Niewielu kibiców Barcelony i reprezentacji Polski sądziło, że Wojciech Szczęsny zdoła wywalczyć sobie pierwszy skład w drużynie Hansiego Flicka. Początkowo Polak został ściągnięty do klubu z Katalonii jako ktoś do rywalizacji z Inakim Peną. Z biegiem czasu mecze od deski do deski grał Hiszpan, jednakże ostatnie wybory trenera „Blaugrany” przyniosły nieoczekiwany obrót spraw. Mianowicie wydaje się, że Polak na stałe został włączony w struktury wyjściowej jedenastki. Dodatkowo można odnieść wrażenie, że niemiecki trener o wiele bardziej ceni Szczęsnego. Co wiele razy udowadniał na konferencjach prasowych.
Początki bywają trudne
Po koszmarnej kontuzji Marc-Andre ter Stegena, Barcelona została zmuszona do poszukania jakościowego bramkarza na rynku. Mówiło się wiele na temat Alvaro Vallesa z Las Palmas czy Diogo Costy z FC Porto. Jednakże najbardziej ekonomiczną opcją był Wojciech Szczęsny, który chwilę wcześniej zakończył swoją przygodę z Juventusem i tym samym karierę. Trudno jednak się dziwić Polakowi, który zechciał podjąć rękawicę i stawić czoła wielkiej Barcelonie.
Początki, jak to mają w zwyczaju, bywają trudne. W tym przypadku nie obeszło się bez nich. Początkowo Wojciech Szczęsny wydawał się być pewniakiem do gry w składzie Barcelony, jednak szybko te plany zniweczył dobrze dysponowany Pena. Hiszpan, który jest wychowankiem Blaugrany, prezentował dobry poziom na początku tego sezonu. Jego pewna gra na przedpolu i nienaganna gra nogami doprowadziły do tego, że Wojciech Szczęsny znacząco przegrywał z nim rywalizację. Nie można powiedzieć, aby Szczęsny był tragiczny w grze nogami. Tak nie jest! Polak, mimo iż przez lata był uważany za jednego z najlepszych na swojej pozycji na świecie, to nigdy nie miał do czynienia z tak wysoko grającą defensywą. Więcej na ten temat można przeczytać TUTAJ.
Moment kulminacyjny
Po kilku miesiącach posuchy i braku gry wielu uważało, że Szczęsnemu trudno będzie wygryźć z składu Inakiego Penę. Sam Hiszpan nie dał żadnych podstaw do tego, by zostać zmienionym. Kilka razy potrafił uratować Barcelonę przed utratą bramki, a jego wyjścia dobitnie pomogły w duszeniu akcji w zarodku.
Jednakże, co tak naprawdę sprawiło, że Wojciech Szczęsny wygrał rywalizację w bramce? Otóż wszystko zaczęło się od meczu z Barbastro w Copa del Rey, w którym to Polak wyszedł w pierwszym składzie. Sam debiut, jak to ma w zwyczaju, często jest szansą na szersze pokazanie się publice i samemu trenerowi. Wojciech Szczęsny w meczu z drużyną z Aragonii zaliczył debiut przyzwoity. Co miał obronić, to wybronił. Dobrze rozprowadzał piłkę. Mimo iż w końcówce spotkania przydarzyła mu się pomyłka w postaci złej komunikacji z Gerradem Martinem, to nie miała ona żadnych konsekwencji i finalnie rozeszła się po kościach.












