysokie progi?

W obecnej formie – tak. Jeżeli chodzi o umiejętności stricte piłkarskie, to zrobił w ostatnich miesiącach ogromny postęp i obrońcy w lidze nie sprawiają mu większego problemu. Widać to też było podczas meczu z Milanem, kiedy strzelił bramkę, zaliczył asystę i stworzył kolegom kilka dogodnych okazji. Włosi nie byli dla niego przeszkodą nie do przejścia, więc tym bardziej można stwierdzić, że Eliteserien z każdym meczem stawała się dla niego za mała – dodaje Tanona.

W ostatnim czasie w Mediolanie pojawia się coraz więcej młodych piłkarzy. Już w tym okienku pozyskano 20-letniego Sandro Tonalego. Coraz mocniejszą pozycję w klubie ma 21-letni Alexis Saelemaekers. Paolo Maldini w mediach podkreślał, że możliwy nowy nabytek Milanu ma być sprowadzony z myślą o grze na lewym skrzydle. Na tej pozycji Hauge czuje się najlepiej. Ma dość duże szanse na to, żeby powalczyć o wyjściowy skład w ekipie z Serie A. W 2020 roku bardzo mocno rozwinął się, czego najlepszym dowodem jest powołanie do dorosłej reprezentacji Norwegii. Do tej pory piłkarz Bodo/Glimt znajdował się tylko w drużynach młodzieżowych. Ale czy uda mu się szybko podbić Serie A? W tym momencie trudno powiedzieć, bo jednak AC Milan jest klubem z wysokiej półki. Haugemu talentu nie brakuje i takiej przebojowości „Rossoneri” potrzebują. Jeżeli szybko osiągnie porozumienie z resztą zespołu, to może być dużym wzmocnieniem.

– Ogólne nastawienie do transferu jest pozytywne, większość ekspertów jest zgodna w tym, że ten transfer musiał nastąpić. Zainteresowanie nim było ogromne, forma na boisku bardzo dobra, więc bardzo trudno byłoby go zatrzymać w Bodo do zimy. Oczywiście nie brakuje też komentarzy, przede wszystkim w mediach społecznościowych, że Hauge za pół roku wróci do Norwegii z podkulonym ogonem, ale to nic dziwnego i nowego – nie tylko Polacy tak widzą przyszłość swoich zawodników wyjeżdżających z ligi – komentuje transfer Paweł Tanona.

– Czy za szybko? Nie wydaje mi się. Czysto piłkarsko pokazał, zarówno w lidze, jak i przeciwko Milanowi, że Serie A to poziom, który nie powinien być dla niego za wysoki. Dużo zależy też, jak poradzi sobie w szatni i kraju z zupełnie innym językiem i kulturą, podejściem do treningów, wiemy przecież, jak dużą wagę do taktyki przywiązują trenerzy we Włoszech. Dlatego nie oczekiwałbym, że stanie się ważną częścią zespołu od razu, będzie pewnie powoli wprowadzany do składu. Erling Braut Haaland pierwsze pół roku po przejściu do Red Bulla Salzburg niemal w całości przesiedział na trybunach. Ostatecznie mu się to opłaciło.

***

W młodzieżówce Jens Petter Hauge brał udział w dwóch dużych turniejach: w 2018 roku w mistrzostwach Europy U-19 oraz w 2019 roku w mistrzostwach świata U-20. W obu przypadkach Norwegom nie udawało się wyjść z grupy. Ale przy okazji tej drugiej imprezy w meczu z Hondurasem wygranym 12:0, w którym Erling Braut Haaland zdobył dziewięć goli. W tym spotkaniu Hauge zaliczył cztery asysty i sam raz pokonał bramkarza rywali. Skoro jego koledze z młodzieżówki udało się przebić tak wysoko, to czemu ma się to jeszcze jemu nie udać?

W porównaniu z Haalande, czy Odegaardem było wokół Haugego na pewno zdecydowanie ciszej. Ta dwójka była od początku uznawana za olbrzymie talenty, Odegaard stał się od razu krajową gwiazdą, wychodziło to już na nawet poza piłkę. Haalandowi zajęło to trochę więcej czasu, ale dorównał mu już tym statusem. O Haugem mówiło się, że ma talent, ale był raczej jednym z wielu, nikt się nie spodziewał, że to wszystko potoczy się w taki sposób. Wystarczy powiedzieć, że trzy miesiące temu miał już ugadany transfer do Cercle Brugge, który jednak nie wypalił z powodu pandemii i zamkniętych granic, przez co nie miał on możliwości polecieć do Belgii na testy medyczne. Teraz, żeby stanąć na równi z tą dwójką, musi udowodnić piłkarsko, już na włoskich boiskach, że transfer do Milanu to nie był przypadek – kończy Tanona.

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze