Liga mistrzów co roku przynosi nam wiele niespodzianek i niezwykłych historii. Podobnie było w ćwierćfinale, kiedy to Arsenal Jakuba Kiwiora wyeliminował hegemona tych rozgrywek, czyli Real Madryt. Inter Mediolan po ciężkim boju pokonał Bayern. Natomiast Barcelona po szalonym meczu wygrała z Borussią Dortmund. Wszystkie te wyniki powodują, że Liga mistrzów będzie obfitowała w wiele polskich wątków. Jest to poniekąd historyczny moment, ponieważ nigdy pięciu Polaków nie pojawiło się w półfinale tych rozgrywek.
FC Barcelona: Robert Lewandowski i Wojciech Szczęsny
W pierwszym spotkaniu obaj zawodnicy wyszli w pierwszym składzie. Ciężko się jednak temu dziwić, gdyż Polacy są głównymi częściami układanki Hansiego Flicka. Wojciech Szczęsny po wygraniu rywalizacji w bramce ,,Blaugrany” jest jej głównym punktem. Gra bardzo pewnie, świetnie radzi sobie na przedpolu, potrafi antycypować kolegów z obrony i ma pełne poparcie niemieckiego trenera. Jeśli natomiast chodzi o Roberta Lewandowskiego, co tu dużo mówić, jest to klasa sama w sobie. Liga mistrzów to nie jedyne rozgrywki, w których Polak walczy o koronę króla strzelców. Aktualnie przoduje także w wyścigu o nagrodę „Pichichi” w lidze hiszpańskiej.
W pierwszym meczu z Borussią Dortmund polski bramkarz nie miał zbyt wiele do roboty. Drużyna Niko Kovača oddała w tym spotkaniu łącznie trzy strzały na bramkę Polaka, a Szczęsny wyglądał bardzo pewnie w rozegraniu, ale do tego zdążyliśmy już przywyknąć. FC Barcelona kompletnie zdominowała Borussię, przez co jej zawodnicy nie byli w stanie stwarzać sytuacji klarownych. Pełna kontrola Barcelony nad meczem doprowadziła do wysokiej wygranej 4:0 nad drużyną z Zagłębia Ruhry. Warto wspomnieć, że Robert Lewandowski dołożył w tym spotkaniu dwa gole, dzięki czemu zbliżył się do pierwszego w klasyfikacji strzelców Raphinhi. Polak jest także coraz bliżej od strzelenia stu goli w barwach klubu z Katalonii.
Drugi mecz o wiele słabszy
Drugie spotkanie nie było już tak dobre w wykonaniu obu zawodników. Od pierwszych minut zaatakowała Borussia, która napędzona chęcią sprawienia niespodzianki zaskoczyła Barcelonę. W 11. minucie spotkania po faulu w polu karnym Wojciecha Szczęsnego jedenastkę na gola zamienił Serhou Guirassy. Jednakże, nie licząc sprokurowanego karnego, Polak wyglądał bardzo dobrze, a raz nawet swoją podwójną paradą uchronił Barcelonę przed stratą gola. Z kolei Lewandowski został bardzo krytycznie oceniony przez hiszpańskie media. Napastnika nie było widać, bardzo słabo szło mu utrzymywanie się przy piłce. Poza kilkoma zrywami i niebezpiecznymi kontrami, które napędzał nie było go praktycznie widać. Aczkolwiek nie tylko on grał słabo. Można tutaj przywołać Raphinhę i Yamala, którzy kompletnie nie dostosowali się do wymagań meczowych i zagrali po prostu kiepsko. Finalnie Barcelona przegrała swoje spotkanie 3:1, a Wojciech Szczęsny swoją imponująca passę nieprzegranych meczy zakończył z dorobkiem 22. spotkań.










