
Bramkarz mistrzowskiej Legii z 2006 roku, który po latach w Arsenalu znalazł regularną grę w Premier League w Swansea City.
Urodził się 18 kwietnia 1985 roku w Kostrzynie nad Odrą. Szkolił się w Polonii Słubice i MSP Szamotuły. Zanim przebił się do Ekstraklasy, występował w Lubuszaninie Drezdenko, Sparcie Brodnica i Mieszku Gniezno.
Po pobycie w Lechu Poznań trafił do Legii Warszawa. W sezonie 2005/2006 był jej podstawowym bramkarzem i zdobył mistrzostwo Polski. Z Warszawy przeniósł się do Arsenalu, gdzie przez długi czas pozostawał drugim bramkarzem. W 2014 roku wystąpił jednak w zwycięskim finale Pucharu Anglii przeciwko Hull City. Arsenal wygrał po dogrywce 3:2, kończąc dziewięcioletnie oczekiwanie na trofeum.
Za najważniejszy zwrot w swojej karierze uważał przejście do Swansea City w 2014 roku. Garry Monk i trener bramkarzy Javi Garcia zdecydowali się na niego mimo ograniczonej liczby występów w poprzednim klubie. Fabiański podkreślał, że otrzymane zaufanie pozwoliło mu wejść na drogę regularnej gry w Premier League.
W Swansea ważną postacią był dla niego także Ashley Williams. Cenił kapitana za komunikację na boisku i sposób reagowania na podpowiedzi bramkarza. Wspominał, że obrońca słuchał wskazówek i pomagał mu odnaleźć się w nowej drużynie.
W 2018 roku przeniósł się do West Ham United. Jeszcze jako doświadczony zawodnik pracował nad nowymi sposobami rozpoczynania akcji. W 2023 roku tłumaczył, że zmieniające się wymagania wobec bramkarzy zmuszają do dalszej nauki taktyki i rozgrywania piłki.
Po zapowiedzianym odejściu z West Hamu w maju 2025 roku podpisał we wrześniu nową umowę z tym samym klubem. W lipcu 2026 roku ogłosił zakończenie kariery.
Wśród najważniejszych wspomnień z kadry wymieniał debiut przeciwko Arabii Saudyjskiej oraz spotkanie ze Szwajcarią na Euro 2016. W tym drugim zapamiętał obrony po uderzeniach Erena Derdiyoka i Ricardo Rodrigueza. Opowiadał, że był wtedy mocno skoncentrowany i reagował na kolejne sytuacje niemal automatycznie.
Szczególne znaczenie miał dla niego także wyjazdowy mecz eliminacji mistrzostw Europy z Irlandią. Wybór do składu i udany występ dały mu poczucie, że jest gotowy na ważne spotkania reprezentacji. Z kolei po Euro 2016 żałował podejścia do serii rzutów karnych, którą oceniał jako zbyt emocjonalną. Po latach mówił, że z późniejszą wiedzą przygotowałby się do niej inaczej.





