Mimo perturbacji i zawirowań, po dwóch tygodniach przerwy na hiszpańskie boiska wracają mistrzowie świata i Europy oraz cała plejada innych gwiazd. W najciekawszym spotkaniu weekendu Villarreal podejmie na El Madrigal Barcelonę i jeśli wygra, a Real poradzi sobie ze Sportingiem Gijon, walka o tytuł mistrzowski nabierze prawdziwych rumieńców.
Real Madryt – Sporting Gijon
Tak jak widnieje powyżej, jeśli „Los Blancos” ograją beniaminka, a Barcelona nie poradzi sobie z Villarrealem, mistrzostwo, z którym już nieraz się w tym sezonie żegnano, pozostanie kwestią otwartą.

Podopieczni Jose Mourinho do spotkania z zespołem z Gijon przystąpią mocno osłabieni. Najbardziej ucierpiał napad, bowiem kontuzje uda wykluczają występ Cristiano Ronaldo i Karima Benzemy. Z urazem zmaga się również Marcelo, a na dodatek w poprzedniej kolejce z występu przeciw Sportingowi wykluczył się Xabi Alonso, który zarobił już dziesiątą żółtą kartkę w sezonie. Reasumując, Real będzie osłabiony w każdej formacji, ale nie powinien mimo wszystko obawiać się o wynik, zważywszy na klasę zmienników wyżej wymienionych graczy.
Sporting Gijon jest zespołem, który może urwać punkty każdemu i nie jest to bynajmniej wyświechtany frazes. Barcelona męczyła się z nim dwukrotnie, jesienią u siebie ledwie zdołała wygrać, a nie tak dawno rzutem na taśmę wywalczyła remis. Podopieczni Manolo Preciado w siedmiu ostatnich meczach schodzili z boiska pokonani zaledwie raz, tracąc zaledwie pięć bramek (większość w jedynym przegranym meczu – z Sevillą). Ekipa z Gijon również może narzekać na ubytki w kadrze – z Realem nie zagrają bowiem Cuellar, Bilić, Sastre, Castro, Moran, Carmelo i Poves.
Getafe CF – Valencia CF
Ekipa-chimera, która stacza się coraz niżej w tabeli zmierzy się z walczącą o najwyższe niemal cele Valencią.
Spłaszczona tabela i mierne ostatnio wyniki zespołu prowadzonego przez Michela spowodowały, że Getafe bliżej jest obecnie do strefy spadkowej, niż pucharowej, a warto dodać, że właśnie to było przedsezonowym celem. W ostatnich dwóch meczach podmadrycka drużyna wywalczyła tylko punkt (remis w Bilbao i porażka 1:2 z Barceloną), choć gra była już sporo lepsza niż w poprzednich spotkaniach. Ogółem ostatni wygrany mecz miał miejsce osiem kolejek temu, kiedy wysoko zostało pokonane Deportivo. Teraz Getafe czeka trudny rywal, zatem prawdopodobne, że zagra na niezłym poziomie.













