Przywołując nazwisko polskiego bramkarza, od razu myślimy o ciężkiej pracy, nieugiętym charakterze i umiejętnościach bramkarskich stojących na naprawdę wysokim poziomie. W końcu nie bez powodu Łukasz Fabiański przez tyle lat broni z powodzeniem w rozgrywkach, które przez wielu uznawane są za najlepszą ligę piłkarską na świecie. Jak więc poszło Polakowi w niedawno zakończonej edycji Premier League?
Ekipa Davida Moyesa grała grubo ponad stan. Wyniki, jakie osiągał zespół „Młotów”, zaskakiwały dosłownie każdego. W końcu West Ham otarł się nawet o grę w następnej edycji Champions League. Ba, „The Hammers” przez kilka kolejek zajmowali w pełni zasłużone miejsce w top 4. Nie ma co ukrywać, że swoją cegiełkę do tego sukcesu dołożył Łukasz Fabiański.
Łukasz Fabiański – gwarancja stabilności i powtarzalności?
Takimi też słowami można określać Polaka. Jest to jeden z bramkarzy, z których inni golkiperzy powinni brać przykład. Fabiański jest od lat jednym z najsolidniejszych golkiperów na Wyspach, co czyni jego rolę w zespole Davida Moyesa nieocenioną oraz przede wszystkim niezmienną. Były bramkarz Arsenalu jest kluczowym elementem układanki szkockiego menedżera i tak naprawdę trudno wyobrazić sobie zespół West Hamu bez „Fabiana” między słupkami bramki.
Sam menadżer „The Hammers” niezwykle docenia osobę Fabiańskiego. Szkot na konferencjach prasowych wypowiada się o reprezentancie Polski z dużą sympatią oraz szacunkiem. Ze względu na zaufanie do byłego gracza między innymi warszawskiej Legii klub ze stolicy Anglii postanowił przedłużyć w marcu jego kontrakt o kolejny rok.
– Cieszę się, że wszystko zostało załatwione, a jednocześnie chciałbym powiedzieć, że jestem bardzo wdzięczny za wiarę, jaką obdarzył mnie klub. Chcę po prostu dalej zaliczać dobre występy w barwach West Hamu, aby uszczęśliwiać zespół, klub oraz kibiców – mówił w marcu 2021 roku Łukasz Fabiański dla oficjalnej strony klubu chwilę po podpisaniu nowego kontraktu.
Decyzja ta nie powinna nikogo dziwić. W końcu słabsze spotkania Polaka można policzyć na palcach jednej ręki. Co prawda zdarzały mu się błędy, jak chociażby w konfrontacjach z Liverpoolem czy Newcastle United, aczkolwiek przez większą część sezonu Fabiański, jak już wcześniej wspominano, prezentował bardzo dobrą dyspozycję.













