Liverpool atakował, Liverpool się starał, ale nie potrafił zamienić żadnej sytuacji na bramkę. W meczu tak ważnym, jakim niewątpliwie był rewanż z Realem Madryt, po prostu trzeba zrobić coś więcej. Tym bardziej że była to jedna z ostatnich okazji, która mogłaby uratować sezon dla „The Reds”. Niestety, w drużynie Jürgena Kloppa trudno było znaleźć piłkarza, który potrafiłby wziąć odpowiedzialność na siebie i odwrócić losy meczu.Świetny mecz w bramce z Madrytu rozgrywał Thibaut Courtois. Piłkarze z Anfield nie mogą argumentować swojej niemocy strzeleckiej dobrą formą belgijskiego bramkarza. Sytuacje były, nawet stuprocentowe, a mimo to nikt nie potrafił ich wykorzystać. Niemoc potęgował fakt, że nie zawiódł tylko jeden piłkarz, ale raczej cała drużyna.
Ofensywne trio nie dotarło na mecz
Dziewięć strzałów i trzy celne. Nie jest to statystyka któregoś z zawodników, ale całej ofensywnej trójki Liverpoolu, czyli Mohameda Salaha, Roberto Firmino i Sadio Mane. Ten pierwszy zagrał dziś, jak na swoje wysokie standardy, bardzo słabo. Nazwanie strzału z kilkunastu metrów w pierwszej połowie w wykonaniu Egipcjanina stuprocentową okazją było adekwatne, gdyż 28-latek w Premier League przyzwyczaił nas do wykorzystywania takich sytuacji. W meczu z Realem Madryt górą w każdej sytuacji był jednak Thibaut Courtois.
Cieniem samego siebie jest także Roberto Firmino. Brazylijczyk był pewnym punktem w ofensywie Liverpoolu, a tymczasem częściej zawodzi, niż strzela lub asystuje. W poprzednim sezonie notował bramkę lub ostatnie podanie średnio co 156 minut. W obecnym zalicza udział przy bramce raz na 211 minut!
Coraz lepszym wyborem do zajęcia miejsca w ataku jest Diogo Jota, który niedawno wrócił po kontuzji i zdążył już zapisać się na strzeleckiej liście. Roberto Firmino nie był co prawda typem napastnika, który co mecz strzeli kilka goli. To zawodnik iście zespołowy, który ponad swoje dobro zawsze wybierze dobro drużyny.
Jednak w meczu z Realem Madryt nie było tego w ogóle widać. Statystyki 29-latka w tym spotkaniu to jedno wybicie piłki i ani jeden zanotowany odbiór oraz celność podań na poziomie 76%. Pasywność w obronie i bierność w ataku. To cechowało Brazylijczyka, ale także ostatniego z trójki, czyli Sadio Mane. Jeden, w dodatku niecelny, strzał na bramkę w wykonaniu Senegalczyka i… to by było na tyle. Trudno było pochwalić w tym meczu ofensywne trio za cokolwiek.











